Fanex prowadzi swoją działalność w Polsce od 1988 r. Firma od lat produkuje sosy i dodatki gastronomiczne. Produkty sprzedaje także na rynkach zagranicznych. W związku z planami biznesowymi, Fanex zdecydował się na stworzenie swojego Centrum Dystrybucji, uniezależniając się tym samym od operatorów logistycznych. 

Fanex wzmacnia zaplecze logistyczno-dystrybucyjne. Co faktycznie oznacza dla firmy otwarcie nowego Centrum Dystrybucyjnego w Radonicach?

Monika Kurowska, dyrektor logistyki i sprzedaży Fanex: Dla naszej firmy oznacza to faktycznie duży rozwój i wyjście naprzeciw potrzebom naszych klientów. Otworzyliśmy Centrum Dystrybucyjne, które znajduje się na powierzchni ok. 5,5 tys. mkw., daje to nam ok 6300 miejsc paletowych. Dzięki temu jesteśmy bardziej elastyczni. Podjęliśmy decyzję o koncentracji powierzchni magazynowej. To dla nas szansa na dalszy rozwój i zwiększanie produkcji.

Czy to dobry moment na inwestycje?

Wydawało się nam, że pandemia, wojna nie są dobrym okresem  na inwestycje. Jednak po głębokiej analizie doszło do nas, że nie ma odpowiedniego momentu na takie inwestycje. Jednak firma po to zakłada sobie cele, żeby je realizować. Dzisiaj wiemy, że to był bardzo dobry krok. Ze względu na to, że jesteśmy teraz bardziej elastyczni, nasze relację z Klientami, wejdą na jeszcze wyższy poziom.

Otwarcie Centrum Dystrybucyjnego pozwoliło na stworzenie obszaru, na którym możemy zwiększać produkcję. Obecnie inwestujemy w nowy park technologiczny i produkcyjny. Wkrótce będziemy zwiększać wydajność naszych maszyn. 

Sektor HoReCa, który jest Waszym głównym odbiorcą, mocno został poszkodowany podczas pandemii. Jak to wpłynęło na firmę Fanex?

Pandemia miała bardzo duży wpływ na naszą działalność. Dlatego, że branża HoReCa została jako pierwsza zamknięta i jako ostatnia otwarta. Ten okres powrotu do rzeczywistości wówczas mocno się wydłużał. Jakiekolwiek planowanie produkcji, utrzymanie stocków, zakupy surowców, było bardzo utrudnione. Dlatego bardzo dużo rozmawialiśmy z naszymi klientami i wspólnie staraliśmy szukać się rozsądnych rozwiązań.

Wojna w Ukrainie również uderzyła w naszą działalność, bo mała dostępność surowców a przede wszystkim ich ceny, nie były stabilne.

Obserwujemy załamanie na rynku, jednak mimo wszystko Polacy są przyzwyczajeni do wychodzenia z domu i jedzenia na mieście i nie chcą z tego definitywnie rezygnować. Sektor walczy o utrzymanie i stabilizację.

Brzmi to jak zarządzanie w kryzysie. Czy te zawirowania mocno wpłynęły na zmianę strategii?

Zdecydowanie. Planowanie, zakupy, decyzje dotyczące współpracy z klientami, tu były bardzo duże zawirowania. Poza tym bardzo trudny był dla całej branży moment w kontekście transportowym. Brak kierowców, wysokie koszty paliwa, spowodowały, że trudno było znaleźć odpowiedni kosztowo i czasowo transport.

Mimo tych wszystkich wyzwań Fanex rozwija się. Jakie firma ma plany na 2023 r.?

Mimo wszystko my nadal widzimy ogromny potencjał w rynku HoReCa i siłę naszych klientów. Widzimy potrzebę pójścia dalej, zamierzamy nadal wspierać ten rynek.

Podobno kryzysy wzmacniają. Jaką lekcję dla siebie wyciągnęła firma Fanex?

Na pewno utwierdziliśmy się w przekonaniu, że współpraca i komunikacja z klientami, dostawcami i wewnątrz naszej firmy, jest niezwykle istotna. Wszystkie te rozmowy mają wspólny cel – chcemy się rozwijać. Chcemy, żeby rynek HoReCa się rozwijał, był pełny nowości i nowych, ciekawych rozwiązań. Praca długoletnia przynosi sporo korzyści.