Co to jest ta cyfryzacja, jaki jest jej zakres? – pytała prof. Urszula Kłosiewicz-Górecka, profesor w Zakładzie Rynku Usług, Instytut Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur. - Bardzo szeroki, zwykle w częściach analitycznych podaje się 6-7 grup. To działania promocyjne, wsparcie poprzez cyfryzację sprzedaży, w tym w handel online. Mamy także inne obszary w firmie, np. obszar współpracy z klientami także obszar współpracy z klientami, również biznesowymi, cała dokumentacja jeśli chodzi o księgowość, monitorowanie, jak również robotyzacja. W ramach tych grup są wykorzystywane określone narzędzia. Z badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika, że gubimy często ten aspekt społeczny, który jest coraz ważniejszy. Po drodze gubimy również aspekt organizacyjny, szerokowątkowy,  bo musimy mieć na uwadze w jakim cyklu rozwoju jest ta firma, jaką ma misję, jakie cele do realizacji. W związku z tym cyfryzacja jest doskonałym narzędziem, które pomaga w zarządzaniu firmą, ale trzeba mieć zawsze na uwadze, że jest to narzędzie, które musi być podporządkowane temu, co określamy misją, strategią. To jest niezmiernie ważne jeśli chodzi w ogóle o funkcjonowanie przedsiębiorstwa, zarządzanie nim, jak i efektywność, skuteczność działania w poszczególnych obszarach – tłumaczy Urszula Kłosiewicz-Górecka.

Branża spożywcza a digitalizacja

Zdaniem Jaromira Paszka, Sales Managera, IFS Poland, gdybyśmy chcieli sięgnąć do takiego podstawowego znaczenia słów cyfryzacja / digitalizacja to myślę że byłoby to opisywanie świata w sposób zdigitalizowany czyli za pomocą algorytmów binarnych. Branża spożywcza ze swej natury unika digitalizacji. Znany to wszyscy z własnej kuchni – jeśli sięgamy do przepisy mamy czy babci, mamy to napisane w zeszycie, ale wychodzi inaczej nawet jeśli staramy się wszystko bardzo dokładnie odmierzyć. Niestabilność surowca, zmienność jego parametrów pod wpływem temperatury, światła, przy jednoczesnej potrzebie utrzymania powtarzalności smaku, konsystencji, barwy to trudności przed którymi stoją wytwórcy żywności. To trzeba zcyfryzować. Jak do tego dodamy bieżącą tendencję skracania ilości składników na czystej etykiecie, która powinna być całkowicie naturalna, to też to podnosi poprzeczkę – mówił Jaromir Paszek.

- Coraz częściej też klienci chcieliby, żeby żywność produkowana przez masowych wytwórców pochodziła z surowców pochodzących z upraw ze zrównoważonej produkcji roślinnej czy zwierzęcej. Tutaj znowu natura narzuca nam swoje reguły gry. Oczywiście, systemy informatyczne i cyfryzacja dzieje się i firmy rynku spożywczego rozpoczęły cyfryzację od tego, co jest najważniejsze, a więc od zabezpieczenia odpowiedniej jakości i bezpieczeństwa żywności. Najważniejsze zawsze było trisability i ścieżka produktu, utrzymanie określonych parametrów w punktach kontrolnych, weryfikowanie i identyfikowanie niewłaściwej partii produktu, ale tak naprawdę idziemy dalej, bo to co wcześniej było zobligowaniem do zrealizownia wytycznych urzędowych, to tak naprawdę klienci nas do tego zmuszają sprawdzając na etykiecie listę składników – dodał.

Jego zdaniem, patrząc od strony produkcyjnej trudno powiedzieć które branże są trudniejsze do poddania się cyfryzacji. - Jeśli weźmiemy za przykład producentów korzystających w surowców tzw. mokrych, niech to będzie mięso, mleko i owoce, to wydawałoby się, że wszyscy producenci żywności zaczynają tak samo  - jeśli zakupią surowiec, trzeba go jak najszybciej użyć w procesie produkcyjnym, ale zaraz się okaże, że sama ścieżka dystrybucyjna czy sposób sprzedaży towaru, już implikuje zupełnie inny sposób planowania i produkcji. Bo jeśli np. producent mięsa dysponuje własnymi sklepami gdzie sprzedaje mięso luzem, to plan produkcyjny polega na tym, że domówienia są dzisiaj do godziny 18, w nocy trzeba to wyprodukować a jutro rano o 4 już to idzie na sklep, to zupełnie inaczej będzie planować niż mleczarnia która też pracuje na wrażliwym surowcu ale z drugiej strony ma to wszystko w kartonikach, w mapie czy pakowane próżniowo. A jeszcze inaczej będzie podchodzić do procesu produkcyjnego czy planistycznego producent przetwarzający warzywa czy owoce. Może je umyć, wyczyścić, zamrozić i poddać dalszej produkcji w terminie późniejszym. To oczywiście wpływa również na sposób przetwarzania danych, na sposób planowania a więc przewidywania jakie zasoby przedsiębiorstwa muszą być dostępne w danym czasie – podsumował Paszek.

Jak podkreślał w debacie, branża spożywcza się informatyzuje i to informatyzuje się właśnie z tych powodów bardzo szybko. Natomiast najtrudniej informatyzację jest przeprowadzić tam, gdzie te dane najtrudniej jest zebrać.

- Jeśli dane wprowadza automat, linia pakująca, jeśli mamy gdzieś sprzęgnięcie z liniami automatycznymi, jest prościej. Jeśli dane ma wprowadzać człowiek, to niestety on staje się tym elementem, który zaburza klarowność sytuacji. Z drugiej strony, jeśli człowiek będzie wzmocniony dobrodziejstwami techniki, wówczas nie pozostaje mu nic innego, jak świadomie planować. Bo dzięki tej informatyzacji, cyfryzacji potrafimy podejmować właściwe decyzje – dodał Sales Manager, IFS Poland.

Transformacja cyfrowa w Bakallandzie

Marcin Czarnecki, prezes firmy wyjaśnia, że w Bakallandzie na większą miarę cyfryzacja albo informatyzacja zaczęła się sześć lat temu, kiedy firma przejęła firmę Delecta. Dzisiaj Bakalland to są dwie części – Bakalland i Delecta.

- Nagle powstała sytuacja w której pojawiłoby się pięć fabryk i większość skomplikowanych procesów. Trzeba było jakoś nad tym wszystkim zapanować. Zostały wówczas podjęte dwie decyzje. Pierwsza dotyczyła centralizacji całej infrastruktury potrzebnej do usług cyfrowych (w jednym miejscu pojawiły się serwery) i standaryzacji Software oraz sprzętu, którym się posługuje. Kolejną było wprowadzanie SAP-a, który z czasem stał się programem obsługującym wszystkie działy firmy – mówił.

- SAP z którego korzystamy jest zawieszony w prywatnej chmurze. Zaczął on być traktowany jako miejsce do zbierania danych, robienia analiz i przygotowywania raportów. Robiło się to bardzo czasochłonne więc firma podjęła decyzję o wprowadzeniu nakładki typu business inteligence, nazywa się to klicksense, która pozwala czerpać dowolne dane z dowolnego miejsca, integrować te dane i robić raporty, jakich potrzebuje użytkownik albo firma – dodał prezes Bakallandu.

Firma zdecydowała się m.in. równocześnie na wprowadzanie elektronicznego obiegu dokumentów opartego na możliwości identyfikacji znaków i za pomocą algorytmów opartych na sztucznej inteligencji przetwarzania tych znaków w coś, co jest zrozumiałe najpierw dla komputera a potem dla człowieka.

Firma korzysta z dwóch chmur – jedna prywatna gdzie jest zawieszony SAP, druga gdzie korzystamy z wszystkich usług Microsoft 365. Z punktu widzenia bezpieczeństwa, warto wspomnieć o VPN-ie z którego korzystamy do bezpiecznej komunikacji i RPA, które obecnie wdrażamy. Jest ono wprowadzane po to, aby uniknąć manualnego wprowadzania i obrabiania danych.

Wszystko to jest świadectwem pewnie standardowej dojrzałości firmy, ale w tym obszarze informatycznym albo cyfryzacyjnym – do wewnątrz. Nakierowanym na to, żeby procesy był bardziej spójne, były pod większą kontrolą, lepszej jakości, bardziej efektywne.

- To co stoi przed nami, to spojrzenie na cyfryzację na zewnętrz, w sensie lepszego rozumienia otaczającego nas świata – konsumentów, naszych konkurentów, itd. Przykładem jest nasze zarządzanie polityką cenową – mamy kilkadziesiąt tysięcy odbiorców, mamy prawie tysiąc indeksów SPS-ów do zarządzenia, mamy niezliczoną ilość promocji które się dzieją w różnym miejscu i czasie. Łańcuszek po którym nasze produkty  trafiają na półkę w sklepie staje się z czasem coraz dłuższy. Na końcu to wszystko oznacza, że masywy danych którymi musimy zarządzać i rozumieć, stają się coraz bardziej skomplikowane. Coraz ciężej jest np. zrozumieć, dlaczego ceny naszych produktów różnią się w sklepach. W związku z tym, wyzwaniem które jest przed nami jest zarządzenie tymi wielkimi masywami danych np. poprzez pryzmat świadomego zarządzania naszą polityką cenową – komentował Marcin Czarnecki.

Dane – ropa naszych czasów

Zdaniem Roberta Kremsera, Business Development Directora w Dun & Bradstreet Poland, dane to jest ropa naszych czasów i napędzają każdy rodzaj działalności.

- Jest ogrom informacji wewnątrz firmy – o produkcie, o kontrahentach, dostawcach, odbiorcach. Zawsze jest to zderzenie informacji wewnętrznej z informacją zewnętrzną. My się zajmujemy tą informacją zewnętrzną, kiedy firma chce czerpać wiedzę z tego, z kim mamy biznes. Znajdujemy firmę, z którą chcemy robić biznes, sprawdzamy ją, sprawdzamy nasze możliwości robienia tego biznesu. Wszędzie odnosimy się do tych danych. Musimy się zastanowić z tym, jak sobie poradzić z tymi danymi, żeby one nam dawały widoczne efekty biznesowe. Umiejętność posługiwania się informacją, to dziś być albo nie być – mówił.

Podkreślał, że najważniejsze jest to, żeby te nasze wewnętrzne dane wewnętrzne skorelować z danymi zewnętrznymi.

- Ważne jest dziś też to, z kim my ten biznes robimy. Wchodzimy więc w zagadnienia dokładniejszej weryfikacji kontrahentów pod kątem tego, z jakimi podmiotami są te firmy powiązane, również w strukturach globalnych. Jak również ocena ryzyka biznesowego wyrażonego cyframi. Chcemy automatyzować kwestie nadawania limitów kredytowych, oceny wiarygodności płatniczej. To wszystko również dzieje się danymi zewnętrznymi. Istnieje także coś takiego jak ryzyko reputacyjne, które jest niewycenialne i lepiej go unikać. Wszystkimi tymi informacjami należy się umiejętnie posługiwać – dodał Robert Kremser.

Transformacja cyfrowa – dane jak kapitał

Jakie możliwości dotarcia do klienta daje cyfryzacja i jakie są trendy?

Zdaniem Krzysztofa Ślęczki, CG&S Clients Cluster Lead w Accenture, celem transformacji cyfrowej jest to, abyśmy lepiej rozmawiali z naszym konsumentem czy klientem, który kupuje nasze produkty.

- Transformacja cyfrowa to są dane, które możemy potraktować jako kapitał. A to, co my z tymi danymi zrobimy czyli w jaki sposób je przeanalizujemy, wykorzystamy czy przełożymy na procesy czyli decyzje biznesowe, to to już będzie nasza przewaga konkurencyjna. Z naszymi klientami pracujemy nad budowaniem rozwiązań które będą analizowały i zbierały potrzeby klientów końcowych. Mówimy tutaj o rozwiązaniach które zbierają dane z różnych miejsc. To mogą być dane transakcyjne ze sklepów stacjonarnych, z e-commerce, dotyczące ruchu na stronie, z programów lojalnościowych dotyczące chociażby rabatów z których klienci korzystali – na co te wirtualne pieniądze zostały przeznaczone. Dane z social media czyli tak naprawdę wszelkie spektrum danych które firmy mają do dyspozycji. Celem tych rozwiązań o których mówimy (to zazwyczaj mocno pointregrowane systemy analityczne) jest zebranie tych danych ze wszystkich źródeł, ujednolicenie, uspójnienie i przeanalizowanie tak abyśmy my jako firma końcowa uzyskali jeden spójny wynik o kliencie końcowym. Mamy klientów globalnych którzy robią takie rzeczy nie na jednym rynku polskim czy zagranicznym, tylko robią taką zaawansowaną mikrosegmetację na pewno na 70 rynkach – mówił.

Jak z takimi danymi sobie radzić?

- Jeżeli mówimy o takim podejściu C360, to po pierwsze musimy się zastanowić, skąd my te dane weźmiemy? Po drugie, co my z tych danych chcemy uzyskać, czy gdzie będziemy je przetrzymywać, jak będziemy je procesować i analizować, jakie wnioski chcemy z nich wysnuć i w jaki sposób my te dane wykorzystamy, żeby zbudować bezpośrednią relację z naszym klientem końcowym? A przy dużej liczbie danych jest to wyzwaniem – przyznał Krzysztof Ślęczka.

Jego zdaniem, to co jest istotne to ten aspekt technologiczny.

- Wiele firm zabiera się do transformacji cyfrowej nie robiąc pierwszego kroku czyli nie robiąc rachunku gdzie oni w tym momencie są. A bez tego jest duże ryzyko że zapędzimy się w kozi róg i będziemy budować technologię która nie będzie adresować potrzeb naszego biznesu. Dlatego istotne jest to, że jeżeli rozmawiamy o technologii w firmie, to nie może być decyzja czy dyskusja oderwana od rzeczywistości biznesowej. To muszą być zespoły które pracują razem i podejmują razem decyzje, jakie potrzeby biznesowe mają zaadresować na technologię. Dlaczego warto tym wyzwaniom sprostać? Dlatego, że to przynosi namacalne korzyści firmom. Jak widzimy na przykładzie naszych klientów, że taka dogłębna analityka klienta a następnie wykorzystanie, chociażby targentowanie tych klientów w różny sposób, chociażby dedykowanymi kampaniami marketingowymi, czy dopasowaniem kanału komunikacji do potrzeb klienta, bo to też istotne, żebyśmy nie zasypywali klienta medium, którego on nie używa, w godzinach które nie są dla niego istotne albo treścią, która nie będzie dla niego w żadne sposób interesująca. Więc mówimy tu o nawet ponad 10-krotnym wzroście przychodów, o zwiększonej lojalności klientów, zmniejszeniu ryzyka odejścia klienta (tu mówimy nawet o 15 proc.) Jest też oczywiście kwestia kosztowa i ogólnego zadowolenia klienta. One wszystkie idą ze sobą w parze przy takich rozwiązaniach – komentował przedstawiciel Accenture.

Dojrzałość cyfrowa a rozwój firmy

- Okazuje się, że jest wprost wykazywalna zależność między stopniem dojrzałości cyfrowej firmy, a wynikami finansowymi. Widziałem takie badania w Zachodniej Europie – mówił Marcin Czarnecki.

Zdaniem Krzysztofa Ślęczki, większość zarządów czy decydentów w firmach, bez pomocy technologii czy mocnego wsparcia technologicznego w postaci obszaru analityki, nie będzie w stanie realizować swoich celów biznesowych w najbliższych latach.

- W ramach badań, które prowadzi Polski Instytut Ekonomiczny co roku na początku grudnia analizujemy na poziomie 1000 przedsiębiorstw, jak wyglądają tam problemy związane z cyfryzacją – mówiła prof. Urszula Kłosiewicz-Górecka.

- W dwóch ostatnich latach badaliśmy jak to wyglądało przed pandemią, w czasie pandemii i co teraz się dzieje. Okazuje się, że przed pandemią była bardzo duża koncentracja na cyfryzacji księgowości, na uzyskaniu podpisu elektronicznego, na wspomaganiu sprzedaży. Czasie pandemii zauważono, że to co było realizowane z danych wewnętrznych firmy, jest absolutnie niewystarczające  w warunkach VUCA, czyli powszechnej niejednoznaczności, niepewności. Okazuje się, że te różne dane które wpływają do firmy są niezmiernie ważne dla podejmowania decyzji. Bardzo wyraziście już w ubiegłym roku widać było, że coraz to większe skierowanie jest na systemy, które będą wspomagać zarządzanie firmą, czyli podejmowanie decyzji. A to podejmowanie decyzji jest coraz trudniejsze właśnie w warunkach niepewności. I o ile przed pandemią sygnalizowano, że głównym czynnikiem wprowadzania cyfryzacji jest podniesienie efektywności różnych obszarów działania przedsiębiorstwa, to teraz bardzo wyraźnie jest podkreślane, że wspomaga elastyczność firmy, czyli szybkość reakcji na te zewnętrzne, niepewne bodźce. I właściwie do czego przedsiębiorstwa dążą? Dążą do rozpoznania tych niepewnych elementów poprzez identyfikację czynników, które są najważniejsze i jakie czynniki są najbardziej niepewne. Te dwie grupy czynników pozwalają budować pewne systemy które mogą się ujawnić i jakie decyzje możemy wtedy podejmować. Bardzo wyraźnie w naszych badaniach ujawniła się również kwestia kompetencji pracowników, a zwłaszcza średniego poziomu zarządzania. Żeby tam ujawnili się kreatywni liderzy, którzy potrafiliby przełamać opór pracowników, bo on też się ujawnia w tych obszarach. Czyli bardzo ważną kwestia jest i będzie coraz ważniejszą pozyskanie dobrych analityków. Żeby ogrom tych informacji móc przetworzyć na decyzje i to szybkie decyzje – podsumowała.

Jak nadążać z czytaniem danych w świecie cyfrowym?

Zdaniem Karoliny Karolczak, Partnership & Procurement Director Sodexo Benefits and Rewards Services Polska Sp. z o.o, konsument w pewnych momentach ze względu na różnorodność kanałów sprzedaży mniej reaguje na cenę, albo ta cena jest różnorodna więc firmom jest trudniej zarządzać ceną promocyjną, tym bardziej że przy wzroście cen, który ma miejsce, wydatek utrzymania punktu cenowego jest coraz wyższy.

- Kolejna kwestia, na którą zwrócono uwagę dotyczy tego, że rzeczywistość jest bardzo niepewna i zachowania konsumenckie oraz otaczające nas środowisko też wpływa na postrzeganie firmy i decyzje konsumenckie. Istotnym elementem są także kwestie środowiskowe – na co konsumenci zwracają uwagę i jak rozmawiają z rynkiem. Po pierwsze, aby robić efektywne akcje wsparcia sprzedaży, powinniśmy zwrócić uwagę, jakie jest drzewo decyzyjne naszych partnerów. Nasze badania pokazały, że konsument jak również partner biznesowy, chcą być nagradzani za lojalność. Na dzień dzisiejszy, sam zakup i dokonanie decyzji zakupowej jest tylko impulsem. Natomiast wszystkim nam zależy na budowaniu długoterminowej współpracy z partnerem i długoterminowego dialogu z konsumentem. W przypadku konsumentów bardzo duże znacznie mają kwestie budowania programów lojalnościowych, kwestie aplikacji i kwestie traktowania zachowań konsumenckich wzrostu koszyka. Bo ta lojalność jest w tym momencie najważniejsza. Bo to, na czym zależy naszym partnerom, jak również na co powinniśmy zwracać uwagę – każdy chce mieć stały, systematyczny dialog z konsumentem - mówiła.

- Walczymy o lojalność, bo przy zmieniającej się rzeczywistości, go tylko lojalny partner i konsument to jest ten, z którym warto rozmawiać. Konsumenci patrzą już teraz inaczej – mniej reagują na upusty cenowe, bo zwracają uwagę na otoczenie marki, czy marka w której kupują mówi ich językiem, czy odpowiada ich wartościom? To jest kwestia ekologii, kwestia wsparcia środowiska i wpisywania się w trendy konsumenckie. Drugi element – partnerzy na dzień dzisiejszy chcą budować długoterminową współpracę z tymi, którzy rozumieją ich biznes. W programach lojalnościowych które tworzymy, nierzadko głównym składnikiem nie jest sprzedaż albo odsprzedaż danych produktów. Wielokrotnie tak naprawdę wspierają one zupełnie inne wskaźniki biznesowe, takie jak szybkość, responsywność, działania proekologiczne. Bo tak naprawdę budowanie długoterminowe da nam tylko przewagę w rozmowie z konsumentem czy w rozmowie z przedsiębiorstwem. Jeżeli zastanawiamy się jak robić akcje konsumencie, aby miały efektywny wpływ na nasz biznes, to należy zadać sobie pytanie, czy język którym mówimy, jest językiem rozumianym przez segment, z którym chcemy się komunikować – podsumowała Karolina Karolczak.

Kompetencje cyfrowe

Zdaniem Marcina Czarneckiego z Bakallandu, cała rozmowa o cyfryzacji jest rozmową o narzędziach, które pozwalają się lepiej rozwijać. - Jeżeli firma jest gotowa, żeby z korzystać narzędzi które stwarza postęp technologii, jeśli firma jest zwinna i łatwo zarządzalna, to wtedy chyba tych kompetencji nie brakuje, a jeśli ich brakuje. Ale wydaje mi się, że podstawą nie jest zmiana technologiczna, wszelakich technologii, tylko gotowość firmy do tego, żeby się zmieniać w sposób efektywny. Jeżeli mówimy o kompetencjach, to tym, co ja widzę w firmie jest strach przed nowymi rozwiązaniami. Tym strachem jakoś trzeba zarządzać. Czasem wynika on z braku wiedzy. Cała cyfryzacja o której rozmawiamy, jest inwestycją, choć nie wszyscy to tak traktują - mówił.

Prof. Urszula Kłosiewicz-Górecka przedstawiła dane na temat barier wprowadzania cyfryzacji w Polsce: 57 proc. firm mówi o wysokich kosztach, przy czym olbrzymia część to odpowiedzi mikro i małych firm. 48 proc. z nich wskazuje na brak czasu, 33 proc. wskazuje że są to ogromne obawy pracowników i 30 proc. mówi o braku wiedzy nt dostępnych systemów, najbardziej adekwatnych do potrzeby firmy.

Jak dodała Karolina Karolczak, w ostatnim czasie wiele przedsiębiorstw musiało na nowo zdefiniować drogi dotarcia do rynku. - Ciągle mówimy o zmianach w obrębie B2B i przedsiębiorstw, natomiast chciałabym zwrócić uwagę w bardzo istotny sposób na zmianę zachowań konsumenckich. Z naszych badań wynika, że odsetek Polaków którzy robią zakupy w tzw. sieci wzrósł o 4 proc., to jest 77 proc. w roku 2011. 30 proc. Polaków kupuje więcej o 18 proc. w stosunku do roku ubiegłego, 33 proc. zwiększyło swoją częstotliwość, a dla 13 proc. Polaków internet jest pierwszym miejscem sprawdzenia asortymentu i ceny. Co jest niezmiernie ważne, że mamy do czynienia ze zmianami na dwóch poziomach. Z jednej strony mamy do czynienia ze zmianami wewnątrz przedsiębiorstw dotyczące redefiniowania na nowo schematów funkcjonowania i budowania tzw. lejka sprzedażowego, szczególnie w segmencie B2B. Natomiast jeszcze bardziej zderzamy się ze zmianą zachowań konsumenckich gdzie nie zawsze firmy są gotowe na podjęcie tego typu działań. Internet jest internetem, większość firm buduje schematy komunikacji z klientem, natomiast na koniec procesu – zobaczymy na nasze własne zachowania konsumenckie – my nie zmieniamy naszych postaw, tylko dostosowujemy własne zachowania zakupowe do zmieniającej się rzeczywistości – dodała Karolczak.

- Biorąc pod uwagę tę dynamikę, tym bardziej powinniśmy zwrócić uwagę na to, jakimi systemami IT dysponujemy, żeby tego naszego klienta lepiej poznać i zaadresować jego potrzeby w czasie rzeczywistym – przyznał Krzysztof Ślęczka.

Cyfryzacja a zrównoważony rozwój

- Na początku tego roku razem ze Stowarzyszeniem Zrównoważonego Rozwoju opublikowaliśmy raport, w którym przebadaliśmy polskiego konsumenta i polskie firmy pod kątem zrównoważonego rozwoju, zrównoważonego rolnictwa czy zrównoważonej żywności – ogólnie, cały łańcuch dostaw został przebadany. Wyszło nam, że w 2020 r. polscy konsumenci wydali na żywność ogólnie ponad 140 mld zł. Z czego zaledwie 1 mld był przeznaczony na produkty pochodzące z rolnictwa ekologicznego. Widać, że tam jest duża rozbieżność i duże pole do zaadresowania dla produktów pochodzących z rolnictwa zrównoważonego. Ale jeżeli chodzi o technologię, to możemy to potraktować z dwóch stron – ze strony popytowej i ze strony podażowej. Ze strony popytowej mamy konsumenta, który wyraża potrzebę zakupu produktów pochodzących ze zrównoważonej produkcji. 1/4 konsumentów kupuje bezpośrednio od rolnika, dlatego zaspokaja to ich potrzebę wiedzy skąd dany produkt pochodzi, jego lokalności. Takie rozwiązania cyfrowe, jak e-commerce, market place, czy platformy social, są w stanie ten trend jeszcze przyspieszyć. Widzimy, że są firmy które już na swoich stronach oferują produkty pochodzące od konkretnych rolników, dzięki czemu ten klient jest w stanie zidentyfikować ten produkt i mieć pewność, że kupuje produkt zrównoważony, który ma w sobie też cechy lokalności. Jeżeli spojrzymy na stronę podażową, to jest to dużo szerszy temat. Mówimy tutaj o technologiach które zmieniają sposoby upraw – z upraw konwencjonalnych chociażby na uprawy bezorkowe. Mówimy tutaj o uprawach wertykalnych czyli takich które mogą rosnąć razem z miastem. To są uprawy w kontrolowanych środowiskach, bezglebowe, dzięki czemu mają możliwość zmniejszyć zużycie wody nawet o 95 proc., czy zredukować użycie pestycydów czy innych środków ochrony roślin. Jeżeli mamy rośliny które są uprawiane w centrach miast nawet, w zamkniętych pomieszczeniach, to nie dość, że nie musimy ich tam odpowiednio chronić chemikaliami, to jeszcze one są odporne na działanie szkodliwego środowiska atmosferycznego plus mamy skrócony łańcuch dostaw dzięki czemu znowu mamy pozytywny wpływ w postaci mniejszej emisji dwutlenku węgla do atmosfery, z chociażby środków transportu – podkreślał Krzysztof Ślęczka z Accenture.

- Cyfryzacja już tak naprawdę dzisiaj wspiera mocno uprawę żywności, dlatego że rolnicy mają już do dyspozycji różnego rodzaju sensory, czujniki będą analizować np. nawodnienie gleby, nasłonecznienie czy poziom wilgotności. Mają do dyspozycji różnego rodzaju oprogramowania czy aplikacje, które służą kompleksowemu zarządzaniu farmami czy gospodarstwami. Również bardziej zaawansowane narzędzia, jak automatyczne chwastowniki wykorzystujące sztuczną inteligencję, które pozwalają zredukować użycie herbicydów czy w procesie produkcji. Te środki będą jeszcze bardziej się rozwijać, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę plany Unii Europejskiej, która będzie tę cyfryzację jeszcze wspierać i dofinansowywać. Ostatnim elementem, który jest też bardzo istotny z punktu widzenia całego łańcucha dostaw, blockchain, dlatego że mamy już teraz przykłady firm na świecie, a nawet i w Polsce, które wykorzystują blockchain żeby podnieść wiarygodności pochodzenia produktu. Blockchain pozwala śledzić całą drogę produktu od ziarna do stołu. Są firmy, które wykorzystują to chociażby na swoich opakowaniach kawy, umieszczając kod QR, gdzie klient ma możliwość zeskanowania go zwykłym telefonem i uzyskać informacje o tym skąd dany produkt pochodzi, jaką drogę przebył, kto brał udział w procesie jego przetwarzania i produkcji, a co też daje gwarancję, że dana firma nie wykorzystuje pracy niewolniczej czy też prac dzieci przy procesie produkcji. To technologia jest tak naprawdę kołem zamachowym rolnictwa zrównoważonego i to w każdym aspekcie całego łańcucha dostaw – dodał.

Jak zmienił się konsument?

Karolina Karolczak dodała, że zmieniło się otoczenie biznesowe, natomiast to, jak się zmienił konsument, jego otwartość na cyfrowe nośniki, jak karta wirtualna czy vouchery, coś co było nie do pomyślenia trzy lata temu, że konsument dostaje nagrodę tu i teraz na swój telefon, którą jest w stanie zrealizować w czasie rzeczywistym.

- Zachęcam do obserwowania nie tylko tego, jak zmienia się dojrzałość wewnątrz organizacji, jakich zasobów potrzebujemy. Natomiast aby być efektywnym w działaniach i komunikacji do rynku, warto również zwrócić uwagę, jak zmienia się konsument. Obecny czas był akceleratorem zmian o których mówiliśmy, że nastąpią w przyszłości. A obecnie konsumenci uważani teraz za dojrzałą grupę wiekową są otwarci na rozwiązania, o których jeszcze trzy lata temu nie myśleliśmy. Tak naprawdę to zmiany wewnątrz organizacji, zmiany w otaczającym nas świecie, jak również zachowania konsumentów, są wyzwaniem. Tylko właściwa misja i strategia pozwoli wybrać segment rynku lub elementy do zmiany w przedsiębiorstwie. Bo nie jesteśmy w stanie walczyć na każdym froncie jednocześnie. Że jednak w tym obszarze do zmiany lub do wdrożeń w firmie, trzeba zdecydować, co robimy najpierw – mówiła.

- To jest „tylko” i „aż” narzędzie. Musimy mieć pewność, że to narzędzie które wybierzemy pomoże nam osiągnąć swe cele biznesowe – przyznał Krzysztof Ślęczka.

- Jakiego byśmy narzędzia nie mieli, ważna jest umiejętność posługiwania się nim. Żadne narzędzie nie zrobi czegoś samo, a tym bardziej nie zrobi tego, co my byśmy chcieli – podsumował Robert Kremser.