Według Dariusza Stasika magnesem do przejęcia odpowiedzialności za firmę rodzinną przez sukcesorów może być możliwość realizowania przez nich własnych marzeń i pragnień.

- Czasem sukcesja jest koniecznością ze względów wiekowych czy sytuacji zdrowotnej seniorów. Naturalna zmiana sukcesora powinna nastąpić w momencie kiedy poprzednik nie jest w stanie w danych realiach kontynuować działalności. Chodzi o generację, która nie obsługuje komputerów, oprogramowania ERP, która nie jest tak bystra w aplikacjach. Są to obszary, w których starsze pokolenie w naturalny sposób powinno ustąpić miejsca - dodał.

Jak podkreślił prezes Wielkopolskiego Przedsiębiorstwa Inżynierii Przemysłowej, sukcesja nie powinna jednak być kontynuacją, tylko otwarciem nowego rozdziału w firmie.

- Istotne jest żeby w momencie sukcesji zasilić firmę nowymi pracownikami, aby pomysły były realizowane w pewnej części w oparciu o nowe spojrzenie. Często stara gwardia, której myślenie związane jest z poprzednim prezesem jest w takiej sytuacji pełna obaw. W naszej firmie pracują w tej chwili cztery generacje. Są pracownicy budów z tzw. siwym wąsem, którzy bazują na dobrych praktykach i doświadczeniu, a z drugiej strony 20-latkowie kompletnie oderwani od punktualności, lubiący pracować po nocach. To zupełnie nowy potencjał i możliwości - dodał Stasik.

Jak dodał prezes W.P.I.P. firmy rodzinne coraz częściej sięgają po doświadczonych menadżerów i dyrektorów z korporacji. W branży budowlanej są to ludzie, którzy potrafią wprowadzić nowe metody, mają doświadczenie w realizacji dużych obiektów, ekspansji zagranicznej, przejmowaniu spółek.

Dariusz Stasik podał też przykład na to, że silne przywiązanie do wartości w firmie rodzinnej może stanowić istotną przewagę konkurencyjną. 

- Startując w jednym z projektów firmy BASF udało nam się wygrać z całą konkurencją największych koncernów światowych i wybudować największą fabrykę katalizatorów w Środzie Śląskiej. Okazało się, że BASF jest w swoich korzeniach firmą rodzinną. Zależało im żebyśmy naprawdę zaangażowali się w ten projekt, dlatego musieliśmy zobowiązać się, że w tym samym czasie nie podejmiemy żadnego innego wyzwania o podobnej skali i znaczeniu. Taki mechanizm jest możliwy tylko z firmą rodzinną i tylko w bezpośredniej rozmowie z właścicielem tej firmy, który taką męską decyzję podejmie - dodał.

Jak przyznał Stasik kolejną przewagą firm rodzinnych jest większa elastyczność jeśli chodzi o zmiany strategii.

- Możemy zrobić to w ciągu tygodnia. Jest to kwestia rozmowy z informatykiem, który zmieni komunikat na stronie. W przypadku koncernu decyzja musi zapaść w Szwecji, w Niemczech, później muszą być szkolenia, wdrożenia - dodał.

Na zakończenie swojego wystąpienia Dariusz Stasik opisał jeszcze jedną różnicę w podejściu do wizerunku firmy, tym razem pokoleniową.

- Mój ojciec zawsze uważał, że firma powinna być lekko z tyłu, bo dzieci będą bezpieczniejsze, bo ludzie będą nam zazdrościć. To były wartości, którymi kierowali się ludzie poprzedniej generacji i chwała im za to, bo na tym zbudowaliśmy naszą pozycję i były czasy kiedy to wystarczało. Dzisiaj to się zmieniło. Klient oczekuje marki, oczekuje, że zobaczy osobę właściciela np. na konferencji w charakterze eksperta i łatwiej będzie mu podjąć decyzję o wyborze wykonawcy dla jego inwestycji - podsumował prezes W.P.I.P.