Mordor - zagłębie biurowców na warszawskim Służewcu w okolicach ulic Konstruktorskiej, Marynarskiej, Wołoskiej, Postępu i Domaniewskiej, które zapożyczyło nazwę od krainy zła w powieści Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena. Choć jest to nazwa nieformalna, od 2015r. można ją „oficjalnie” znaleźć na Google Maps i dzielnica ta ma swój własny profil na Facebooku.

By zbadać i wykorzystać siłę nabywczą grupy osób pracujących w Mordorze, FIKAmarketing dla gastronomii wraz z Runaways przeprowadziła ankietę wśród fanów profilu Mordor na Domaniewskiej, pracowników okolicznych biurowców. Dla klienta FIKI, restauracji Jeff’s w Galerii Mokotów, zapytano badanych o ich zwyczaje lunchowe i jakiej oferty obiadowej, ich zdaniem, brakuje w okolicy.

Badanie objęło 815 osób, w okresie od 16 października do 8 listopada br. W ankiecie wzięły udział w większości kobiety (67%), co odzwierciedla również profil odbiorcy strony „Mordor na Domaniewskiej”, gdzie 56% fanów to właśnie płeć żeńska. Anonimowa ankieta online zawierała 10 pytań dotyczących ogólnych zwyczajów lunchowych, w tym czasu poświęconego na przerwę obiadową w pracy, miejsca spożywania posiłków, ulubionego dania oraz budżetu, który pracownicy Mordoru są skłonni przeznaczyć na lunch. Dodatkowo, w ankiecie pojawiły się pytania otwarte dotyczące oferty gastronomicznej w Galerii Mokotów, oraz samej oferty lunchowej Jeff’s.


Z badania wynika, że mimo ogólnego założenia, że większość z nas ma choć jedną dłuższą przerwę w trakcie dnia pracy, ponad połowa ankietowanych (52%) z Mordoru odpowiedziała, że nie mają określonego czasu na lunch. Tylko 42% ankietowanych ma z góry określone ramy czasowe na posiłek.

Na podstawie odpowiedzi w ankiecie, dowiadujemy się również, że ponad połowa pracowników w Mordorze korzysta z ofert restauracji, barów i sklepów. Aż 55% ankietowanych odpowiedziało, że kupuje jedzenie w ciągu dnia, natomiast 44% respondentów opowiedziało się za formą przynoszenia jedzenia z domu jako formę oszczędności czasu, pieniędzy i kontroli nad tym, co spożywają.