Jakub Olipra, Credit Agricole: Polska ma szansę być lokalnym spichlerzem UE 

- Unia Europejska jest samowystarczalna, jeśli chodzi o produkcję żywności i sama może być traktowana jako spichlerz świata. To jest konsekwencja tego, że mamy taką a nie inną szerokość geograficzną. Dlatego żywność jest łatwiej produkować w Europie, a nie w Afryce czy w innych krajach. Poza tym Unia Europejska charakteryzuje się bardzo wysoką wydajnością rolnictwa i to sprawia, że mamy przewagi eksportowe - mówi Jakub Olipra, ekonomista, Departament Analiz Makroekonomicznych, Credit Agricole Bank Polska.

- Jeśli chodzi o Polskę, mamy trzecią największą nadwyżkę w handlu żywnością w UE, po Holandii i po Hiszpanii. Jeśli byśmy spojrzeli na cały świat, to zajmujemy 12 miejsce, wyprzedza nas dodatkowo jeszcze Ukraina. Patrząc na nasze możliwości produkcyjne trudno oczekiwać, żebyśmy byli kiedykolwiek w stanie równać się z Ukrainą, jeśli chodzi o nasz potencjał produkcyjny - dodaje.

- Na pewno mamy szanse być lokalnym spichlerzem i nie ma tutaj wątpliwości, że Polska odgrywa istotną rolę w światowym handlu żywnością i ta rola się zwiększa. To też jest szansa dla naszego kraju, ponieważ przez to, że nasz rynek wewnętrzny jest ograniczony, często główną drogą rozwoju dla firm z polskiego sektora rolno-spożywczego jest ekspansja na rynki zagraniczne - zauważa ekonomista.

- O Polsce mówiło się przez jakiś czas jako o hubie eksportowym, jeśli chodzi o żywność z Ukrainy. Myślę, że to byłaby dość duża szansa przed polskim sektorem rolno-spożywczym. Spójrzmy, jak działa Holandia, która nie tylko jest znaczącym producentem żywności, ale też liczącym się reeksporterem. I tutaj rzeczywiście upatrywałbym takiej szansy, jeśli chodzi o zwiększenie importu żywności z Ukrainy, przetworzenia jej i reeksportu - tłumaczy Olipra.

- Problem jest w tym, że nie mamy odpowiedniej infrastruktury, więc jest przed nami wiele wyzwań. Powstaje pytanie, w którym kierunku chcielibyśmy się rozwijać jako znaczący producent i eksporter żywności. Przed nami wyzwania związane z Europejskim Zielonym Ładem, strategią „od pola do stołu”, która zmierza do tego, żebyśmy działali lokalnie i ograniczali ślad węglowy, czyli nie wysyłali naszej żywności na odległe rynki - tłumaczy.

- Z drugiej strony my jako Polska mamy jeszcze dużą przestrzeń do zwiększania produkcji żywności bez negatywnego wpływu na środowisko naturalne. Dlatego w mojej ocenie można oczekiwać, że w kolejnych latach będziemy zwiększać naszą lokalną rolę eksportera żywności netto, będziemy krajem, który zaopatruje w żywność te kraje, które nie są samowystarczalne w tym aspekcie. Ale szanse, żebyśmy stali się wielkim spichlerzem Europy, są ograniczone - podsumowuje Jakub Olipra.

Małgorzata Cebelińska, Mlekpol: Europa staje się mniej konkurencyjna na świecie

- Rynek ukraiński jest dla Unii Europejskiej, a zwłaszcza dla Polski, dużym rynkiem eksportu produktów mleczarskich. My z roku na rok zwiększaliśmy tak eksport. Jednym z czynników wzrostu eksportu na Ukrainę był spadek ich rodzimej produkcji - mówiła Małgorzata Cebelińska, dyrektor handlu SM Mlekpol 

Mlekpol uzupełnia te ilości, których brakuje na ukraińskim rynku. Nasza wymiana handlowa rośnie z roku na rok. To dla Mlekpolu dobry rynek, jego bliskość powoduje, że może tam wysyłać produkty o krótkim terminie przydatności do spożycia. Może tam też skutecznie rozwijać nasze marki.

Pierwsze dni i tygodnie inwazji na Ukrainę były trudne i Mlekpol mocno zaangażował się w pomoc dla Ukraińców. Teraz wszystko wróciło do normy i powróciła normalna wymiana handlowa, chociaż bardzo zdrożał transport.

- W tej chwili produkty mleczne wysyłamy stabilnie w dużych ilościach, chociaż zmienił się profil sprzedawanych na Ukrainę wyrobów. Praktycznie nie sprzedajemy tam produktów premium, Ukraińcy kupują teraz raczej wyroby podstawowe, których tam brakuje - mówiła dyrektor handlu SM Mlekpol.

Problemy z transportem dotyczą także krajów, do których droga wiedzie przez Ukrainę, takich jak Kazachstan czy Turkmenistan. Jest wiele utrudnień powodujących, że eksport stal się drogi i trudny.

- Cały czas staramy się dywersyfikować nasz eksport i sprzedajemy do ponad 100 krajów na świecie. To pozwala nam niwelować problemy i płynnie rozwijać eksport jeśli nie w jednym kanale, to w innym - zauważyła dyrektor Cebelińska

Zaznacza, iż problemów jest dużo, polskie firmy musiały podnieść ceny swoich produktów, co spowodowało wzrost wartości.

- Równocześnie widzimy, że jako Europa stajemy się coraz mniej konkurencyjni na świecie. Produkty z Nowej Zelandii czy Australii są tańsze. Widać, że są coraz mniejsze zamówienia, widać spowolnienie na rynkach światowych - dodała Małgorzata Cebelińska.

Piotr Bieliński, Atlanta Poland: zmieniliśmy zarządzanie gospodarką magazynową

 - Dzisiejszy kryzys to nasza jutrzejsza rzeczywistość. Niestety ten kryzys, tak czy inaczej nazywany, ciągnie się za nami już od dłuższego czasu. Wojna w Ukrainie jest kolejna nieprzewidywaną sytuacją, która zaistniała w naszym codziennym życiu i wymaga, abyśmy się dostosowali i wykorzystali szanse, które ta sytuacja daje - mówił Piotr Bieliński, prezes zarządu Atlanta Poland SA.

Tłumaczył, że w przypadku firmy Atlanta, która zajmuje się eksportem i importem, kluczowe znaczenie ma zachowanie terminowości dostaw i kontraktów, do których przedsiębiorstwo jest zobowiązane. Dlatego wyzwaniem jest sprawne funkcjonowanie łańcuchów dostaw w czasie, gdy czas tranzytu bywa wydłużony.

- Sytuacja, która powstała już w czasie pandemii, czyli obawa, że łańcuchy dostaw zostaną przerwane, pozwoliła nam dosyć dobrze przygotować się do tego, co mamy dzisiaj, ponieważ mocno zmieniliśmy zarządzanie gospodarką magazynową. Postawiliśmy na to, aby nasz stan magazynowy był dużo większy niż wcześniej, ponieważ na nas spoczywa odpowiedzialność, aby klientom dostarczyć towar na czas - tłumaczył.

- To, do czego nie byliśmy do końca przygotowani, to zmienność kursów walut. Uważam, że zmienność to jedyna rzecz, która jest stała w dzisiejszym świecie. Kursy walut zmieniały się od początku wojny. Polska złotówka straciła ponad 20 procent. Do tego trudno się przygotować i ciężko też przerzucić bezpośrednio taki koszt na klienta ostatecznego - mówił.

Podkreślił, że obecnie problemem jest też rotacja pracowników, szczególnie osób pracujących na produkcji. Ale w czasie pandemii bywało podobnie, dlatego Atlanta Poland zdążyła się już do tego przygotować.

Andrzej Gantner, PFPŻ: Martwią spadki eksportu żywności do krajów trzecich

- Od lat mówimy, że ważne jest, abyśmy jako Polska dywersyfikowali nasz portfel eksportowy. Nie za bardzo nam to wychodzi mimo wielu starań. Martwią trochę spadki eksportu żywności do krajów trzecich, m.in. do Arabii Saudyjskiej, gdzie ten spadek eksportu jest widoczny. Martwią również spadki eksportu żywności do krajów, które miały być dla nas ważnym kierunkiem eksportowym. Myślę tu chociażby o Stanach Zjednoczonych - mówił Andrzej Gantner, wiceprezes zarządu i dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

- Eksport polskiej żywności rośnie, ale warto zauważyć, że on nam przede wszystkim wzrósł wartościowo, m.in. o 20 proc. w samym obszarze unijnym, do Niemiec zaś o 19 proc. To są potężne wzrosty, ale wartościowe. Jeśli popatrzymy na ilościowe, czyli ile tak naprawdę wysyłamy, to oscylujemy w okolicach 6 procent. To jest potężna różnica - tłumaczył.

- Wypracowujemy nasze dobre wyniki poprzez wzrosty cen oraz słabego złotego. Dobrze, że polski eksport żywności rośnie. Krajowi eksporterzy dają sobie radę i faktycznie starają się zwiększyć swoją sprzedaż. Jeśli popatrzymy na kryzysy ekonomiczne, które już były wcześniej, może nie tak głębokie, nie tak duże i trudne jak obecnie, ale były, to nasi eksporterzy żywności zawsze sobie dawali radę. Co ciekawe, zawsze rósł eksport do Niemiec. W tej chwili mamy do Niemiec ponad 7 miliardów euro eksportu - zauważył Andrzej Gantner.

Dodał, że w tym samy czasie eksport do Czech nam spadł, chociaż Czechy są dla nas bardzo ważnym rynkiem, bo to jest ponad 1,3 miliarda euro. - Można powiedzieć, że stoimy w miejscu, bo spadki i wzrosty są tu minimalne - mówił.

- Ciągle jesteśmy mocni i konkurencyjni. a to jest ważne. Borykamy się co prawda ze wzrostami kosztów, ale dotyczy to też i innych unijnych przedsiębiorców. Dobrze, że na najważniejszych rynkach potrafimy cały czas generować wzrosty - podsumował.

Monika Piątkowska, IZP: Zboże stało się narzędziem walki

– Rynek zbóż jest na oczach i ustach całego świata. Zboża odpowiadają nie tylko za bezpieczeństwo żywnościowe danego kraju, ale również za stabilność polityczną w wielu regionach świata. Putin pokazuje, że zboże może być narzędziem walki globalnej i terroryzowania niektórych społeczeństw, rządów czy organizacji międzynarodowych – mówiła Monika Piątkowska, prezes IZP, podczas FRSiH 2022.

Na polskim rynku zboża nie brakowało i nie zabraknie. Jest nawet możliwe, że jego eksport wzrośnie. Do tego potrzebne jest jednak systemowe zwiększanie możliwości eksportowych sektorów i surowców, które mają potencjał. – Polska powinna się pozycjonować jako HUB – podkreślała.

Monika Piątkowska wskazała, że najnowszy sezon był porównywalny z poprzednimi sezonami, na poziomie 30-35 mln ton. Jakość zboża jest dobra. Z kolei rok 2021 był trochę słabszy niż poprzedni pod względem eksportu zboża. Na ceny wpływają zarówno czynniki obiektywne, jak i różnego rodzaju destabilizacje.

Przyznała, że dużym wyzwaniem okazało się przetransportowanie zboża z Ukrainy. Problemem była i jest nadal niewydolna infrastruktura.

Przed nami kolejne wyzwanie. Jak ostrzegła prezes IZP, jesteśmy zakładnikami porozumienia stambulskiego w sprawie eksportu zbóż z Ukrainy. Prelegentka podniosła również temat wejścia Ukrainy do Unii Europejskiej – czy jest to szansa czy zagrożenie dla polskich rolników. 

Barbara Woźniak, Fermy Woźniak: Rynek polski jest dla nas zbyt mały

- Zboża w Polsce nie brakowało wcześniej i nie brakuje obecnie, ale zaraz po wybuchu wojny w Ukrainie ceny zbóż poszybowały o kilkadziesiąt procent do góry, co niestety musiało się przełożyć na wzrost cen naszych produktów. Jesteśmy największym producentem jaj konsumpcyjnych w Polsce i drugim w Europie. Jesteśmy również największym producentem w Polsce produktów jajecznych i z tego powodu zużywamy bardzo dużo zbóż. Było wiele problemów ze zbożem, wiele spekulacji, bo rolnicy m.in. wstrzymywali sprzedaż zbóż w oczekiwaniu na lepsze ceny - mówi Barbara Woźniak, prezes, Ovotek, dyrektor sprzedaży, Eggs Product, pełnomocnik zarządu, Fermy Woźniak, Grupa Woźniak.

Tłumaczy, że przekłada się to na wzrost cen ich produktów, co z jednej strony przynosi satysfakcjonujące marże, ale z drugiej strony powoduje, że te produkty są bardzo drogie.

Dodajmy do tego wzrost cen energii i gazu. To są gigantyczne podwyżki, wzrosty kilkusetprocentowe, a dodatkowo jest inflacja. Wszystko to się przekłada na to, że produkt finalny jest bardzo drogi. I o tyle, o ile jaja wciąż pozostają najtańszą żywnością i też bardzo dobrą, to o tyle na produkty jajeczne zaczyna spadać popyt. Bo ten produkt finalny staje się bardzo drogi - wyjaśnia Barbara Woźniak.

- Podam przykład – produkujemy białko w proszku. Jeszcze dwa lata temu kosztowało ono 5 euro za kilogram, zaś dziś 18 euro. Firmy, które wcześniej robiły kontrakty, obecnie nie chcą się w ogóle kontraktować. Czyli następuje handel doraźny – jeśli trzeba to przedsiębiorstwa kupują, ale nie chcą się wiązać kontraktami, bo ceny są bardzo wysokie - dodaje.

W poszukiwaniu nowych rynków zbytu, firma Fermy Woźniak zdecydowała się wejść do Singapuru. Jak informuje, jest jedynym producentem z Polski, który wysyła jaja na ten rynek. 

- Nasza firma eksportuje przeszło 70 procent produkcji, ponieważ Polska jest za małym rynkiem, aby zagospodarować cały nasz asortyment. Od przeszło 20 lat jesteśmy praktycznie na całym świecie, nasze jaja są między innymi na Malediwach. My zawsze poszukiwaliśmy nowych rynków zbytu. W naszej branży podstawowym kryterium jest uzyskanie pozwoleń eksportowych, a wiele krajów nie chce wpuszczać nowych dostawców na swoje rynki wewnętrzne - mówi Barbara Woźniak.

- Singapur natomiast był trochę do tego zmuszony, ponieważ jako niewielki kraj, który jest zależny od importu, współpracował z Malezja, a ta w czasie pandemii sama miała wewnętrzne problemy i nie mogła dostarczać do Singapuru. Dlatego Singapur otworzył się na inne destynacje i udało nam się wejść na ten rynek - podsumowuje Barbara Woźniak.

Marcin Wroński, KOWR: Rekordowe zbiory zbóż napędzają eksport żywności

- Gdy spojrzymy na eksport polskiej żywności od momentu wstąpienia Polski do Unii Europejskiej, można zauważyć, że jego wartość z roku na rok wzrasta, a w ostatnich latach mocno przyspieszyła. Wzrosła również w ostatnich ośmiu miesiącach, w których mamy do czynienia z wojną - mówił Marcin Wroński, zastępca dyrektora generalnego, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa.

Tłumaczył, że przyczyniła się do tego, między innymi, inflacja. - Ceny transakcyjne, jak wiadomo, wzrosły nie tylko w Polsce, ale również i na całym świecie. Ale zwróćmy uwagę na to, że inflacja zawsze była doliczana do wartości eksportu, ponieważ w każdej gospodarce co roku występuje inflacja. W ubiegłym roku średnioroczna inflacja W Polsce wynosiła 5 procent, w 2020 roku 3,5 procent - przypomniał.

Marcin Wroński podkreślił, że główną zasługą dobrych wyników eksportu żywności jest to, że polscy rolnicy produkują wysokiej jakości surowce, a branża rolno-spożywcza oferuje coraz lepsze produkty, które konkurują za granicą z dużym powodzeniem, co widać po wolumenach sprzedaży.

- Oczywiście zależy to od okresu – nieraz jest lepsza sprzedaż produkcji zwierzęcej, innym razem widać wysokie wyniki w sektorze zbożowym. To zależy między innymi od tego, jak ułoży się sytuacja międzynarodowa  - mówił.

Tłumaczył, że do dobrych wyników polskiego eksportu żywności przyczyniła się również występująca w ostatnim czasie deprecjacja polskiej złotówki względem euro czy dolara.

- W ostatnich miesiącach widać wzrost polskiego eksportu żywności do krajów Unii Europejskich. To jest oczywiście rzecz naturalna, ponieważ czynnik transportu jest też znaczący, także Niemcy, którzy są blisko położone - dodał.

Marcin Wroński podkreślił, że dobre zbiory zbóż w Polsce umożliwiają zwiększenie eksportu. Polska jest eksporterem netto ziarna zbóż. W okresie dwóch pierwszych miesięcy bieżącego sezonu 2022/2023, czyli w lipcu i sierpniu 2022 roku wywieziono z kraju rekordowy wolumen ziarna zbóż – 1,8 mln ton. Jest to o 84% więcej niż przed rokiem. Eksportowano głównie pszenicę i kukurydzę, których wolumen był blisko trzykrotnie wyższy niż w tym samym okresie w roku 2021. 

- Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wraz z Krajowym Ośrodkiem Wsparcia Rolnictwa wspierają działania eksporterów poprzez organizowanie targów i spotkań biznesowych, co uwiarygadnia polską żywność na rynkach zagranicznych. Pomagamy przedsiębiorcom w zakwaterowaniu, w kwestiach tłumaczenia. Bierzemy na siebie większą część kosztów zabudowy stoisk. Nasze działania wspierają i uwiarygadniają polską żywność za granicą - mówił.

Marcin Wroński tłumaczył, że eksporterzy powinni koncentrować się na doskonaleniu jakości sprzedawanych produktów i budowaniu polskiej marki żywności za granicą. Pozwoli to na utrzymanie wzrostu sprzedaży produktów rolno-spożywczych.

Podkreślił, że trzeba zwrócić szczególną uwagę, jakie będą trendy konsumenckie w przyszłości.  - Musimy dobrze zdiagnozować przyszłych klientów oraz budować patriotyzm konsumencki - podsumował Marcin Wroński.

Oprac. na podstawie debaty "Eksport czasów przełomu: nowe kierunki, nowe możliwości", która odbyła się podczas Forum Rynku Spożywczego i Handlu.