W 2009 r. Mielewczyk wydzierżawił upadły Polmos, gdzie zatrudnił ok. 50 osób. Umowa kończy mu się w lutym 2011 r. Deklarował, że wcześniej będzie chciał kupić zakład, ale mimo to do przetargów nie stawał.

Gazeta Wyborcza informuje, że przedsiębiorca musi się teraz spieszyć, bo niespodziewanie pojawiła się konkurencja. Spółka Aqua Life z Kolbud chce dać za zakład 21,2 mln zł. Aby była dopuszczona do rozmów poza przetargiem, musi do końca roku wpłacić 10-procentowy zadatek. Tak postanowił sąd gospodarczy, który musi zatwierdzić ewentualną transakcję.

Oferta firmy z Kolbud jest dziwna z kilku powodów. Aqua Life nie zgłosiła się do przetargu, w którym mogła kupić zakład za 5,5 mln zł mniej, niż teraz proponuje. Wiadomo o niej niewiele, nie można się z nią skontaktować. Mielewczyk twierdzi także, że nikt z jej przedstawicieli nie przyjechał nawet obejrzeć fabryki, na którą chce wydać grube pieniądze. Wietrzy w tym spisek wierzycieli, którzy przez podstawioną spółkę próbują podbić cenę zakładu - czytamy w Gazecie Wyborczej.