- Na dużych mleczarniach ciąży duża odpowiedzialność. OSM Krasnystaw ma ok. 10 tys. dostawców, z rodzinami to jest już 40 tys. osób. Plus pracownicy. Miesięcznie za mleko wypłacamy 7-8 mln złotych. Zamknąć taką firmę to nie jest prosta sprawa - mówi Tadeusz Badach.

- Na pewno łatwiej byłoby nam, gdybyśmy byli skoncentrowani, mieli lepszą pozycję w rozmowach z handlem, ale tego się na dziś zrobić nie da - rewolucji nie będzie. Będą zmiany, ja mniej więcej wiem, które zakłady wypadną z gry, choć nie życzę tego nikomu. Nawet prezydent mówi oficjalnie, że jest zamach na polskie mleczarstwo. Rząd i Sejm muszą odważnie zmienić prawo spółdzielcze, żeby nam ułatwić koncentrację. Jeśli będziemy dreptać krok po kroku, gdy inni pędzą - przegramy. Jeśli mleczarstwo ma zostać w polskich rękach, trzeba działać zdecydowanie - podkreśla przewodniczący Rady KZSM.

Prezes Badach dobrze ocenia sytuację swojej spółdzielni. - Krasnystaw kilkanaście lat temu postawił na galanterię mleczarską, choć nie mieliśmy ani tradycji ani nie było takiego rynku. Dziś mamy niekwestionowane pierwsze miejsce w produkcji kefiru, produkujemy w sumie 115 rodzajów wyrobów. Ta różnorodność daje nam pewne bezpieczeństwo. W gorszej sytuacji są zakłady nastawione np. tylko na masło czy mleko w proszku. Jednak dziś wypracowanie marki nowego produktu oznacza wygenerowanie potwornych pieniędzy na reklamę. Ci, którzy wypracowali sobie marki i pozycję na rynku w latach 90 - tych, są dziś względnie bezpieczni - uważa prezes Badach.

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl