Zwraca on uwagę, że w geografii eksportu dominują rynki krajów rozwiniętych, w tym krajów unijnych. Przypada na nie, odpowiednio, 81,6 proc. i 74,2 proc. globalnego eksportu. Dla pełności obrazu - udział krajów rozwijających się wynosi 9,4 proc., a krajów Europy Środkowo - Wschodniej - 9 proc.

W dziesiątce największych rynków zbytu są, prócz lidera czyli Niemiec: Wielka Brytania, Czechy, Francja, Rosja, Włochy, Holandia, Szwecja, Słowacja i...Ukraina. Udział Rosji w globalnym eksporcie wynosi 5,1 proc., a Ukrainy - 2,5 proc.

- A jak na tym tle kształtuje się nasz import? Gołym okiem widać, że poza dominacją dostaw z Niemiec, których udział sięga 21 proc. - w dziesiątce największych są obecne trzy wielkie mocarstwa, czyli Rosja, Chiny i USA. Udział Rosji w polskim imporcie stanowi 13,7 proc., Chin - 9,4 proc., a USA - tylko 2,6 proc. - mówi Mikołaj Oniszczuk.

- W dziesiątce, prócz wymienionych krajów, są Włochy, Francja Czechy, Holandia, Wielka Brytania i Norwegia. W bardziej globalnym ujęciu - na kraje rozwinięte przypada 64,3 proc. importu, w tym na kraje członkowskie UE -56,3 proc. - dodaje.

Wyższy udział w imporcie niż w eksporcie mają kraje rozwijające się, bo ich udział wynosi 20,3 proc. oraz kraje Europy Środkowo - Wschodniej , z udziałem na poziomie 15,4 proc. Globalny import polski w omawianym I kwartale wynosił 36,7 mld euro i był niższy 0 2,1 proc. niż w tym samym okresie ub. roku.

Oprócz eksportu i importu - trzecim charakterystycznym elementem jest saldo obrotów handlowych. - Generalnie biorąc jest ono ujemne dla Polski w każdym wyrażeniu walutowym i w I kwartale br. wynosiło: 699,1 mln USD i 522,9 mln euro. Co ciekawe - w obrotach z krajami rozwiniętymi, z krajami UE, a nawet z krajami członkowskimi strefy euro - jest ono dodatnie dla Polski, bo wynosiło w I kwartale br. odpowiednio - 5934 mln euro, 6205,3 i 2328,4 mln euro. Ale już w obrotach z krajami rozwijającymi się i z krajami Europy Środkowo - Wschodniej jest znacząco ujemne i wynosiło odpowiednio - 4076 mln euro i 2380,7 mln euro - zauważa Mikołaj Oniszczuk.

Jego zdaniem, ujemne saldo jest nadal wyzwaniem dla naszych eksporterów, zwłaszcza w przypadku Rosji czy Chin, gdzie salda ujemne są wciąż bardzo wysokie.