Druga połowa roku nie daje optymistycznych prognoz, szczególnie dla firm działających w sektorze spożywczym i produkcyjnym, bowiem to one najmocniej odczuwają nieustające wzrosty cen, szczególnie energii, a ich sytuacja ma bezpośrednie przełożenie na kondycję branży transportowej. Co więcej, problemy z pandemią nie zostały zażegnane i kraje azjatyckie, od których importujemy liczne surowce, zaczynają ponownie zaostrzać swoją politykę antywirusową. Jednym słowem rzeczywistość nie napawa optymizmem. A co, jeśli Ukraina wygrałaby w najbliższym czasie wojnę? Czy to zatrzymałoby kryzys gospodarczy i spowodowało ponowny rozwój branży TSL?

Wojna uderza w firmy transportowe

Jak najszybsze zwycięstwo Ukrainy to z pewnością na ten moment najbardziej optymistyczny scenariusz, jednak czy to spowolniłoby lub zatrzymało ogarniający Europę kryzys? Jest to pytanie, na które niezwykle trudno odpowiedzieć - po pierwsze musimy zdać sobie sprawę z faktu, że nawet jeśli wojna skończyłaby się w najbliższym czasie, to i tak nie sprawi, że obecna sytuacja gospodarcza jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki ulegnie poprawie i przeniesiemy się do rzeczywistości przedwojennej. Pamiętajmy, że sama wojna nie zachwiała w sposób bezpośredni polskim rynkiem transportowym, bardziej tragicznymi w skutkach były postanowienia pakietu mobilności, czy rosnące od lat zadłużenia.

Wojna jednak uderzyła w firmy transportowe w sposób pośredni poprzez pogłębienie deficytu kierowców, czy powodując wzrost cen paliw, który znacznie podniósł koszty funkcjonowania przedsiębiorstw. Kiedy dodamy do tego różne niekorzystne zmiany prawne, to mamy już gotowy przepis na obecną katastrofę. Jak widzimy wygrana Ukrainy nie cofnie wszystkich tych zmian, tym bardziej, że wiele z negatywnych czynników pogarszających realia branży nie ma źródła w samej wojnie. Podobnie z obecną sytuacją gospodarczą Polski, której złe położenie również nie wynika jedynie z konfliktu zbrojnego, a z wieloletnich zaniedbań. Jednak, czy w takim razie zwycięstwo Ukrainy w jakiś sposób wpłynęłoby na rozwój i chociaż częściową poprawę kondycji naszej rodzimej branży TSL?

Szansa, którą warto wykorzystać

W zwycięstwie Ukrainy jest potencjał również i dla naszego państwa. Nie wiadomo jak szybko skończy się wojna, jednak gdy to nastąpi, wówczas dla Polski otworzą się nowe drogi pozwalające na poprawę sytuacji gospodarczej, a także transportowej. Ukrainę będzie trzeba odbudować, a do tego przedsięwzięcia niezbędne są surowce. Proces odbudowy już się rozpoczyna, jednak wówczas będzie to miało miejsce na znacznie większą skalę. Transport drogowy niezbędnych materiałów dla Ukrainy zapewne będzie odbywał się właśnie przez teren Polski i będzie wymagał wsparcia naszej rodzimej branży TSL. To jednocześnie okazja, ale i wyzwanie, bowiem polskie drogi mogą okazać się niewydolne w czasach tak wzmożonego ruchu pojazdów ciężarowych.

Kolejną szansą, którą niesie za sobą zwycięstwo naszego sąsiada, jest powrót inwestorów - wygrana Ukrainy zwiększyłaby z pewnością atrakcyjność Polski w ich oczach. Wcześniej wybuch wojny i fakt, że Polska jest krajem bezpośrednio sąsiadującym z granicami konfliktu zbrojnego, spowodował duży poziom niepewności inwestorów zagranicznych i w konsekwencji wycofanie się części z nich, co było szczególnie niebezpieczne w przypadku tych inwestujących w instrumenty finansowe. Obecnie już możemy obserwować poprawę w tym zakresie i wyraźnie widzimy, że Polska ponownie zaczyna być postrzegana jako miejsce dobre do inwestowania. Wygrana Ukrainy jeszcze polepszyłaby tę sytuację i coraz więcej firm, koncernów i fabryk chętniej będzie przenosić się właśnie do Polski i dostrzegać w niej duży potencjał.

Czy da się uniknąć kryzysu?

Zatem czy zwycięstwo Ukrainy złagodziłoby skutki kryzysu gospodarczego? Na pewno nie możemy się oszukiwać, że taka sytuacja by nas przed nim uchroniła. Wygrana rodzi wiele pytań: jak będzie wyglądała odbudowa? Co z sankcjami nałożonymi na Rosję? Czy będą zniesione? Jak to wpłynie na kryzys energetyczny? Podobne pytania możemy stawiać w nieskończoność. Wojna przerwała dotychczasowe łańcuchy dostaw i szczególnie pogorszyła położenie firm transportowych związanych z rynkiem wschodnim. Jej zakończenie, jak wspomniałam powyżej, mogłoby poprawić sytuację tych firm, jednak nawet tego nie możemy być pewni.

Jak zatem widzimy, zapewne nawet wygrana Ukrainy nie uchroni nas przed olbrzymim kryzysem. W tej sytuacji jedyne co nam pozostaje, to spojrzeć na obecne załamanie jak na kolejne wyzwanie, któremu musimy sprostać. Dynamika ostatnich wydarzeń pokazuje, że nawet najczarniejsze scenariusze potrafią się ziścić, a obecnie planowanie jakiejkolwiek przyszłości biznesowej jest naprawdę trudne i trzeba te plany traktować z dużym dystansem. Z tego kryzysu wiele firm transportowych nie wyjdzie obronną ręką, jednak te, które zostaną, będą silniejsze niż kiedykolwiek. Mam głęboką nadzieję, że takich firm będzie jak najwięcej

- mówi Katarzyna Syta