Gazeta przypomina, że od 1 października obowiązują nowe zasady sporządzania Jednolitego Pliku Kontrolnego, czyli przesyłanej fiskusowi ewidencji VAT. Jak pisze, przedsiębiorcy mają wątpliwości związane z obowiązkiem oznaczania w niespotykany dotąd sposób sprzedawanych towarów i usług.

"Obowiązek oznaczania sprzedaży towarów i usług kodami GTU spowodował ogromne zamieszanie. Trzeba sięgać do różnych klasyfikacji i ustaw. Problemów przybywa każdego dnia" - zauważyła Aneta Lech, doradca podatkowy i wykładowca Stowarzyszenia Księgowych w Polsce.

Księgowi podkreślają, że ciężko im robić zapisy w JPK bez szczegółowej wiedzy, co faktycznie przedsiębiorca sprzedał. "Dostajemy od klienta fakturę "usługi IT". Czy chodzi o programistyczne, bez oznaczenia, czy np. zarządzania siecią, z kodem GTU_12? Albo fakturę "usługi zgodnie z umową z 2016 r.". Żeby prawidłowo oznaczyć takie dokumenty w JPK, trzeba znać szczegółowy zakres świadczeń" - powiedział Cezary Szymaś, współwłaściciel biura rachunkowego ASCS-Consulting.

Ministerstwo Finansów próbuje rozwiewać wątpliwości na swojej stronie internetowej. Eksperci podkreślają jednak, że odpowiedzi resortu obejmują tylko część problemów. Za każdy błąd w JPK przedsiębiorcy grozi 500 zł grzywny. Na szczęście przed jej nałożeniem fiskus da dwa tygodnie na poprawienie pomyłki - czytamy w gazecie.

Całość w "Rzeczpospolitej"