Chodzi o nowelizację ustawy o paszach z 22 lipca 2006 r., oraz ustawy o odpadach z 14 grudnia 2012 r. w zakresie rozszerzenia katalogu podmiotów, które są zwolnione z obowiązku posiadania zezwolenia na zbieranie odpadów, o wytwórnie pasz leczniczych, dystrybutorów oraz podmioty prowadzące handel detaliczny paszą leczniczą dla zwierząt domowych.

Co się zmieni w karmieniu prosiąt i świń?

Komisja wniosła do projektu kilka poprawek o charakterze legislacyjno-redakcyjnym, natomiast nie został zmieniony termin wejścia w życie zakazu stosowania pasz genetycznie modyfikowanych, pozostał taki jak zaproponowano w projekcie rządowym tj. od 1 stycznia 2024 r.

Jak mówił we wtorek na posiedzeniu sejmowej komisji wiceminister rolnictwa Lech Kołakowski, projekt wdraża unijne przepisy do polskiego prawa w sprawie wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania paszy leczniczej. Chodzi o ujednolicenie wymagań, jakie muszą spełniać podmioty funkcjonujące na rynku pasz.

Z czego można robić pasze lecznicze dla świń?

Projekt doprecyzowuje, że pasze lecznicze można wytwarzać jedynie z weterynaryjnych produktów leczniczych, dopuszczonych na podstawie przepisów dotyczących weterynaryjnych produktów leczniczych.

Podmioty wytwarzające takie pasze muszą zostać wpisane na listę prowadzoną przez wojewódzkiego lekarza weterynarii. Natomiast Główny Lekarz Weterynarii będzie prowadzić krajowy wykaz zakładów zatwierdzonych, który będzie ogłaszany na stronie internetowej administrowanej przez Główny Inspektorat Weterynarii.

Mobilne wytwórnie pasz leczniczych: gdzie są?

Nowe przepisy dopuszczają możliwość wytwarzania pasz leczniczych w mobilnych wytwórniach pasz leczniczych. Dotąd na rynku krajowym nie działały takie podmioty, dlatego działalność takiej wytwórni musi być zgłoszona do powiatowego lekarza weterynarii właściwego ze względu na miejsce wprowadzenia do obrotu paszy leczniczej - zaznaczył wiceminister.

W projektowanej ustawie znalazły się też przepisy dotyczące systemu gromadzenia i usuwanie niezużytych lub przeterminowanych pasz leczniczych.

Kolejnym celem projektu ustawy jest przesunięcie z 1 stycznia 2023 r. na 1 stycznia 2024 r. terminu wejścia w życie przepisu, w którym ustanowiony został zakaz wytwarzania, wprowadzania do obrotu i stosowania w żywieniu zwierząt na terytorium Polski pasz genetycznie zmodyfikowanych oraz organizmów genetycznie zmodyfikowanych przeznaczonych do użytku paszowego - poinformował Kołakowski.

Dyskusja na posiedzeniu komisji rolnictwa dotyczyła wyłącznie terminu wejścia w życie zakazu stosowania pasz GMO. Posłowie Kazimierz Plocke (KO), Zbigniew Ziejewski (KP), Mirosław Maliszewski (KP), Stefan Krajewski(KP), Piotr Borys (KO) i Dorota Niedziela (KO) krytycznie odnieśli się do rządowej propozycji przedłużenie tylko o rok odstępstwa od tego zakazu. Posłowie argumentowali, że nie da się zastąpić w tak krótkim czasie importowanej śruty sojowej (GMO) krajowymi roślinami białkowymi.

Posłowie opozycji wskazywali, że inne rośliny poza soją zawierają dużo substancji szkodliwych dla zdrowia zwierząt. Podkreślali także, że wyeliminowanie z żywienia soi oznacza wzrost kosztów produkcji, utratę konkurencyjności (połowa produkcji drobiu trafia na eksport) i wzrost cen mięsa m.in. drobiowego dla konsumentów. Podnosili także, że takiego zakazu nie ma w żadnym kraju UE.

Z argumentami tymi nie zgodził się Zbigniew Dolata (PiS), który zauważył, że program zwiększenia udziału krajowego białka jest realizowany od 16 lat, a firmy paszowe i hodowcy zwierząt mieli czas, by stopiono eliminować z pasz soję, zastępując ją polskimi roślinami białkowymi. Jak podkreślił, naukowcy w badaniach stwierdzili, że częściowe zastąpienie soi w paszach jest możliwe.

Poseł wskazał także na bezpieczeństwo żywnościowe. Jak mówił, uzależnienie się od importu soi może być niebezpieczne, podobnie jak to było w przypadku importu gazu z Rosji. Jego zdaniem wytwórniom pasz jest wygodniej zużywać sprowadzaną soję i nie są one zainteresowane zakupem polskich surowców. Rolnicy chcą uprawiać rośliny strączkowe czy bobowate, ale nie mają zbytu na swoje produkty - tłumaczył.

Argumentację posła Dolaty poparł szef komisji Robert Telus (PiS). Wyraził też nadzieję, że w najbliższym czasie rząd przedstawi ustawę wprowadzającą narodowy wskaźnik białkowy, który określi udział krajowych surowców w paszy, co prowadziłoby do zwiększenia ich zużycia.

Po dyskusji zgłoszono dwie poprawki - jedna przesuwała zakaz o 3 lata (zgłosił ją Kazimierz Plocke - PO), druga - o 5 lat (była ona propozycją Zbigniewa Ziejewskiego - KP). Strona rządowa była im przeciwna. Obie przepadły w głosowaniu.

W odniesieniu do kwestii zakazu Kołakowski stwierdził, powołując się na opinie naukowców, że uprawa roślin białkowych jest niezwykle korzystna dla gleby i pozwala na ograniczenie stosowania nawozów mineralnych. Rolnicy mają ponadto różne zachęty do ich upraw w postaci dopłat. Dobrze rokuje uprawa soi non-GMO, obecnie jest dostępne 37 odmian tej rośliny - wyliczał.

"Celem rządu nie jest ustanowienie zakazu stosowania pasz GMO, ale odbudowanie suwerenności białkowej naszego kraju w kontekście bezpieczeństwa żywnościowego. Rząd nie planuje wprowadzenia bezwzględnego zakazu stosowania pasz GMO" - podkreślił wiceminister rolnictwa.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl