Portal Spożywczy - FMCG, handel, rynek spożywczy

Partnerzy portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu

FRSiH 2016: „Sektor owocowo-warzywny rośnie dzięki trendom prozdrowotnym”

Podczas IX Forum Rynku Spożywczego i Handlu w czasie debaty poświęconej sektorowi owoców i warzyw zaproszeni goście rozmawiali o niewątpliwym wpływie prozdrowotnych trendów na ten rynek oraz omówili listę największych wyzwań, jakie przed nimi stoją. Eksperci skomentowali potencjalny wpływ, zapowiadanych przez polski rząd zmian legislacyjnych, na ich działalność.

W pierwszej części debaty prelegenci ocenili bieżący sezon w sektorze owoców i warzyw oraz ich przetworów, i omówili trendy panujące na rynku owoców i warzyw i ich wpływ na rozwój całego sektora.

 - Ten rok jest udany jeśli chodzi o zbiory. Prognozy GUS zakładają wysokie zbiory owoców i warzyw, jednak należy tu pamiętać, że jeśli chodzi o rynek warzyw, to ubiegły rok był bardzo zły, bo był to czas suszy i brakowało niektórych surowców. W związku z tym w ten sezon wchodziliśmy z bardzo niskimi zapasami. W dodatku Hortex, jak zapewne również inni duzi producenci, działa w oparciu o umowy kontraktacyjne, więc fakt, że zbiorów jest dużo, nie ma jakiegoś gigantycznego wpływu na ceny. Są one w niskich stanach średnich, ale pozwalają realizować dużą produkcję – co będzie działało stabilizująco na ceny i umożliwiało nam normalną działalność – mówił podczas Tomasz Kurpisz, prezes Grupy Hortex.

Prezes podkreślił, że inna sytuacja jest w owocach – gdzie dobre zbiory zbiegły się z kontynuacją problemów po stronie podażowej. - Ten rynek jest bardziej dyskusyjny i trudniejszy do opanowania. Ceny jabłek są obecnie niskie, co dla nas jako producenta soków nie jest złe. Mimo wszystko jednak prawda jest taka, że zmiany cen w ogóle nie są dobre. To co nas najbardziej interesuje to stabilizacja na rynku cen – podkreślił Tomasz Kurpisz.

Prezes zapewnił, że asortyment Horteksu wpasowuje się w panujący trend związany ze zdrowym odżywianiem. - Kategoria mrożonych warzyw dynamicznie się rozwija i wzrosła przez ostatnie dwa lata o ponad 10 proc. Hortex jako jeden z liderów rynku jest beneficjentem wzrostu rynku. Na dodatek rośnie również kategoria soków i nektarów, spada z kolei konsumpcja napojów. Rynek soków i nektarów wzrósł w ostatnich latach o ponad 20 proc. Najszybciej rosnącą kategorią są z kolei soki toczone tzw. NFC – dodał prezes Grupy Hortex.

Również Bartosz Szatkowski, prezes zarządu firmy Quiza, która od 26 lat zajmuje się importem i dystrybucją bananów, przyznał, że sektor owocowo-warzywny rośnie dzięki trendom prozdrowotnym. Jednak dodał, że Polska wypada blado na tle innych krajów UE jeśli chodzi o konsumpcję bananów. Spożywamy ok. 7 kg tych owoców rocznie na mieszkańca, przy średniej europejskiej ok. 15 kg rocznie per capita. - Daje nam to duże możliwości rozwoju i zwiększania tej konsumpcji. Widzimy zmieniające się trendy na rynku żywności, zauważamy rosnący wzrost świadomości polskich konsumentów, co przekłada się na wzrost konsumpcji produktów świeżych m.in. bananów. Staramy się wpasować w potrzeby rynku, dlatego rozwijamy własną markę bananów – zapewniał podczas FRSiH prezes firmy Quiza.

Z kolei Sylwester Strużyna, prezes Bio Planet, dodał, że jeśli chodzi o owoce i warzywa w żywności ekologicznej, to największym zainteresowaniem wśród polskich konsumentów cieszą się z zagranicznych banany i awokado, a z polskiego ogródka: jabłka, ziemniaki, buraki czy cebula jak również topinambur i korzeń kurkumy w całości.

Prezes zapewnił, że wartość rynku ekologicznej żywności w Polsce sięga ok. 800 mln zł .

To perspektywiczny rynek. - Wzrost sprzedaży certyfikowanych produktów szacuje się na 20 proc. rocznie – dodał podczas FRSiH Sylwester Strużyna.

Zdaniem Mirosława Maliszewskiego, prezesa Związku Sadowników RP, żywność bez chemii, bądź wyprodukowana przy niewielkim jej udziale zyskuje na znaczeniu nie tylko w Polsce, ale i innych krajach europejskich. - Produkcja ekologiczna jeszcze na dzień dzisiejszy przy gatunkach, a zwłaszcza odmianach, które powszechnie są uprawiane w naszym kraju nie jest łatwa, ale sadownicy czy producenci innych owoców widzą ten trend prozdrowotności i "powrotu do natury" – jeżeli pojawi się na te produkty większe zapotrzebowanie – w tym kierunku innowacyjności z pewnością będą zmierzać – zaznaczył.

I dodał, że innowacyjnym gatunkiem, który jakiś czas temu wszedł powszechnie do uprawy jest borówka amerykańska. Obecnie dużo mówi się o świdośliwie czy jagodzie kamczackiej, ale jeszcze trochę czasu upłynie zanim pojawi się większe zapotrzebowanie rynku na owoce tych gatunków – dodał.

W opinii prezesa Związku Sadowników RP, trendy prozdrowotne zostaną podtrzymywane i konsumenci w dalszym ciągu będą zwracać ogromną uwagę na jakość zakupionych produktów.

Tomasz Iżewski, prezes firmy Warwin podczas debaty odniósł się również do rynku cydru i soków NFC w Polsce. - Rynek cydru w Polsce otworzył się w 2013 roku wraz z obniżeniem stawki akcyzy i do chwili obecnej wzrósł do kilkunastu mln litrów. W perspektywie kilku lat dostrzegamy bardzo duże szanse na kolejne wzrosty, nawet do 80 mln litrów – powiedział Tomasz Iżewski i przypomniał, że ograniczeniem pozostaje brak możliwości popularyzacji tego produktu poprzez szeroko idące informacje marketingowe w przeciwieństwie do reklamy piwa.

Spółka Warwin SA oprócz napojów niskoalkoholowych (cydr, perry) postawiła również na produkcję soków NFC. Ta kategoria odnotowuje wzrosty sprzedaży i – jak zaznaczył Tomasz Iżewski – soki wyciskane bezpośrednio z owoców odpowiadają trendom prozdrowotnym. - Tłoczone soki NFC to powrót do natury, czyli do produktów o jak najniższym stopniu przetworzenia - dodał prezes firmy Warwin SA.

      

                         W drugiej części debaty prelegenci rozmawiali na temat wyzwań, z którymi sektor musi się mierzyć w tym o rosyjskim embargo oraz o innych barierach rozwoju segmentu owocowo-warzywnego w Polsce.

Mirosław Maliszewski, prezes Związku Sadowników RP podczas debaty podtrzymał swoją wypowiedź ze Wschodniego Kongresu Gospodarczego, że każdy dzień trwania rosyjskiego embarga to ogromna strata dla polskiego rolnictwa, ale także dla gospodarki Rosji i całej Unii Europejskiej.

Zdaniem Mirosława Maliszewskiego rosyjski zakaz nie został wprowadzony w wyniku nieprawidłowości po naszej stronie produkcyjnej, tj. pozostałości środków ochrony roślin, szkodników czy chorób kwarantannowych. - Embargo ma tylko i wyłącznie wymiar polityczny i jest efektem na zapowiadane sankcje i politykę, którą Unia Europejska stosowała wobec Rosji – podkreślał.

Prezes Związku Sadowników RP zaznaczył, że przed 2014 rokiem na rynek rosyjski w sezonie różnymi drogami docierało nawet 1 mln ton jabłek z Polski. Na dzień dzisiejszy stale rosnącą produkcję owoców w inny sposób trzeba zagospodarować.

W opinii Maliszewskiego, pewnym rodzajem wsparcia był mechanizm wycofywania, lecz propozycje, które padły na tegoroczny sezon i zapowiadane działania na kolejne tygodnie i miesiące są niesatysfakcjonujące. - Nie tylko sadownicy, ale również grupy producenckie czy firmy handlowe muszą jakoś przetrwać do kolejnego sezonu. Próbujemy otwierać nowe rynki i dywersyfikować produkcje, aby przeciwdziałać tym negatywnym skutkom embarga – mówił.

Tomasz Iżewski, prezesa firmy Warwin SA dodał podczas FRSiH, że wprowadzenie embarga wstrząsnęło rynkiem owoców i warzyw. – Nadpodaż surowca jesienią 2014 roku doprowadziła do bardzo niskich cen jabłek przemysłowych. W tym okresie za jabłka dostarczone do zakładów płacono około 15-18 gr/kg, natomiast w punktach skupu ceny dla sadowników osiągały poziom 10-12 gr/kg. Znaczną nadwyżkę jabłek zagospodarował wówczas przemysł przetwórczy. Uruchomione mechanizmy wycofania i pewna przedsiębiorczość polskich sadowników pozwoliła na zagospodarowanie wszystkich owoców z 2014 roku – przypomniał prezes Warwinu podczas FRSiH 2016.

Jak zaznaczył Tomasz Iżewski, embargo rosyjskie i mechanizmy wycofania owoców czy darmowa dystrybucja spowodowały bardzo duże zawirowania. Rynek owoców nie jest objęty umowami kontraktacyjnymi i tutaj decyduje prawo popytu i podaży. W zależności od wielkości zbiorów, ilości nabywców i zapotrzebowania rynku konsumpcyjnego resztę jabłek musi zagospodarować przemysł przetwórczy – powiedział prezes Warwin SA.

Swego czasu Rosja była znaczącym rynkiem dla Grupy Hortex. Jakie dzisiaj ten rynek ma znaczenie w strategii tej spółki? O tym podczas IX Forum Rynku Spożywczego i Handlu opowiedział Tomasz Kurpisz, prezes Horteksu. Prezes podkreślił, że w momencie wprowadzenia embarga nie było żadnego wsparcia dla przetwórców. - Zostaliśmy kompletnie sami z tym problemem. A o ile sadownicy mogli i mogą próbować sprzedawać nadwyżki jabłek czy innych owoców na innych rynkach to ja nie mam takiej możliwości, bo Hortex działa w innych realiach, bo sprzedaje produkt markowy. Ja nie mogę tak po prostu wejść z moim produktem brandowym na inne rynki, to jest proces na lata i morze pieniędzy – mówił Tomasz Kurpisz.

Dlatego Hortex poszedł w innym kierunku. - Nasze działania były nakierowane przede wszystkim na utrzymanie funkcjonowania marki Hortex w Rosji. Zmieniliśmy totalnie nasz model działania w Rosji, byliśmy niestety zmuszeni do mocnego ograniczenia produkcji w Rykach i poszliśmy w kierunku modelu, który pozwala sprzedawać w Rosji w oparciu o produkcję zleconą. Kupujemy surowiec na rynku rosyjskim lub z tzw. dozwolonych kierunków i wykorzystaliśmy istniejące tam moce produkcyjne, których jest coraz więcej w związku z pogarszającą się sytuacją gospodarczą i spadającą siłą nabywczą społeczeństwa – mówił Tomasz Kurpisz. Horteksowi udało się wrócić do wielu sieci i dystrybutorów, obecnie notuje w Rosji sprzedaż na poziomie połowy tego co przed embargiem. Firma stara się utrzymać markę na rynku ale przestał to być dla spółki rynek strategiczny. Tym bardziej, że na problem związany w embargo nałożyła się spadająca zasobność rosyjskiego społeczeństwa i galopujący kurs rubla.

Bartosz Szatkowski z Quizy przyznał, że jemu niska cena bananów spędza sen z powiek. 

– Dzisiaj nawet na rynku polskim banany są jednymi z najtańszych owoców. Jeżeli banany kosztują poniżej 3 zł/kg w sprzedaży detalicznej, oznacza to, że ktoś w całym ciągu logistycznym musi do tego interesu dołożyć. Bo nie ma możliwości, żeby zaimportować produkt z drugiego końca globu, zapłacić za transport, przeładunki w portach, za proces dojrzewania, opłacić cło w wysokości ok. 140 euro za tonę i być zadowolonym z osiąganych wyników – wyliczał podczas FRSiH Bartosz Szatkowski.

I dodał, że rok 2015 r. był czasem wielu wyzwań dla całej branży bananowej ze względu na rosyjskie embargo ze względu na fakt, że owoce lokalne produkowane w Europie zostały na tych rynkach i owoce południowe miały silną konkurencję. Patriotyzm lokalny, również w Polsce, promował owoce krajowe. Sektorowi nie pomaga również niestabilna sytuacja na rynku walut.

Z kolei Sylwester Strużyna, prezes Bio Planet przyznał, że dużą barierą dla rozwoju ekologicznej żywności w Polsce są wysokie koszty logistyki. - Kolejną przeszkodą jest niska podaż polskich surowców ekologicznych. Nadal niewielu polskich rolników jest w stanie dostarczyć i wyprodukować duże, przemysłowe ilości bio-surowca – dodał prezes Bio Planet.

 

               W trzeciej części debaty paneliści ocenili potencjalny wpływ planowanych zmian legislacyjnych, o wprowadzeniu których myśli polski rząd, na sektor owocowo-warzywny.

Tomasz Kurpisz podkreślił w swojej wypowiedzi, że branża spożywcza nie działa w próżni i wszelkie zmiany w prawie gospodarczym, które zwiększają daniny na rzecz budżetu na końcu dnia obciążą konsumenta – bez znaczenia czy chodzi o opłatę wodną czy podatek handlowy.

- Każda danina, która ogranicza naszą rentowność jest niedopuszczalna, bo my, żeby się ratować, będziemy musieli podnieść ceny. A wtedy nawet 500 plus nie pomoże – spuenotwał Tomasz Kurpisz.

Bartosz Szatkowski przyznał, że zauważa wpływ programu 500 plus na wzrost konsumpcji owoców świeżych i produktów spożywczych. - Szczególnie sprzedaż weekendowa znacząco wzrosła, z czego jesteśmy zadowoleni. Choć w kontekście wprowadzenia zakazu handlu w niedzielę nie jest to najlepsza wiadomość – dodał prezes Quizy.

Z kolei Sylwester Strużyna zaznaczył, że konsumenci, którzy decydują się na konsumpcję bio-żywności po raz pierwszy to najczęściej matki lub kobiety w ciąży. - Więc z tego punktu widzenia program 500 plus jest pomocny, bo młode matki mają więcej środków do wydania – zaznaczył prezes Bio Planet.

 

Bądź na bieżąco!Subskrybuj nasz newsletter
Obserwuj nas

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!