Z perspektywy popytu mamy konsumenta, który wyraża potrzebę zakupu produktów pochodzących z rolnictwa zrównoważonego, czyli produktów charakteryzujących się dobrą jakością i odznaczających się relatywnie niskim wpływem na środowisko, korzystnym wpływem na zdrowie i przystępną ceną. Wiemy także, że już dzisiaj blisko 1/4 konsumentów kupuje produkty bezpośrednio od rolników. Takie trendy jak e-commerce, marketplace’y czy różnego rodzaju platformy, które skracają ten łańcuch pomiędzy rolnikiem a klientem, mogą ten trend jeszcze przyspieszyć. Co istotne, to przyspieszenie wcale nie musi odbywać się z pominięciem retailerów. Mamy w Polsce i na świecie przykłady firm, które współpracują bezpośrednio z rolnikami - podpisują z nimi umowy, a następnie oferują ich produkty na swoich platformach. To pozwala nadać tym produktom twarzy konkretnego rolnika, a przez to zaadresować potrzebę konsumenta tej świadomości, że dane produkty pochodzą z konkretnego źródła, z lokalnego rynku.

Uprawa bezorkowa

Po stronie podaży mamy modernizację metod upraw, odejście od metod konwencjonalnych na rzecz metod bardziej zrównoważonych - to są metody jak uprawa bezorkowa, metody polegające na tym, że nie odwracamy ziemi całościowo, ale ją spulchniamy. To istotne z tego powodu, gdyż w ten sposób ograniczamy emisję CO2 do atmosfery. Jeśli spojrzymy na cyfryzację czy digitalizację to ona już jest - różnego rodzaju czujniki, sensowy, aplikacje zbierające i przetwarzające dane i od pewnego czasu wspierają pracę rolników na co dzień. Rolnicy mają już do wyboru kompleksowe systemy wspierające zarządzanie ich gospodarstwami, systemy pozwalające zredukować zużycie wody, chwastowniki działające na sztucznej inteligencji, które pozwalają o 90 proc. zredukować użycie herbicydów - to wszystko są bardzo istotne rzeczy. 

Do tego dochodzą jeszcze sprawy istotne z marketingowego punktu widzenia, jak drony, które już są wszędzie i w rolnictwie służą chociażby do mapowania pól. Można naprawdę dużo wymieniać stosowanej technologii. 

Uprawy wertykalne

To, o czym wspominamy w naszym raporcie, a jest już widoczne na rynkach światowych, to uprawy wertykalne. Są to uprawy, które rosną razem z miastem, które rosną w kontrolowanych środowiskach bezglebowych, w różnego rodzaju budynkach, biurach czy specjalnych halach. One są o tyle ciekawe, że nie wymagają środków ochrony roślin, których używa rolnictwo konwencjonalne, a także pozwalają zmniejszyć zużycie wody, nawet o 95 proc. , a także są odporne na zmienne warunki atmosferyczne, więc minimalizujemy ryzyko utraty plonów. Co ciekawe, pozwalają skrócić łańcuch dostaw i zmniejszyć emisję CO2. 

Blockchange w rolnictwie

Ostatnią technologią, o której warto wspomnieć, jest blockchain. Jest to o tyle ciekawa technologia, że pozwala śledzić drogę od ziarna do stołu. Podnosi to pewność konsumenta nie tylko co do kraju pochodzenia, ale także wartości odżywczych, terminu przydatności do spożycia. To bardzo podnosi wiarygodność tych produktów. Mamy już na świecie przykłady firm, które aktywnie wykorzystują blockchain. Takim przykładem jest np. producent kawy. Nie jest to może polski producent, ale technologia ma łączyć, a nie dzielić. Ten producent kawy na swoich opakowaniach umieścił kod QR. Klient, który zeskanuje ten kod, może nie tylko dowiedzieć się z jakiego kraju pochodzi dana kawa, ale także o czasie zbiorów, o czasie palenia kawy czy innych informacjach, które dla świadomego konsumenta mogą być dla niego istotne. 

 Technologia jest istotna. Pozwala zredukować koszty upraw, pozwala podnieść poziom upraw i zwiększyć ich ilość, a przede wszystkim pozwala ograniczyć wpływ na środowisko. 

Cyfryzacja zależy od dofinansowania

Zapytany, czy rolnicy są zainteresowani taką technologią, powiedział, że owszem są zainteresowani. Wszystko jednak rozbija się o dofinansowania.

- Z raportu, który opracowaliśmy, wynika, że 73 proc. ankietowanych powiedziało, że byłoby w stanie zapłacić nawet 20 proc. więcej. Te 20 proc. to taki kompromis pomiędzy tym, na ile wzrosną koszty przedsiębiorstw, a ile mogą podnieść ceny rolnicy - mówił Krzysztof Ślęczka.

- Chciałbym też poruszyć temat rynku produktów rolnictwa zrównoważonego. W 2020 roku Polacy wydali na żywność ponad 120 mld złotych, z tego zaledwie 1 miliard na produkty pochodzące z upraw ekologicznych. To ułamek procenta. To pokazuje, że jest po środku miejsce na produkty pochodzące z rolnictwa zrównoważonego.  To kawałek tortu, o który warto walczyć, bo jak pokazały nasze badania, w średnim terminie, jeżeli producenci i retailerzy byliby w stanie zaoferować produkty o 20 proc. droższe, to ten rynek ma szansę osiągnąć ponad 60 mld złotych. To jest 40 proc. obecnego rynku - dodał. 

Deklaratywność wyborów

Ważna jest także deklaratywność vs. faktyczne wybory. - Wydaje mi się, że jeśli chodzi o produkty ekologiczne, to konsumenci zachowują się bardziej racjonalnie. Chciałbym nawiązać do wypowiedzi prezesa Pawińskiego, który mówił o makaronie Lubella. Zapytano konsumentów, czy nadal by kupowali makaron, gdyby był wyprodukowany z jaj od kur z wolnego wybiegu. To było pierwsze badanie, które sprawdziło się w 100 proc. - puentował Krzysztof Ślęczka.