Jak podkreśla gazeta, nieprecyzyjne, a na dodatek zmieniane przepisy antykryzysowe sprawiły, że przedsiębiorcy, którzy z nich korzystają, obawiają się utraty prawa do tych rozwiązań. "W tych okolicznościach o pomyłkę w staraniach o ulgę nie było trudno i w efekcie przyznane wsparcie być może przyjdzie zwrócić" - wskazuje "Puls Biznesu".

Według "PB" w takiej sytuacji znaleźli się choćby beneficjenci Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju (PFR). Po zmianie regulaminu ubiegania się o subwencję, w którym m.in. doprecyzowano definicję statusu określonego beneficjenta, część firm zdecydowała się na zwrot już otrzymanych subwencji. "Inni analizują teraz, czy ich sytuacja uprawniała ich do pomocy, także z innej tarczy - ze specustawy antykryzysowej i jej kolejnych nowelizacji, którą wprowadzono m.in. zmiany w rozliczeniach podatkowych" - wyjaśnia gazeta. Zbadają to również organy skarbowe - zaznacza.

Uwagę urzędników skarbówki, jak wskazuje dziennik, będą przykuwać działania, które pomniejszają podstawę opodatkowania. "Taki efekt przynoszą np. odpisywane od dochodu darowizny " - pisze gazeta. Zwraca uwagę, że dzięki preferencjom antykryzysowym przynoszą one podatnikom niespotykaną do tej pory korzyść.

Zdaniem "PB" kłopoty mogą też mieć pracodawcy, którzy niewłaściwie skorzystali z prawa do odsunięcia w czasie zapłaty zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych (PIT) potrącanych od wynagrodzeń pracowników. Jak pisze dziennik, należność za marzec i kwiecień tego roku można było odprowadzić do 1 czerwca. "Mogło to zachęcić niektórych przedsiębiorców do wypłacenia pensji majowych z wyprzedzeniem, jeszcze w kwietniu. Dzięki temu firma miała przez miesiąc dodatkowe pieniądze w obrocie" - zauważa "PB". Według gazety taką taktykę skarbówka może jednak zakwestionować i uznać za próbę obejścia prawa.

"PB" zwraca także uwagę, że ulgi w podatku od nieruchomości nie mają charakteru obligatoryjnego i każdy samorząd może dostosować je do swoim możliwości finansowych. 

Całość w "Pulsie Biznesu"