Witold Michałek, ekspert Business Center Club, podkreśla, że najbardziej poszkodowane będą tzw. branże peryferyjne. Mówi, że problem dotyczy usług sprzątania i ochrony obiektów.

Dodaje, że trzeba również wspomnieć o firmach, które są na peryferiach rozwoju gospodarczego. Chodzi tutaj o te, które wytwarzają na tyle mało płatne produkty i usługi, że pracodawcy mogą mieć problem z wypłatą pracownikom nowego, wyższego wynagrodzenia - komentuje w rozmowie z money.pl Witold Michałek.

Podkreśla, że nowa ustawa na pewno wpłynie na wzrost gospodarczy w regionach najmniej rozwiniętych. Uważa, że reakcją na tego typu działania rządu jest przejście ludzi do szarej strefy. Firmy mogą np. za niektóre godziny pracy płacić pracownikowi nieoficjalnie.

BCC podkreśla w oficjalnym stanowisku dotyczącym projektu, że ustawa zamiast likwidować nadużycia, jakimi jest chęć pracodawców i pracowników do uniknięcia nadmiernych kosztów pozapłacowych, próbuje upodobnić umowę zlecenie do umowy o pracę, czemu służyło również wcześniejsze ozusowanie umów zleceń.

BCC zwraca również uwagę, że ustawa narusza reguły rządzące wykonywaniem umów zleceń i umów o świadczenie usług, gdyż nakłada obowiązek wprowadzenia ewidencji czasu pracy wykonywanej w ramach umowy zlecenia. "Umowa zlecenie przestaje tym samym być umową cywilnoprawną pozostawiającą zleceniobiorcy dużą swobodę w zakresie organizacji czasu niezbędnego do wykonania oczekiwanych przez zleceniobiorcę czynności, lecz jest traktowana tak samo jak umowa o pracę" - czytamy w komunikacie.

Czytaj więcej na money.pl