Jak branża mięsna radzi sobie ze wzrostem kosztów?

Branża paszowa i mięsna. Przedsiębiorstwa w obliczu dynamicznych zmian otoczenia gospodarczego - to tytuł webinaru, który zorganizowaliśmy wspólnie z Bankiem Pekao SA 23 listopada 2022. 

Na początku najświeższe dane liczbowe na temat sytuacji na rynku pasz i mięsa przedstawił Grzegorz Rykaczewski, ekspert w Departamencie Analiz Makroekonomicznych Banku Pekao SA.

Zbigniew Stanisław Idziaszek, prezes zarządu spółek Grupy IKO przyznał, że w 2022 roku branża drobiarska została w mniejszym stopniu doświadczona przez grypę ptaków.

- Musimy jednak pamiętać, że wystąpienie nawet kilku ognisk może nie tyle wpłynie na produkcję, co zawsze przełoży się na nasze zdolności eksportowe, gdyż grypa ptaków jest restrykcyjnie traktowana przez rynki pozaunijne. W przypadku pojawienia się choćby jednego ogniska większość tych krajów się zamyka - dodał.

W co inwestuje drobiarska grupa IKO?

IKO firma rodzinna założona w 1999 roku, dziś w pełni zintegrowana w łańcuchu od pola do stołu,

- Dzięki temu możemy lepiej radzić sobie w trudnych okresach, kontrolować koszty na każdym etapie produkcji. Pandemia nauczyła nas, jak ważna jest dywersyfikacja rynku. Dostarczamy do dużych sieci handlowych, na rynek hurtowy i do sieci restauracyjnych. Eksportujemy 50 proc. produkcji na wszystkie rynki otwarte dla Polski, do UE, ale także na Bałkany, Ukrainę, bliski i daleki Wschód, a także do Afryki - dodał Zbigniew Idziaszek.

Jak IKO radzi sobie z mocno rosnącymi kosztami? Przede wszystkim inwestuje w nowoczesne i energooszczędne rozwiązania automatyzując produkcję.

- Maksymalnie ograniczamy roboczochłonność procesów. Inwestujemy także we własną bazę surowcową. Niedawno oddaliśmy 3 duże kompleksy ferm w nowej technologii. Maksymalnie wyposażyliśmy je w nowoczesne systemy automatyzujące proces tuczu. Instalujemy fotowoltaikę, prowadzimy także własne badania rozwojowe. Realizujemy m.in. innowacyjny projekt dotyczący chowu kurcząt bez udziału antybiotyków w warunkach hodowli przemysłowej - dodał Idziaszek.

Zbigniew Idziaszek jest zdania, że polskie drobiarstwo przyzwyczaiło się do trudności.

- Nauczyliśmy się efektywnie i dobrze produkować, dzięki czemu wyszliśmy na pozycję lidera w UE. W przyszłość patrzymy więc z optymizmem, ale trzeba wziąć pod uwagę zagrożenia, nie tylko rynkowe, ale i administracyjne np. Zielony Ład, postulowany zakaz stosowania pasz GMO oraz presję środowisk proekologicznych na ograniczanie produkcji zwierzęcej - ocenił.

Branża spożywcza radzi sobie z wyzwaniami, ale jest to coraz trudniejsze

Andrzej Gantner, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności wskazał, że branża spożywcza radzi sobie z wyzwaniami, choć jest to coraz trudniejsze.

- Czynniki, które dotykają dzisiaj rynku mięsa i pasz są podobne dla każdej branży. Widzimy dziś, że Europa kompletnie nie radzi sobie z bezpieczeństwem energetycznym. Różnica w kosztach energii między USA a Europą jest dziś tak potężna, że budzi uzasadnione wątpliwości czy będziemy konkurencyjni na rynkach krajów trzecich, gdzie stykamy się z krajami, które nie mają tak potężnych kosztów - dodał.

Gantner jest zdania, że proste przewagi kosztowe polskiego sektora spożywczego się kończą.

- Niestety, pomysłu żeby ograniczyć wzrost cen energii nie ma. Z drugiej strony źródła wahań cen surowców są poza Polską i wynikają z sytuacji na rynkach światowych. Widzimy, że surowce podstawowe, jak zboża, oleje czy kukurydza w sytuacjach kryzysowych podlegają sporej spekulacji i windowanie cen, które obserwowaliśmy w 2022 roku nie miało do końca charakteru faktycznego niedoboru. Polska wydaje się dziś bezpieczna jeśli chodzi o zaopatrzenie w zboża, aczkolwiek jeżeli producenci mięsa nie będą wiedzieli, jaka będzie sytuacja z paszami GMO to będzie problem, bo ceny pójdą gwałtownie do góry - dodał.

Wiceprezes PFPŻ ocenił, że w branży mięsnej granica między rentownością a nierentownością jest cienka.

- Może się okazać, że na skutek omawianych czynników małe zakłady i średnie mogą generować straty. Pamiętajmy, że 2022 rok nie był tak tragiczny jak by się mogło wydawać. Wyniki eksportu za 8 miesięcy są rekordowe, choć zbudowane głównie na osłabieniu złotego i wzroście cen, a nie wolumenów - wskazał.

HiProMine o strukturze kosztowej w produkcji białka z owadów

Szymon Kuprian, dyrektor finansowy HiProMine S.A., spółki specjalizującej się w wytwarzaniu białka i tłuszczu pochodzenia owadziego, przyznał, że firma jest jednym z liderów wyścigu o budujący się rynek przyszłości.

- Przemysł produkcji materiałów paszowych z białka owadziego to specyficzny obszar. Struktura kosztowa jest trochę inaczej skonstruowana niż w innych obszarach rynku. Element kosztu surowcowego jest mniej istotny, bowiem ma na celu wykorzystywanie do hodowli owadów materiałów, które obecnie nie są efektywnie wykorzystywane przez rynek spożywczy. Wykorzystujemy materiały pozostałościowe z przemysłu spożywczego o charakterze roślinnym. One dzisiaj nie są zauważane przez rynek, a jednocześnie mają bardzo dobre parametry żywieniowe do przyrostu biomasy owadów - dodał.

Kuprian przyznał, że spółkę mocno dotyka za to wzrost kosztów energii. 

- Brak pewności i wzrost cen powodują, że musimy się liczyć z wyższą bazą kosztową i odpowiednio skalkulować prognozy finansowe. Natomiast stawiając nasz projekt i kwestię wzrostu kosztów w kontekście długofalowym, musimy pamiętać, że jesteśmy na rynku i na świecie, gdzie nie mówimy o krótkim efekcie pandemii i wojny czy wzroście cen zbóż. Od dawna bilans dostępnych źródeł białka w stosunku do zapotrzebowania kształtuje się niekorzystnie, a ludzi trzeba wyżywić szukając nowych źródeł białka - dodał.

Dyrektor finansowy HiProMine S.A. poinformował, że spółka realizuje dziś program inwestycyjny, który ma doprowadzić do budowy pierwszej pełnoskalowej fabryki w Europie, a drugiej na świecie, która będzie w skali przemysłowej produkować materiały paszowe.

- Mierzymy się także z dużym wzrostem kosztów inwestycji, a więc pośrednio z wzrostem cen innych surowców niż rolne, który spowodował, że inwestycje są droższe i to branża musi wziąć pod uwagę - podsumował.

LabFarm. Na jakim etapie jest pierwsza w Polsce hodowla mięsa komórkowego?

Wiesław Macherzyński, wiceprezes zarządu firmy Labfarm Sp. z o.o. opowiedział o pomyśle na pierwszą w Polsce hodowlę mięsa z komórek macierzystych.

- Zastanawiając się nad tym, jak sobie poradzić z wyzwaniami branży tradycyjnej, powstał plan założenia LabFarm. Podobnych firm na świecie jest ok. 100 i widzimy, że w ostatnich 2-3 latach znacznie ich przybyło. Jesteśmy dumni, że jesteśmy pierwsi w Polsce. Znamy problemy branży tradycyjnej, jak emisja metanu czy ślad węglowy. Covid czy wojna tylko wyostrzyły obraz i dały nam energię żeby rozwijać ten projekt - dodał.

Macherzyński wskazał, że laboratorium LabFarm w Warszawie już rozpoczęło prace.

- Nasz projekt ma dwie zasadnicze fazy. W pierwszym okresie poza znalezieniem lokalu i jego adaptacją zatrudniliśmy pracowników naukowych, podpisaliśmy liczne umowy o współpracy z placówkami badawczymi. Mamy zespół naukowo-badawczy, nasze laboratorium jest w pełni wyposażone, zaczęliśmy prace. Natomiast sprzętu potrzebujemy wciąż więcej, by zwiększać wydajność w kolejnych etapach. Natomiast już zaczęliśmy pracę i otwarcie oficjalne planujemy w najbliższym miesiącu. Drugą fazą będzie wejście na większe wolumeny i pojemności, co planujemy od połowy 2023 roku - podsumował.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl