Marta Marczak, dyrektor w zespole strategii marki PwC wskazała, że potrzeby konsumenta się nie zmieniają. Zmieniają się sposoby ich zaspokajania.

- Nieustająco najważniejszym trendem we wszystkich kategoriach spożywczych jest przyjemność. Możemy się zastanowić czym jest dostarczanie tej przyjemności i czemu służy jedzenie? A służy ono dostarczaniu wrażeń, które mają swoje źródło w czymś prawdziwym i autentycznym. Produkty w branży mięsnej mocno się ostatnio zmieniły. Wiemy jak zły PR miała parówka. Dzisiaj jako kategoria jest uczciwym produktem o wysokiej mięsności i czystym składzie. Jest lubiana przez dzieci i z mniejszym wyrzutem sumienia wybierana przez matki, które dużo chętniej niż kiedyś przyznają w badaniach, że podają je swoim dzieciom - dodała.

Ekspertka podkreśliła, że konsument nie wybierze zdrowia lub wygody bez przyjemności.

- Ona nadal jest na prowadzeniu. Ważne żeby pochodziła z czegoś prawdziwego i autentycznego, żeby oprócz smaku ucieszyło się oko. Stąd estetyzacja opakowań, żeby nie tylko lepiej eksponowały produkt, ale także żeby już w pierwszym kontakcie sprawiały przyjemność - dodała.

Jako przykład długoterminowej zmiany rynku żywności Marczak wskazała szeroko pojęte zdrowie.

- Na pewno za 2-3 lata nie uznamy, że jest ono nieważne. To efekt ewolucji świadomości konsumentów. Byłabym ostrożna z twierdzeniem, że polski konsument jest już świadomy. Według mnie jest raczej pogubiony, skołowany sprzecznymi narracjami. Jedni mówią "nie jeść mięsa", drudzy: "jeść wszystko ale odpowiedzialnie i w odpowiedniej ilości", trzecie podejście to dieta eliminacyjna, w końcu po czwarte "dobre jest to, co służy konkretnej osobie, nie ma diety, która służy wszystkim". Jest to bardzo skomplikowane. Konsument jest otwarty na wiedzę, a marki mogą wykorzystać ten tunel do skomunikowania. Jeśli zrobią to w sposób uczciwy, będzie to dla nich duża szansa - dodała.

Ekspertka podkreśliła, że producenci nie mogą lekceważyć 15-16 latków, którzy wychodzą dziś na ulicę pod transparentem "strajk klimatyczny" i będą konsumentami za lat 10-15.

- Nie sposób nie słuchać tego, co oni chcą nam powiedzieć. A mówią: Czas na zmianę. Nie zmianę opakowań czy receptur, ale naszego funkcjonowania jako cywilizacji. Dla tych ludzi już dzisiaj żywność jest manifestem politycznym i opowiedzeniem się za pewną wizją świata. Dla tej grupy ważne są dwa tematy: Po pierwsze ekologia. W badaniach widzimy, że coś w tej ekologii nam "piknęło". Do niedawna była ważna jedynie w deklaracjach, ale nie przekładało się to na realne decyzje konsumentów. Owszem, wszyscy mówili, że środowisko jest ważne, ale nic za tym nie szło. Dzisiaj nastąpił zwrot, uświadomiliśmy sobie, że to się dzieje. Pytanie co branża mięsna może w tej kwestii zrobić ze swoim systemem produkcji czy pakowania. Po drugie etyka. W pytaniu "Co zabrałbyś na bezludną wyspę?" młodzi odpowiadają: mojego psa lub kota. To pokolenie ma zupełnie inną wrażliwość na relację ze zwierzętami i miejsce człowieka w ekosystemie. Moda na weganizm przestaje być niszą. Jestem bardzo ostrożna z twierdzeniem, że Polska stanie się krajem roślinożerców. Nie jest to w naszej kulturze, a klimat nam na to nie pozwala, ale te dwa wyzwania etyczne i ekologiczne muszą zostać wzięte pod uwagę przez wszystkie marki spożywcze - dodała.

Do wypowiedzi Marty Marczak odniósł się Paweł Nowak, dyrektor zarządzający zakładami mięsnymi i produkcją zwierzęcą w firmie Goodvalley. 

- Podpisuję się pod tym całym sobą. Jesteśmy dość młodą firmą. W 2016 r. zrobiliśmy badania związane z naszą branżą i ekologią. Wyniki były przerażające nawet dla nas, bo jak się okazało Polacy w ogóle nie kojarzyli mięsa z ekologią. Dzisiaj to dzieci mówią nam co jest w życiu ważne. Widzimy to po komunikacji, gdzie rodzi się dylemat: edukować czy wzbudzać emocje. Chciałoby się powiedzieć, że edukować, ale ci, którzy mają pojęcie o marketingu wiedzą, że bez emocji marki zbudować się nie da - dodał.

Nowak wskazał, że dzisiejsi młodzi ludzie, dorastający w erze szybkiej i niesprawdzonej informacji, są bardzo wrażliwi na "ściemę".

- Emocje tak, ale muszą za tym iść fakty i my jako branża musimy adresować te fakty. Trudno nie zgodzić się z tezą, że dla dobra planety trzeba jeść rośliny, bo tak mówią badania. Natomiast musimy odpowiedzieć sobie pytanie co jest dobre dla człowieka, przyjrzeć się w jaki sposób można produkować mięso żeby nie szkodzić klimatowi i to jest wyzwanie - dodał.

Witold Choiński, prezes zarządu Związku Polskie Mięso wskazał, że dzisiaj wyedukowany konsument nie zastanawia się czy je bezpiecznie i wysokojakościowo tylko czy został zachowany dobrostan zwierząt i jaki jest ślad węglowy produktu. 

- Z tym musimy się zmierzyć. Rozmawiałem ostatnio z rolnikami z Holandii, którzy mają inny problem. Tamtejsi politycy boją się jeść mięso. Jeśli ktoś zrobi im zdjęcie i pokaże publicznie to taka osoba będzie spalona. Co ciekawe, jeszcze pięć lat temu słyszeliśmy, że picie kawy jest niezdrowe. Dzisiaj zaleca się trzy kawy dziennie, a pięć filiżanek jest dopuszczalnych. Tak więc badania poparte działaniami naukowymi pokazują, że można pewne trendy łamać i trzeba to robić - dodał.

Mirosław Koźlakiewicz, przewodniczący rady nadzorczej Cedrob SA wskazał, że w dobie rosnącej świadomości młodego pokolenia, warto spojrzeć na obraz całego społeczeństwa.

- Jesteśmy jacy jesteśmy. Akcje typu "sprzątanie świata" organizowane są od lat, po czym gdy dzieci dorastają i tak wyrzucają śmieci do lasu. To polska zmora. Zastanawiam się, skoro w UE mamy coraz bardziej wyśrubowane normy ochrony środowiska i rosnącą świadomość, skoro tak jesteśmy rygorystyczni to co zrobić z Brazylią, która wycina lasy deszczowe, a mimo tego podbija rynek europejski i światowy? Świadomość rośnie i bardzo dobrze, ale czy za chwilę nie pojawi się nierównowaga pod względem wymagań wobec UE i wobec Ameryki Południowej i Chin? Zgadzam się, że jako producenci musimy zwracać uwagę na środowisko i musimy być autentyczni, bo młodzi ludzie to zweryfikują - dodał.

Ludomir Biedecki, radca prawny w Kancelarii Noerr wskazał, że w obszarze wyzwań prawnych dla branży mięsnej pojawia się coraz więcej nowych przepisów, obciążeń i utrudnień w tworzeniu nowych miejsc produkcji.

- Jest to także związane z reakcją na trendy. Lidl wprowadza "wegańskie mięso" i promuje je food truckiem. Sieć zarejestrowała znak towarowy w całej UE, więc będą to wprowadzać wszędzie. Powstaje problem prawny czy można ten produkt nazywać mięsem. O ile przepisy konkurencji co do zasady uniemożliwiają wprowadzanie w błąd konsumenta to regulacje żywnościowe już nie. Trzeba się zastanowić jak sobie z tym radzić od strony prawnej w tym jeśli chodzi o prawdomówność wobec konsumenta. Kolejne wyzwanie to kwestia ekologii. Mamy tzw. ustawę odorową, która jest obecnie w zawieszeniu. Jest to dokument, który wpłynie na zwiększenie kosztów produkcji, bo może się okazać, że trzeba będzie kupować sąsiadujące nieruchomości żeby była zachowana odpowiednia odległość. To z pewnością dodatkowe utrudnienie dla branży, nie wspominając o takich kwestiach jak rosnące koszty pracy, płaca minimalna czy wykorzystywanie soi GMO - dodał.

Prawnik wskazał, że potężnym problemem dla branży mięsnej mogą być negocjacje dotyczące porozumień UE z Mercosur czy Ukrainą.

- Porozumienia kreują problemy zarówno na poziomie branży, jak i producentów krajowych, którzy zderzają się z konkurentami, którzy niekoniecznie stosują te same standardy, np. inne środki do wzrostu zwierząt czy w rolnictwie roślinnym, inne normy fitosanitarne, a w konsekwencji mają tańszą produkcję i możliwość sprzedaży po innej cenie. Do tego dochodzi zagrożenie dla konsumenta, że jemy coś zupełnie innego niż powinniśmy jeść zgodnie z normami UE. Jest to ogromny problem, z którym my jako Polska będziemy mieli dodatkowy kłopot, bo nasz bilans z Mercosur jest ujemny, a Niemcy będą mogły np. zwiększyć eksport swoich samochodów - dodał.

Biedecki podkreślił, że wyzwania i problemy prawne dla branży mięsnej pojawiają się z bardzo różnych stron, począwszy od trendów, kończąc na procesach gospodarczych. - Co więcej, jakość przepisów się pogarsza, przez co występuje coraz więcej problemów interpretacyjnych - podsumował.

W kolejnej części debaty wywiązała się ciekawa dyskusja między Martą Marczak a Adamem Zdanowskim, współwłaścicielem ZM Wierzejki.

Dyrektor w zespole strategii marki PwC wskazała, że wobec globalnych wyzwań, producenci w pojedynkę nie zdziałają nic. Dlatego potrzebna jest współpraca całych branż.

- Pokazuje to przykład porozumienia największych producentów napojów w sprawie plastiku. Przekaz jest następujący: W ważnej sprawie nie konkurujemy. Pepsi czy Coca-Cola, wszyscy mamy jeden cel: zrobić coś ważnego dla świata. Wierzę, że to nie tylko dobry ruch PR, który przyczyni się do poprawy reputacji, ale realna zmiana i przykład, że konkurenci w słabych czasach starają się coś zrobić wspólnie - dodał.

Adam Zdanowski wskazał, że mówiąc o komunikacji "bez ściemy" warto zastanowić się nad kondycją debaty publicznej.

- Dziś podważamy jakikolwiek autorytet, przekazujemy dużo informacji, ale nikt nie stara się kompletnie wyedukować konsumenta. W efekcie każdy serwuje nam swoją porcję przekazu. Popatrzmy na olej kokosowy. 2-3 lata temu słyszeliśmy, że jest tak dobry, że należałoby wysmarować nim nasz samochód i psa. Tymczasem ostatnio ukazały się informacje, że to tragedia i jeden z najgorszych olejów na rynku. Dwa lata trwał cykl od szczytu popularności do upadku produktu. Nie ma żadnej odpowiedzialności za to, co się mówi, bada, promuje. Możemy powtarzać, że Coca-Cola idzie z duchem czasu podczas gdy redukuje pojemność butelki z litra do 0,75 l, czym generuje jeszcze więcej plastiku. Takie numery w internecie dostają ogromne "bęcki" właśnie za tę "ściemę" od świadomych ludzi. Internet jest o tyle niebezpieczny, ponieważ kiedyś, gdy ktoś coś powiedział, nie byliśmy w stanie tego zweryfikować. Teraz robimy to momentalnie, co mam nadzieję, będzie eliminowało różne pseudo-autorytety - dodał.

W ocenie Marty Marczak jest to bardzo dobra wiadomość/

- Konsument ma w kieszeni narzędzie, dzięki któremu szybko może powiedzieć "sprawdzam". A gdy odkryje fałsz, podzieli się tym z innymi. To nowe myślenie o marketingu, który musi przestać być "ściemą" - dodała.

Zdanowski winą za opisywaną sytuację obarczył w szczególności wysyłających sprzeczne komunikaty naukowców.

- Kto jest dziś autorytetem dla młodzieży w dziedzinie żywienia? Profesorzy? Nie, to influenserzy, którzy coś widzieli, coś słyszeli. Może część z nich ma wykształcenie, ale to naukowcy sami zrobili sobie krzywdę, stracili jakikolwiek autorytet i dziś muszą się uwiarygodnić. Kanał, który ma kilka tysięcy followersów jest dziś bardziej wiarygodny niż wystąpienie naukowca i to bardzo niedobrze - dodał.

Marta Marczak zgodziła się, że naukowcy muszą się nauczyć mówić językiem zrozumiałym dla ludzi.

- Wspomniani influenserzy też są różnej jakości. Stoją za nimi różne motywacje i cele. Tu też następuje zmiana. Okazuje się, że na ludzi coraz większy wpływ mają nie ci wielcy, ale mikroinfluenserzy - ludzie tacy jak my, do których mamy większe zaufanie. Oni może nie mają takich zasięgów jak duzi, ale budują większe zaangażowanie. Czy to jest idealna sytuacja? Pewnie nie, bo nie możemy ich wszystkich kontrolować, ale dzisiaj już nic nie jest łatwe - podsumowała.

Grzegorz Zych, wiceprezes zarządu firmy Dobrowolscy Sp. z o.o. krytycznie ocenił zjawisko mody na wegetarianizm.

- Zobaczmy ile jest wizyt u lekarzy dzieci, które zaraziły się modą na niejedzenie mięsa. Wegetarianizm jest to moda przyjemna, ale nie dla wszystkich się skończy przyjemnie. Znam wielu wegetarian, którzy po prostu przestali jeść mięso bez zbilansowania swojej diety i odbiło się to negatywnie na ich zdrowiu. Dlatego powinniśmy się skupić na edukacji i nie zabijać czegoś, co robimy dobrze. Polska ma największy asortyment wędlin na świecie. Musimy popracować marketingowo, edukacyjnie i dać ludziom wybór co chcą zrobić - dodał.

Witold Choiński podsumował, że edukacja i zmiany prawne są niezbędne do zrobienia przez branżę kroku dalej.

- Przykład to kwestia zerowego śladu węglowego. Goodvalley to jedna z nielicznych firm, którym udało się to osiągnąć. Żeby powtórzyć to w szerszej skali musimy postawić na rozwój mikrobiogazowni, które w Polsce są obecnie passe. Wszyscy uważają, że jest to coś jeszcze gorszego niż utylizacja. Pytanie jak zrobić zerowy ślad węglowy skoro nie dostaniemy pozwolenia na budowę takiego obiektu. Tak więc tu jest wiele do zrobienia żebyśmy poszli krok do przodu - podsumował.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl