Dodał, że rynek tajlandzki zmienia się i jest niesamowicie chłonny. Przykładem takiej zmienny jest rosnący popyt na dania gotowe. Jeszcze niedawno ten rynek w ogóle nie istniał w tym rejonie. Z drugiej strony dodaje, że popyt na polskie produkty jest tam niewielki, co wynika z kilku przyczyn.

- Przede wszystkim etapu rozwoju polskich firm na rynku tajlandzkim, dopiero niedawno zostały zniesione wizy oraz brak bezpośredniego połączenia lotniczego. Zauważamy, że jeśli jakiś kraj jest odkryty turystycznie, to za tym otwierają się możliwości biznesowe. Tym co cieszy, jest rosnąca liczba polskich turystów odwiedzających Tajlandię. Wierzę, że to przełoży się na rozwój biznesu i obopólnej wymiany handlowej – mówił prezes Władyczak.

Twierdzi, że z perspektywy KUKE, rozwój Tajlandii jest bardzo intensywny. W jego opinii najtrudniejsze dla polskich biznesmenów, chcących otworzyć lub prowadzić interesy w Tajlandii jest pokonanie różnić kulturowych.