- Grzyby, którymi zatruły się osoby z Wrześni, nie zostały dopuszczone do obrotu - potwierdza ustalenia Policji, Wiesława Kostuj, rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Poznaniu.

Przepisy stanowią, że bez atestu z sanepidu nie wolno handlować świeżymi, ani suszonymi grzybami. Każdy, kto zbiera w celach zarobkowych runo leśne (do obiegu można wprowadzić tylko 40 dopuszczonych gatunków grzybów) ma obowiązek przed sprzedaniem grzybów, pokazać je grzyboznawcy lub klasyfikatorowi w sanepidzie i uzyskać stosowny certyfikat.

Mimo że atest (o ile potwierdzi się, że grzyby są jadalne) wydawany jest w sanepidzie od ręki i bezpłatnie, praktycznie nikt się po niego nie zgłasza.

We Włoszech, by móc zbierać grzyby w lesie, trzeba wykupić pozwolenie za 20-50 euro. Trzeba mieć też zaświadczenie o odbyciu kursu mykologicznego zakończone egzaminem.
Uprawnienia egzekwuje tamtejsze leśnictwo. Kary za brak uprawnień sięgają nawet kilkaset euro.

Zdaniem Przemysława Kurkowskiego z PSSE w Białej Podlaskiej, takie rozwiązanie w Polsce byłoby raczej nie do przyjęcia.

– Straż leśna ma tyle obowiązków, że nie byłaby w stanie egzekwować jeszcze tego dodatkowego obowiązku. Poza tym takie ograniczenie spotkałoby się ze społecznym oporem. Starsze osoby nie zaakceptowałyby go z pewnością – uważa grzyboznawca.

Więcej na Money.pl

Szukasz magazynu do wynajęcia. Zobacz ogłoszenia na PropertyStock.pl