Partnerzy portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu

Wojna w spichlerzu świata: Konsekwencje dla firm i społeczeństwa

24 lutego wojska rosyjskie przekroczyły granicę z Ukrainą i rozpoczęły operację militarną na pełną skalę. Poniedziałek jest piątym dniem inwazji Rosji. Sytuacja dynamicznie się zmienia, firmy spożywcze reagują, branża handlowa proponuje pracę uciekającym przed wojną Ukraińcom, a konsumenci bojkotują rosyjskie produkty.
  • Autor: Olimpia Wolf
  • Data: 28-02-2022, 08:02
Wojna w spichlerzu świata: Konsekwencje dla firm i społeczeństwa
Wojna w spichlerzu świata: Konsekwencje dla firm i społeczeństwa, fot. shutterstock

Wojna na Ukrainie: UE nakłada sankcje na Rosję

24 lutego wojska rosyjskie przekroczyły granicę z Ukrainą i rozpoczęły operację militarną na pełną skalę. Prezydent Zełenski ogłosił stan wojenny na terenie całego kraju, a późnym wieczorem podpisał dekret o powszechnej mobilizacji. Obowiązkowi mobilizacji podlegają poborowi i rezerwiści ze wszystkich regionów Ukrainy. Poniedziałek jest piątym dniem inwazji Rosji na Ukrainę.

Unia Europejska nakłada sankcje na Rosję, coraz więcej krajów zamyka przestrzeń powietrzną dla rosyjskich samolotów. Sytuacja jest dynamiczna i zmienia się z godziny na godzinę, a na giełdach z sekundy na sekundę.

Szukasz lokalu handlowego do wynajęcia? Zobacz oferty na PropertyStock.pl

Polacy tłumnie ruszyli wypłacać gotówkę. W efekcie w niektórych miejscach pojawiły się tymczasowe braki. NBP uspokaja: w Polsce nie zabraknie gotówki.

- W niektórych lokalizacjach, występują pewne opóźnienia w dostawie gotówki do bankomatów. Są to jednak chwilowe niedogodności, a Narodowy Bank Polski posiada wystarczające zapasy gotówki - zapewnił Narodowy Bank Polski.

To samo dzieje się w przypadku paliwa – Polacy masowo zaczęli je tankować, przez co pojawiają się tymczasowe braki. Niektóre stacje podniosły drastycznie ceny, ale Inspekcja Handlowa szybko się tym zajęła i sprawdza ceny paliw w całej Polsce.  

W piątek prezes UOKiK Tomasz Chróstny zapowiedział, że wraz z Inspekcją Handlową będą "stanowczo reagować" na nieuczciwe zachowania właścicieli stacji paliw. - Będziemy też współpracować z innymi instytucjami kontrolnymi, aby dokładne zweryfikować działalność takich podmiotów - dodał Chróstny.

PKN Orlen informował, że w czwartek sprzedaż paliw na stacjach jego sieci wzrosła nawet o 300-400 proc. Aby usprawnić pracę stacji, czasowo wprowadzono sprzedaż paliwa wyłącznie do baków. W związku z toczącym się na Wschodzie konfliktem zbrojnym Rosja-Ukraina i wynikającą stąd niepewnością o ciągłość dostaw ropy naftowej i paliw, PKN Orlen, Grupa Lotos oraz PERN zapewniły, że Polska ma wystarczające zapasy i paliw na stacjach nie zabraknie.

Co wojna na Ukrainie oznacza dla Polski?

Jakie mogą być konsekwencje wojny dla Polski i polskiej gospodarki? Janusz Piechociński, minister gospodarki w latach 2012-15 oraz prezes Izby Przemysłowo-Handlowej Polska-Azja przypomina, że w 2021 roku Ukraina była czwartym co do wielkości odbiorcą polskich towarów spoza UE.

- Eksport do Ukrainy stanowił 2,21 proc. całego eksportu. Ukraina była dla Polski czwartym rynkiem zbytu spoza UE także w 2020 roku. Eksport do Ukrainy wynosił wtedy 2,19 proc. całego eksportu. W początkowej fazie wojny w Donbasie, w latach 2014–2015, polski eksport skurczył się o 30 proc. W 2013 roku eksport do Ukrainy wynosił 18 mld zł, tak w roku 2014 spadł do 13,1 mld zł, a w 2015 roku do 12,4 mld zł. Względem 2013 roku oznaczało to spadek o 27,7 i 31,1 proc. Do poziomu z 2013 roku Polski eksport powrócił w 2017 roku (18,1 mld zł). W kolejnych latach notowaliśmy systematyczny wzrost: w 2018 roku: 18,9 mld zł, w 2019 roku: 21,3 mld zł, w 2020 roku: 23,3 mld zł, w 2021 roku: 28,9 mld zł - mówi.

Do Rosji w 2021 eksportowaliśmy za 36,5 mld zł – 2,8 proc. mimo embarg z 2014 szczególnie bolesnych dla produktów rolniczych i spożywczych. W efekcie wdrażanych sankcji przez Zachód i w odpowiedzi rosyjskiego odwetu sprzedaż polskich firm do Rosji też w najbliższych miesiącach i latach istotnie spadnie - tłumaczy.

Wojna w "spichlerzu świata"

- Wojna na Ukrainie spowoduje dalszy wzrost notowań zbóż na giełdach światowych, ceny ziarna już od kilku dni rosną. Drożej będzie także w Polsce - powiedziała prezes Izby Zbożowo-Paszowej Monika Piątkowska.

- Jest to wojna w "spichlerzu świata", bo Rosja jest pierwszym eksporterem pszenicy, a Ukraina - czwartym - tłumaczyła szefowa Izby. Rosja w ubiegłym roku miała 17 proc. udział w międzynarodowym handlu pszenicą, a Ukraina -12 proc. w handlu pszenicą i 20 proc. udział w handlu kukurydzą - dodała. 

- Gdyby Ukraina ograniczyła eksport zbóż mogłoby to spowodować problemy w wielu krajach - arabskich i afrykańskich. Głównym odbiorcą tamtejszego zboża są kraje arabskie, a zwłaszcza Egipt, który całkowicie jest uzależniony od importu - zaznaczyła Piątkowska.

Jeżeli chodzi o Polskę, to nasz kraj jest także sporym eksporterem ziarna, więc nie ma obaw, że nam zboża zabraknie, ale przełoży się to na ceny, gdyż one podążają za notowaniami giełdowymi. A te mogą być rekordowe - zauważyła prezes IZ-P.

Zdaniem Piątkowskiej, drogie zboża będą miały wpływ na inne produkty rolne. Wzrosną ceny pieczywa, ale w tym przypadku nie tylko z powodu drogiego ziarna, ale głównie na skutek wzrostu innych kosztów produkcji np. energii. Dodała, że ceny mąki w ciągu roku wzrosły o 58 proc., ale mąka stanowi tylko ok. 17 proc. kosztów produkcji. Zaznaczyła, że drogie zboża paszowe podniosą także koszty produkcji zwierzęcej, no i pewno ich ceny.

Utrata ukraińskiego rynku odbije się na branży mlecznej 

- Ukraina jest znaczącym dla polskiego mleczarstwa rynkiem zbytu i utrata tego kierunku eksportu niewątpliwie odbije się negatywnie na sytuacji w branży - powiedział Edward Bajko, prezes SM Spomlek i Polskiej Izby Mleka.

W tej chwili mleczarnie wstrzymały wysyłki produktów przygotowanych już do eksportu ponieważ niemożliwa jest realizacja płatności. - W pierwszej chwili odczują to głównie eksporterzy, ale jeżeli sytuacja się szybko nie unormuje, to te produkty będą musiały być ulokowane na rynku wewnętrznym i mogą przejściowo wywoływać presję na obniżki cen zbytu przez wszystkie mleczarnie - uważa prezes Bajko. 

Konflikt na Ukrainie może wpłynąć na rynek drobiu

Konflikt na Ukrainie może mocno wpłynąć na unijny rynek drobiu, głównie poprzez osłabienie pozycji ukraińskiego potentata drobiarskiego MHP - mówi nam Adam Kurowski, analityk rynku drobiarskiego.

Ekspert zwraca uwagę, że wojna na Ukrainie może mocno wpłynąć na unijny rynek drobiu, głównie poprzez osłabienie pozycji ukraińskiego potentata drobiarskiego MHP.

- Pamiętajmy, że mówimy o gigancie w skali nie tylko europejskiej, ale i światowej. MHP zaopatruje przecież nie tylko rynek UE w fileta, ale wysyła mięso także na Bliski Wschód, do Azji i Afryki. Brak paliwa czy prądu może zachwiać działalnością grupy, której operacyjne centrum i cały łańcuch produkcyjny: fermy, ubojnie znajdują się w większości na Ukrainie. Nie wykluczałbym też czarnego scenariusza w postaci wrogiego przejęcia aktywów firmy przez któregoś z rosyjskich oligarchów - dodaje.

Adam Kurowski jest zdania, że prawdopodobne mocne ograniczenie podaży fileta drobiowego z Ukrainy na rynku UE może pozytywnie wpłynąć na polskie drobiarstwo. Analityk wskazuje, że dziś Ukraina dostarcza rocznie na rynek unijny około 100 tyś. ton kurczaka, podczas gdy Brazylia ponad 200 tys. ton. 

- Na rynkach globalnych jak Bliski Wschód czy Chiny zacierać ręce może właśnie Brazylia i USA - główni konkurenci Ukrainy. Brazylia w 2021 r. pobiła wszystkie rekordy eksportowe wysyłając za granicę ponad 4 mln ton kurczaka. Dla porównania cała UE produkuje niecałe 13 mln ton rocznie  - wskazuje. 

Kurowski wskazuje, że dla polskich firm załamanie eksportu na Ukrainę będzie sporym problemem.  - Ukraina to największy rynek zbytu na polskie mięso odkostnione MDM, itp. Od ponad dwóch tygodni obserwujemy załamanie się wysyłek. Widzimy już, że ceny korpusów, z których produkuje się mięso odkostnione pikują na rynku, więc ma to już bezpośrednie przełożenie na branżę - podsumował.

Branża spożywcza reaguje

W związku z tocząca się wojną w Ukrainie, firmy spożywcze działające na jej terenie bacznie monitorują sytuacje, a część z nich czasowo zamyka tam swoje oddziały i zakłady.

Jak podała agencja Reutera, duński Carlsberg, który ma 31 proc. udziałów na ukraińskim rynku piwnym, zatrzymał produkcję w swoich wszystkich trzech browarach na Ukrainie. UPS, amerykańskie przedsiębiorstwo zajmujące się dostarczaniem przesyłek, poinformowało o zawieszeniu swojej działalności na Ukrainie do odwołania. 

Duński spedytor DSV przekazał, że przerwał działalność na Ukrainie, gdzie do tej pory zatrudniał około 230 osób. Międzynarodowa korporacja CNH Industrial poinformowała, że zapewniła pracownikom na Ukrainie dostęp do samochodów i środki pieniężne, aby mogli dotrzeć do bezpiecznych stref.

Coca-Cola HBC zdecydowała się na zamknięcie swojej rozlewni napojów na Ukrainie. - W związku z inwazją Rosji na ten kraj firma zaleciła pracownikom pozostanie w domach. Decyzja ta ma zostać poddana ponownemu rozważeniu w ciągu kolejnych dni - poinformował Reutera rzecznik Coca-Cola HBC.

Żywności nie zabraknie

Gdy dwa lata temu pandemia koronawirusa zalała świat, w tym i Polskę, w pierwszych tygodniach jej trwania w naszym kraju zachwiane zostały łańcuchy dostaw żywności. Konsumenci masowo wykupywali żywność o dłuższym terminie przydatności i papier toaletowy. Jednak teraz sytuacja jest inna i ważne jest, aby nie ulegać panice.

Andrzej Gantner, dyrektor generalny i wiceprezes Polskiej Federacji Producentów Żywności uspokaja, że żywności w Polsce nie zabrakło i nie zabraknie.

- Nie ulegajmy dezinformacji. Żywności nie zabraknie nie tylko dla nas. Jak widać potrafimy się nią dzielić z potrzebującymi naszej pomocy. Konflikt pomiędzy Rosją, a Ukrainą nie powinien mieć znaczącego wpływu na bezpieczeństwo żywnościowe naszego kraju. Polska jest samowystarczalna we wszystkich podstawowych kategoriach produkcji rolnej i przetwórstwa. Mamy ponad 30% nadwyżkę w produkcji żywności, co oddaje wielkość naszego eksportu, który w roku 2021 przekroczył 37 miliardów euro. Oznacza to, że żywności w Polsce nie zabraknie nawet w sytuacji gdyby doszło do całkowitego wstrzymania wymiany handlowej pomiędzy Polska, a Ukrainą – mówi.

Branża handlowa oferuje pracę dla przybywających Ukraińców

W Polsce, według różnych szacunków, jest ponad milion Ukraińców. Wielu z nich pracuje w branżach handlowej, transportowej i magazynowej. Jeśli część Ukraińców wyjedzie do swojego kraju, aby walczyć, może się okazać, że branże te nagle zaczną mieć problem mieć z zasobami pracowniczymi. Jednocześnie do Polski, w poszukiwaniu schronienia, napływa wiele ukraińskich kobiet, które mogłyby znaleźć pracę w sektorze handlowym.

- Branża jest przygotowana do rekrutacji kandydatów z Ukrainy. Na pewno znacząca część napływających do Polski uchodźców będzie mogła znaleźć pracę w sieciach handlowych zrzeszonych w POHiD. Nasza oferta pomocy dotyczy zapewnienia miejsc pracy i wsparcia terenie naszego kraju - mówi serwisowi portalspozywczy.pl Renata Juszkiewicz, prezes POHiD.

- Obywatele Ukrainy są znaczącymi i licznymi pracownikami handlu w Polsce. Branża handlowa od dawna zmaga się z niedoborami kadrowymi, zwłaszcza w dobie pandemii. Dotyczy to przede wszystkim, choć nie wyłącznie, większych miast, gdzie nierzadko możemy za ladą sklepu spotkać obywateli Ukrainy. Są oni także zatrudniani w logistyce, magazynach, przy produkcji. Polska jako sąsiad i kraj bliski kulturowo jest naturalnym kierunkiem migracji Ukraińców, którzy są cenionymi pracownikami - mówi serwisowi portalspozywczy.pl Maciej Ptaszyński, wiceprezes Polskiej Izby Handlu.

Bojkot produktów z Rosji

Na różne sposoby społeczeństwo i firmy dają wyraz sprzeciwu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Jednym z nich jest bojkot produktów rosyjskich i wycofywanie ich z oferty swoich firm.

Paweł Jaroszyński, CEO, Head of Social Media w agencji Pitted Cherries w rozmowie z serwisem portalspozywczy.pl ocenia, że bojkot rosyjskich firm i produktów to dobre narzędzie, aby zamanifestować niezgodę na to co robi Federacja Rosyjska.

- Jest to jeden z elementów sankcji, które kraje zachodnie stosują wobec tej agresji i które może wprowadzić każdy z konsumentów. Odbije się to bezpośrednio na Rosjanach, rosyjskich firmach, którzy być może zrozumieją, że ich przywódca tym razem naprawdę przesadził i cywilizowany świat wyraża swój sprzeciw wobec takiej agresji - dodaje.

- Wsparcie dla Ukrainy może być realizowany w różny sposób. Także poprzez decyzje zakupowe. Jeśli wykreuje się na to moda, to oczywiście może to przybrać szerszy wymiar - tłumaczy Jaroszyński.

"Wobec bandyckiego ataku Rosji na Ukrainę Izba Gospodarczo Handlowa Rynku Spożywczego rozwiązuje współpracę z podmiotami gospodarczymi zarejestrowanymi na terytorium Federacji Rosyjskiej i Republiki Białoruskiej, a także kończy do tej pory nawiązane relacje i stosunki biznesowe, społeczne i inne z osobami i organizacjami z terytorium Rosji i Białorusi" - czytamy w stanowisku Izby.

Izba zaapelowała też do polskich władz o podjęcie działania zmierzające do wycofania wszystkich produktów rosyjskich i białoruskich z rynku polskiego oraz "wprowadzenia embarga gospodarczego na import produktów z Rosji i Białorusi".

Zwrócili się do konsumentów "o zaprzestanie kupowania rosyjskich i białoruskich produktów". Zdaniem Izby robiąc to "wspieramy gospodarczo Białoruś, a także Rosję, która bestialsko zaatakowała Ukrainę i prowadzi działania zbrojne także wobec ludności cywilnej".

Jak przypomniano, wyprodukowane w Rosji towary mają kody kreskowe zaczynające się od ciągów cyfr: 460; 461; 462; 463; 464; 465; 466; 467; 468; 469. Z kolei wyprodukowane w Białorusi - od cyfr 481.

Największe litewskie sieci handlowe: Maxima i Norfa poinformowały, że wycofują ze sprzedaży towary pochodzące z Rosji i Białorusi i że nie będzie nowych zamówień z tych krajów.

W sieciach społecznościowych można znaleźć też liczne przykłady zmiany nazwy "pierogi ruskie" na „pierogi ukraińskie”.

Ukraińskie produkty trafią do szerokiej dystrybucji?

- Producenci ze wschodu od wielu lat skutecznie nawiązują współpracę z polskimi sieciami handlowymi. Nie sposób pominąć szampana z Odessy czy czekolady Roshen, która od kilku lat rozwija sprzedaż w Polsce. Słonina peklowana, zawijana Kiełbasa Domasznia, piwo Obolon – ukraińskie przysmaki wymieniać można długo – mówi Tomasz Szacoń właściciel firmy konsultingowej Retailpoland Consulting.

Jak wskazuje Tomasz Szacoń w 2021 roku w Polsce przebywało ok. 1,4 mln Ukraińców. Dobrze zrozumiała to sieć Carrefour, która w 2018 roku wprowadziła „ukraińską” półkę. - Znalazło się na niej 40 produktów kuchni ukraińskiej a jednocześnie zapowiedziano rozwój o kolejne EANy – tłumaczy ekspert rynku.

Co teraz czeka polski rynek FMCG? - 24 lutego 2022 roku sprawy nabrały całkowicie innego tempa. Polska spodziewa się lawinowego napływu imigrantów w związku z sytuacją na Ukrainie. Niemalże każdy Polak ma znajomego Ukraińca, czy to prywatnie czy w sprawach zawodowych. A wielu z nas swoich przodków pochowało w Lwowie lub Kijowie. Dlatego wiele produktów z Ukrainy jest pozytywnie odbieranych w Polsce – mówi Tomasz Szacoń.

Według jego informacji i doświadczenia ukraińscy producenci mogą upatrywać swoich szans w hipermarketach i dyskontach. - Na przykład polski Lidl miał już w ofercie chaczapuri i pielmieni. Podobny kierunek obrała też Biedronka wrzucają do oferty Smaki Ukrainy.Co prawda te produkty nie trafiły do stałej oferty, ale były na liście „tygodnia ukraińskiego”, który był typowym in-outem – tłumaczy Tomasz Szacoń.

Nowy konsument na rynku spożywczym

KATOWICE MCK
25-27 KWIETNIA 2022
WWW.EECPOLAND.EU

Powiązane tematy:

Partnerzy serwisu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
subskrybuj portalspozywczy.pl

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku



Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


NEWSLETTER

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami naszego portalu.
Bądź na bieżąco!Subskrybuj nasz newsletter
Obserwuj nas

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!