- Azjatyckie rynki wschodzące, a zwłaszcza Chiny, szybko nabierają na znaczeniu i ten trend będzie kontynuowany. Ich udział w światowym PKB wzrósł do niemal 20 proc., z 10 proc. 10 lat temu - mówi Dariusz Kowalczyk.

Zwraca on uwagę, że PKB Chin to obecnie ponad połowa PKB całego regionu azjatyckiego. - Kraj ten ma kilkakrotnie większy udział we wzroście gospodarki światowej niż drugie w tej klasyfikacji USA, a za kolejne 10 lat będzie ono prawdopodobnie największą gospodarką na świecie - dodaje.

Azja, a zwłaszcza Chiny, to także potęga handlowa. Region eksportuje towary wartości 4.740 miliardów USD rocznie, z czego 0,4 proc. (19 miliardów USD) trafia do Polski. Z tej ostatniej kwoty 12,4 miliardów pochodzi z Chin.

Natomiast import Azji z Polski wzrósł w 2012 o 10 proc., do 8 miliardów USD, przy czym import Chin spadł o 3 proc., do 2 miliardów USD. Polska ma wciąż 10,9 miliardów USD deficytu z Azją, przy czym prawie całość (10,4 miliarda) to deficyt handlu z Chinami.

W ubiegłym roku inwestycje bezpośrednie w regionie azjatyckim wyniosły 232 miliardy USD, z czego prawie połowa trafiła do Chin. - Polska była prawie nieobecna i tylko Indie wykazały małą pulę funduszy pochodzących z naszego kraju. Inwestycje portfelowe w Azji są również znaczne, a ostatnio trafiają głównie na indyjski rynek akcji oraz koreański i tajlandzki rynek obligacji - mówi Dariusz Kowalczyk.

- Wiele przedsiębiorstw zagranicznych wykorzystało rozwój krajów Azji wschodzącej poprzez dynamiczne wejście na ich rynki, uzyskując szybki wzrost sprzedaży. Przykładem są niemieckie koncerny samochodowe lub firma przesyłkowa DHL - dodaje.