• Od dnia, gdy Rosja napadła na Ukrainę, zadajemy sobie pytanie, jak zakończy się ten konflikt i jak wpłynie na gospodarkę, między innymi na produkcję zboża oraz jego eksport. A ma to znaczenie dla światowej podaży i popytu, ponieważ Ukraina jest, wraz z Rosją, "spichlerzem świata".
  • Kacper Nosarzewski, futurolog i partner w firmie foresightowej 4CF tłumaczy, że prognozowanie jest szalenie trudne i zawodne, ale musimy to robić, aby być w stanie przygotować się na możliwe do przewidzenia zdarzenia.
  • Jakie mogą być więc scenariusze zakończenia konfliktu i jak to może wpłynąć na sektor rolno-spożywczy i ceny żywności? 

Wojna na Ukrainie: Nie wiemy, gdzie będą marcowe zasiewy

Aby wysłuchać podcastu, należy kliknąć na powyższy prostokąt - zostaniemy wtedy przeniesieni na stronę serwisu Spotify. Jeśli się nie otworzy, można się w nim zarejestrować za darmo.

Na ile można opowiedzieć o możliwych scenariuszach agresji Rosji na Ukrainę i jej wpływie na polski sektor rolno-spożywczy?

– To jest dużo bardziej skomplikowane zadanie niż prognozowanie, jak konflikt miał wyglądać, zanim się wydarzył. Od 2014 roku mój zespół zajmował się tym kilkukrotnie dla różnych klientów. Gdy robi się to, zanim dojdzie do tragedii, łatwiej opisuje się różne zmiany, które przekładają się na rynek rolno-spożywczy. Prognozowanie obecnie, jak zakończy się konflikt, jest szalenie trudne ze względu na zjawisko „mgły wojny”. Nie wiemy, jaka jest dokładna sytuacja w poszczególnych miejscach. Nie znamy strat obu stron. Nie wiemy, jakie dokładnie są skutki, mimo że dysponujemy nowoczesnymi środkami komunikacji, widzimy wojnę „na żywo” na twitterze, w mediach społecznościowych czy w telewizji. Nie mamy jednak danych, żeby wiedzieć, w których regionach Ukrainy odbędą się marcowe zasiewy, a w których niemożliwe będzie prowadzenie jakiejkolwiek działalności – zaznacza Kacper Nosarzewski, futurolog i partner w firmie foresightowej 4CF.

– Chociaż prognozowanie jest szalenie trudne i zawodne, musimy to robić, aby być w stanie przygotować się na możliwe do przewidzenia zdarzenia – dodaje.

Trzy scenariusze agresji Rosji na Ukrainę

Kacper Nosarzewski wskazuje trzy możliwe scenariusze konfliktu. Pierwszy, najważniejszy i najszerzej omawiany, jeżeli chodzi o agrobiznes na świecie, to scenariusz maratonu.

– W tym scenariuszu konflikt, będzie się przeciągał miesiącami, choć Rosjanie spodziewali się, że przebiegnie bardzo szybko. Będzie wiązał się z okupacją części terytorium Ukrainy, z ciągłym napięciem, walkami – wymienia Nosarzewski.

– Scenariusz maratonu może średnio- i długookresowo zachwiać rynkami rolno-spożywczymi w Europie Azji i Afryce, a może nawet dalej na świecie. Drugi to scenariusz klęski wojny obronnej Ukraińców. Taki rozwój wydarzeń byłby najbardziej tragiczny z punktu widzenia praw człowieka i niekorzystny dla sektora rolno-spożywczego. Trzeci, któremu wiele osób w Polsce kibicuje, to scenariusz klęski Federacji Rosyjskiej – tłumaczy.

– Żaden z tych trzech scenariuszy nie jest nierealistyczny ani mało prawdopodobny. W tej chwili według informacji, którymi dysponujemy, możliwe jest również to, że Federacja Rosyjska poniesie takie straty, że będzie musiała się wycofać. Ale zanim to nastąpi, Rosja może nawet uciec się do zastosowania broni masowego rażenia, co również nie jest bez wpływu na sektor rolno-spożywczy – podkreśla Kacper Nosarzewski.

Na Ukrainie nie można przystąpić do zasiewów

Jak dodaje, oprócz samej wojny wpływ na sektor ma także szeroko rozumiana reakcja na wojnę, czyli m.in. sankcje gospodarcze.

– Zaburzenia występują w kilku punktach łańcucha wartości sektora rolno-spożywczego. Ogniwem, które jest zaburzone, jest produkcja pierwotna. Na Ukrainie nie można przystąpić do zasiewów jęczmienia, pszenicy, żyta. Ukraina, posiadając 25 proc. globalnych czarnoziemów, będąc światowo w najwyższej klasie bonitacyjnej gleby, jest ważnym producentem zbóż. Jest „spichlerzem świata” nawet bardziej niż nam się wydaje. My jako Polska czy Unia Europejska nie jesteśmy gigantycznym importerem zbóż, nie jesteśmy też uzależnieni od produkcji zbóż ukraińskich czy rosyjskich. Są jednak kraje, na przykład Egipt i całe regiony Azji czy państwa afrykańskie, dla których import zbóż z Ukrainy i Federacji Rosyjskiej to jest powyżej 70 proc. całego wolumenu zbóż – wskazuje Nosarzewski.

Sankcje na nawozy

– Wszyscy obecnie głowią się teraz nad tym, czym zastąpić import z Ukrainy i Rosji. To, jakie będą plony w tym roku w różnych miejscach, nie zależy jednak wyłącznie od tego, czy tam się toczy konflikt czy nie, ale też na przykład od dostępności nawozów sztucznych. I z tym już jest problem – wiemy jak podrożały nawozy potasowe – mówi futurolog.

– Na zasiewy wiosenne będzie jeszcze można sprowadzać z Białorusi nawozy potasowe. Sankcjami został objęty całkowicie import nawozów potasowych z Białorusi, ale jest trzymiesięczny okres karencji. Na tym polega wyważenie warunków sankcji, żeby były szkodliwe bardziej dla drugiej strony niż dla nas – tłumaczy.

– Sankcje są taką odpowiedzią, którą możemy dać. Są cywilizowanym i dość humanitarnym środkiem wywierania wpływu w porównaniu z przemocą i siłą militarną. Trzeba wyważyć pewne parametry, tak jak z nawozami potasowymi z Białorusi, ale zasadniczo nie można tutaj „oszczędzać bata”, bo bez tego presja na Federację Rosyjska jest ograniczona, a chodzi o konsekwencje polityczne – dodaje Nosarzewski.

Wyobrażając sobie te scenariusze konfliktu na Ukrainie, musimy pomyśleć o daleko idących konsekwencjach.

–  Gdyby w Federacji Rosyjskiej nastąpiła zmiana władzy, gdyby nastąpił upadek Putina i osób przy nim skupionych i kolosalna zapaść gospodarcza, w którą oni już wchodzą, związana z odcięciem od rynków i dostaw, możemy znaleźć się w sytuacji podobnej do tej z początku lat 90., kiedy Rosja była importerem zbóż – przewiduje.

Czy w Rosji może być problem z żywnością? – Zmieniła się produktywność zarówno rolna, jak i przetwórcza Chin i państw azjatyckich, które mogą w większym stopniu zaspokajać potrzeby rosyjskie. Mimo wszystko jednak główne szlaki to Wschód-Zachód, Europa Zachodnia-Federacja Rosyjska. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że w scenariuszu kryzysu wrócilibyśmy do barteru. To nie są dobre warunki prowadzenia handlu. Handel za pieniądze jest podstawową i najbardziej efektywną formą wymiany – mówi Kacper Nosarzewski.

Oprac. na podstawie fragmentu podcastu.

Zapraszamy do wysłuchania całego podcastu.