Partnerzy portalu partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu partner portalu
Mięso

Dyrektor Provimi: Znów będzie głośno o GMO

Dlatego popieramy stanowisko UE, które zmierza do złagodzenia prawa, a w konsekwencji umożliwia dostawy na teren UE pasz zawierających śladowe ilości GMO oraz stoimy na stanowisku, że działania podejmowane przez polskie władze powinny w pierwszej kolejności uwzględniać interesy polskich hodowców i konsumentów, dla których decyzja w sprawie możliwości stosowania roślin genetycznie modyfikowanych oznacza niejednokrotnie być albo nie być - mówi Tomasz Muras, dyrektor sprzedaży w Provimi Polska.

Dyrektor Provimi: Znów będzie głośno o GMO
Na fot. Tomasz Muras, dyrektor sprzedaży w Provimi Polska

Autor: ŁR, portalspozywczy.pl
Data: 12-04-2011, 19:08

22 lutego Komisja Europejska podczas posiedzenia Stałego Komitetu ds. Łańcucha Żywnościowego i Zdrowia Zwierząt przyjęła kwalifikowaną większością decyzję dotyczącą dopuszczenia importu pasz zawierających domieszkę (max. 0,1 proc.) nieautoryzowanego GMO. - Polska znajdowała się w mniejszości i była przeciwna takiemu rozwiązaniu - wskazuje Muras. - Jednocześnie, za zakaz stosowania roślin genetycznie modyfikowanych w żywieniu zwierząt, Polska została pozwana przed Trybunał Sprawiedliwości UE. Te dwa wydarzenia sprawią, że w Polsce o GMO z pewnością znów będzie głośno - prognozuje.

Podkreśla, że Provimi uważnie śledzi wszelkie decyzje dotyczące stosowania GMO. - Jako duża firma znająca polski rynek mamy świadomość, że całkowity zakaz stosowania roślin genetycznie modyfikowanych w produkcji pasz negatywnie odbije się na konsumentach. Obecnie np. 90 proc. soi stanowi soja genetycznie modyfikowana. Nie sposób w szybki i tani sposób zastąpić ją soją bez GMO - zauważa dyrektor sprzedaży Provimi Polska.

Jego zdaniem Polscy producenci, pozbawieni możliwości stosowania roślin genetycznie modyfikowanych w żywieniu zwierząt, w bardzo szybkim czasie zostaną wyeliminowani z rynku przez producentów z krajów takich jak np.: Niemcy, Holandia, czy Dania, gdzie restrykcje nie są tak duże jak w Polsce. - Nie mamy wątpliwości, że konsument postawiony w obliczu kilkudziesięcioprocentowej podwyżki cen mięsa wybierze to tańsze, bo importowane z jednego z krajów sąsiednich, w których GMO jest dopuszczone do stosowania - ocenia Tomasz Muras.

Zaznacza, że rozumie tych konsumentów, którzy są przeciwni stosowaniu GMO. - Jesteśmy za wprowadzeniem szczegółowego systemu oznakowania żywności, by każdy mógł dokonać świadomego wyboru - akcentuje.

Podobał się artykuł? Podziel się!

więcej informacji:

Tomasz Muras RSS ALERT    /    Provimi Polska RSS ALERT    /    pasze RSS ALERT    /    modyfikowane materiały paszowe RSS ALERT    /    żywność modyfikowana genetycznie RSS ALERT

KOMENTARZE (7)

  • treonik 2011-04-13 07:47:25
    Provimi to Provimi tamto, wkrótce prezesi tej firmy wypowiedzą się na temat katastrofy smoleńskiej, czy nie ma innych firm paszowych w Polsce?
  • bulldog 2011-04-13 08:33:12
    A co? Nie lubisz Provimi?
  • treonik 2011-04-13 10:36:25
    czy to wynika z mojego tekstu?
  • Anna Szmelcer 2011-05-20 19:39:43
    To prawdopodobnie największa fala samobójstw w historii świata. Tylko w 2009 - bo z tego roku rząd indyjski ma ostatnie pełne dane - zabiło się ponad 17,5 tys. osób. I może to być liczba zaniżona, bo nie obejmuje tych rolników, którzy nie posiadali tytułu do ziemi. Dla porównania: w 38-milionowej Polsce w tym samym roku samobójstwo popełniło 6474 mieszkańców. \"To kryzys humanitarny na niewiarygodną skalę\" - mówi w niezależnym amerykańskim programie telewizyjnym \"Democracy Now\" Smita Narula z NYU, współautorka raportu. Obrońcy praw człowieka i przeciwnicy genetycznie modyfikowanej żywności oskarżają przede wszystkim Monsanto, ogromną ponadnarodową korporację produkującą modyfikowane genetycznie nasiona. Monsanto namówiło tysiące indyjskich rolników do zakupu nasion bawełny Bollgard, znanej pod skrótem Bt. Cztery razy droższych niż tradycyjne ziarna. Zawierają one w sobie toksynę, która zabija żerujące na bawełnie insekty. Interes miał być więc znakomity, bo odpadłyby koszty środków insektobójczych. Tyle że biedni rolnicy uprawiający małe poletka musieli się zadłużyć, żeby kupić Bt. A pieniądze na lichwiarski procent pożyczali im dilerzy Monsanto, bo na indyjskiej prowincji o tanim kredycie nie było co marzyć. \"Mój mąż musiał sadzić Bt trzy razy, za każdym razem zasiew niszczył deszcz. Zadłużył się chyba na 60 tys. rupii. Dokładnie nie wiem, bo w ostatnich tygodniach przed śmiercią przestał ze mną rozmawiać. Myślał tylko o długu\" - opowiada reżyserce Marie-Monique Robin, która w zeszłym roku napisała o tym artykuł do internetowego magazynu \"Guernica\" jedna z wdów z południowego stanu Maharashtra. Szybko okazało się, że insekty uodparniają się na Bt, rolnicy musieli więc dokupywać środki owadobójcze. Do tego Bt bardzo nie lubi indyjskich monsunów. Uprawa genetycznie modyfikowanej bawełny w praktyce okazała się w Indiach wielekroć mniej opłacalna niż tradycyjnej (Monsanto oczywiście twierdzi, że jest wręcz przeciwnie). Problem polega na tym, że innej bawełny rolnicy nie mogą dostać, bo cały rynek nasion w Indiach jest praktycznie kontrolowany przez Monsanto. Ten globalny koncern to jednak tylko współwinny, katalizator i symbol zmian, które niszczą tradycyjne indyjskie rolnictwo. Procesy globalizacyjne powodują, że gospodarujący na niewielkich poletkach indyjscy biedacy, których podstawowe narzędzie pracy stanowią zwierzęta pociągowe, nie są w stanie utrzymać się z roli. I mimo gospodarczego rozwoju Indii nie wszystkich absorbują i tak już pełne biedoty miasta. W historii Europy było wiele takich fal. Proces grodzenia pastwisk w XVIII-wiecznej Anglii wygnał ze wsi najuboższych, ale przyjęły ich - choć to również wiązało się z negatywnymi procesami jak powstawanie slumsów, włóczęgostwo - potrzebujące żołnierzy rewolucji przemysłowej miasta. Na ziemiach polskich mieliśmy saksy, emigrację do Nowego Świata. Dzisiaj Zachód stara się łagodzić gwałtowność tych procesów - mamy unijne dopłaty do rolnictwa, które też są poduszką bezpieczeństwa dla rolników. Druga strona medalu jest jednak taka, że te dopłaty tak samo jak amerykańskie subsydia dla farmerów również przyczyniają się do tragicznej sytuacji rolników w krajach Trzeciego Świata, obniżając ceny poniżej granicy opłacalności. W wyniku dramatycznego braku perspektyw w Indiach wytworzyła się swoista (jak to strasznie brzmi) „kultura samobójstwa”. Choć wciąż jest ono uważane za czyn wstydliwy, kolejni rolnicy biorą przykład z poprzedników w nieszczęściu, bo innych wzorców nie znają, nikt ich im nie pokazał. Indyjskie władze podejmują różne działania, zmusiły np. Monsanto do obniżenia cen nasion, ale nie pomagają w wystarczający sposób zadłużonym. Tragiczna ironia: wieśniacy często zabijają się, wypijając środek insektobójczy, czyli właśnie to, czego mieli dzięki genetycznie modyfikowanej kukurydzy uniknąć. Wielu z nich pisze listy samobójcze adresowane do indyjskiego premiera, wierząc, że tylko rząd może położyć kres ich cierpieniom. Globalizacja i żywność to oczywiście temat rzeka, ostatnio często obecny w mediach z powodu wzrostu cen żywności. O tym pisze się więcej niż o samobójstwach rolników w Indiach, bo problem dotyka nas bezpośrednio. „Foreign Policy” otwiera swój najnowszy numer tekstem „Geopolityka żywności”. „Dla Amerykanów, którzy na jedzenie wydają mniej niż jedną dziesiątą swego dochodu, rosnące ceny żywności są kłopotem, ale nie tragedią. Ale dla dwóch miliardów najbiedniejszych na naszej planecie, którzy na jedzenie wydają od 50 do 70 proc. dochodu, może to oznaczać dwa posiłki dziennie zamiast trzech ” - pisze Lester R. Brown. Przypomina przyczyny tego zjawiska: wzrost ilości klimatycznych perturbacji wywołanych ociepleniem klimatu i generalnie ingerencją człowieka w ekosystem; bogacenie się Indii i Chin (Indie w tym kontekście w związku z tym, co napisałam powyżej, wydają się brzmieć ironicznie, ale tak jest - w miastach klasa średnia się bogaci), które chcą spożywać coraz więcej; windowanie cen przez biopaliwa. A przecież - i tu znowu statystyka, która zapada w pamięć - każdej nocy pojawia się na naszym globie 219 tys. nowych „gąb” do wyżywienia, a każdego roku trzeba nakarmić dodatkowe 80 mln ludzi. A zdaje się, że już wycisnęliśmy z pomocą nauki z ziemi wszystko, co się dało. W Japonii wydajność plonów ryżu nie rośnie od 16 lat. \"FP\" przypomina, że kiedyś Stany Zjednoczone miały takie nadwyżki żywności, że prezydent Lyndon B. Johnson mógł w 1965 r. wysłać jedną piątą zbiorów zboża do Indii, ratując je przed głodem. Dziś już nadwyżek nie mają. Bogate kraje azjatyckie i międzynarodowe koncerny wykupują ziemię w krajach afrykańskich, by tam uprawiać na własne potrzeby. Grozi to konfliktami, bo często ta ziemia jest zabierana miejscowym farmerom. Oto nowe \"grodzenie\", którego ofiary będą uciekać na północ, w kierunku Europy. Już teraz drżącej na myśl o fali arabskich uchodźców z krajów ogarniętych powstaniami, których źródłem było również niezadowolenie ze wzrostu cen żywności. Grozi nam nowy \"żywnościowy nacjonalizm\" - przewiduje Lester R. Brown. Im mniej będzie jedzenia, tym gwałtowniej każdy kraj będzie bronił swych zasobów. I wzywa do podjęcia globalnych kroków - świat musi od koncentrowania się na skutkach przejść do stawiania czoła przyczynom - przede wszystkim zahamować zmiany klimatyczne i rozbroić demograficzną bombę w krajach Trzeciego Świata. Łatwo powiedzieć. A co ty możesz zrobić, żebyśmy uniknęli katastrofy? Łatwo wyśmiewać się ze snobistycznych pięknoduchów, miłośników tradycyjnej żywności spod znaku Slow Food i nawiedzonych ekologów, wegan i wyznawców diet paleolitycznych (jemy jak nasi przodkowie jaskiniowcy: mało mięsa, zero nabiału, wszystko świeże i naturalne). Ale ich argument, że jedząc świadomie, przynajmniej w skali jednostki nie przyczyniamy się do nakręcania tej groźnej spirali, wcale nie jest taki niemądry, jak się zastanowić. Przynajmniej koi sumienia. Choć tu zabrakło mi statystyki, która zobrazowałaby, jaką kroplą w morzu są te indywidualne wysiłki rosnącej, lecz wciąż skromnej rzeszy Europejczyków i Amerykanów. Wiem, że to może nie zadziałać, więc spróbuję cię, czytelniku, podejść argumentem egoistycznym - skromny wysiłek polegający na ograniczeniu spożycia mięsa (bo to wzrost hodowli zwierząt powoduje gwałtowny wzrost popytu na pasze windujący ceny zbóż), przetworzonych produktów, zwłaszcza słodyczy, tylko wyjdzie ci na dobre, do czego zresztą od lat próbują nas przekonać rzesze lekarzy i dietetyków. I w ogóle na jedzeniu mniej, bo to przecież nadwaga jest jednym z głównych problemów bogatych społeczeństw. A jaka to będzie oszczędność dla państwa, które nie będzie musiało leczyć tych wszystkich chorób... Uff. Po napisaniu tego tekstu nie mogę zjeść na obiad nic innego jak tylko kuskus z warzywami. Źródło: Gazeta Wyborcza
  • nikt 2011-12-05 23:19:15
    tego pseudo dyrektora nie lubię!!!

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.238.7.202
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

subskrybuj portalspozywczy.pl

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku



Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


NEWSLETTER

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami naszego portalu.

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. O celach tego przetwarzania zostaniesz odrębnie poinformowany w celu uzyskania na to Twojej zgody. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!