Fundacja Michalczewskiego walczy o całkowite wyeliminowanie marki Black z obrotu, wskazując, że choć "inteligentnie", to jednak "żeruje ona" na sukcesie Tigera. W takim duchu zeznawali w poniedziałek i we w Gdańsku m.in. marketingowcy związani z Maspeksem. Anna Barabasz-Sawińska, która kierowała w tej firmie kampanią nowego Tigera, uznała m.in., że FoodCare łamie zasady etyczne pokazując w kampanii outdorowej puszkę Tigera rozrywaną pazurem i wyłaniającą się z jej wnętrza puszkę Blacka.

W odpowiedzi na te zarzuty prawnicy Foodcare pytali zaś, co nieetycznego jest w komunikacie o oryginalnym smaku w nowej puszce, skoro receptura napoju pozostała bez zmian? - czytamy w "Rz".

Drugi dzień rozprawy w okresie przedurlopowym (proces odroczono do września) zdominował spór o wkład w sukces Tigera. Dominik Doliński, b. członek zarządu FoodCare i jej dyrektor marketingu (zeznawał jako świadek Fundacji Michalczewskiego) powiedział wprost sądowi, że "bez Michalczewskiego nie byłoby Tigera". Prawnicy FoodCare twierdzą jednak, że to spółka inwestowała wizuerunek marki i dostępność produktu.