– Przedsiębiorcy zdążyli się już przyzwyczaić do funkcjonowania w czasie pandemii koronawirusa, zostały wdrożone różnorodne procedury bezpieczeństwa. Szczęściem w nieszczęściu było dla nas to, że zawsze mieliśmy zdywersyfikowane portfolio klientów i rynków – mówił Filip Hewelke, Development Manager w Przedsiębiorstwie Przemysłu Spożywczego Pepees S.A.

– Pandemia najpierw uderzyła w Azję, następnie w Europę. Kolejnym etapem była Ameryka Południowa. Potrafiliśmy wtedy tak zarządzać naszymi kanałami dystrybucji, że jeśli nie mogliśmy przez pewien czas dotrzeć do naszych klientów w Azji, udawało nam się sprzedać nadwyżki  na innych rynkach, które w tym czasie nie były jeszcze zamknięte – tłumaczył.

– Kluczowym i newralgicznym momentem w trakcie pandemii koronawirusa był dla nas moment, w którym rozpoczęła się nowa kampania produkcyjna. W przypadku branży skrobiowej produkcja odbywa się wtedy, kiedy są zbiory ziemniaków – podkreślił.

– Dla nas było to kolejne wyzwanie, ponieważ w zakładzie, w którym zostały wprowadzone bardzo restrykcyjne obostrzenia, nagle zaczęło pojawiać się wiele nowych osób z zewnątrz – między innymi naszych kierowców przywożących surowiec. Dziennie przyjeżdżało od kilkunastu do kilkudziesięciu samochodów. Było to dla nas największe wyzwanie, z którym na szczęście sobie poradziliśmy – podsumował Filip Hewelke.