Przeciętne zatrudnienie w firmach w lipcu tego roku było wyższe o 4,5 proc. rdr i wyniosło 6022,1 tys., a przeciętne miesięczne wynagrodzenie (brutto) było wyższe o 4,9 proc. i wyniosło 4501,52 zł.

Zgodnie z komunikatem GUS przeciętne zatrudnienie w lipcu br. było wyższe o 0,3 proc. w porównaniu do czerwca tego roku. Natomiast przeciętne wynagrodzenie w lipcu było o 0,1 proc. niższe niż w czerwcu br.

"To wskazuje na kontynuację wzrostu wynagrodzeń, choć mamy niewielki spadek, ale on był poprzedzony długim trendem wzrostowym, więc nie należy tu wyciągać pochopnych wniosków, że będziemy mieli kolejne miesiące spadku" - podkreśliła Rafalska w rozmowie z PAP.

Dodała, że ten niewielki spadek może wynikać - być może - z czynników sezonowych; jak wskazała, w czasie wakacji nieznacznie zmienia się struktura zatrudnienia, latem wzrasta zatrudnienie dorywcze, do prostych prac, osób młodych, bez doświadczenia, które są często zatrudniane za minimalne stawki.

"To, co jest bardzo ważne, to fakt, że dane GUS pokazują na kontynuację wzrostu liczby zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw" - zwróciła uwagę Rafalska. Wskazała, że liczba ta wynosi już ponad 6 mln.

Jak oceniła, czwartkowe informacje z GUS-u to kolejne potwierdzenie pozytywnych tendencji i w gospodarce i na rynku pracy.

"Zmiana wysokości płac jest związana z tempem wzrostu gospodarczego, nakładów inwestycyjnych i koniunktury w przyszłości - to są te czynniki, które w ostatnich dwóch kwartałach kształtują się korzystnie i w efekcie przekładają się na to, co jest najbardziej wyczekiwane przez pracowników: przyspieszenie tempa wzrostu płac" - oceniła minister.

Jej zdaniem ta sytuacja daje szansę na zmniejszenie problemu tzw. biednych pracujących, czyli osób, które nie są w stanie utrzymać się ze swojej pracy.