Władysław Serafin twierdzi, że w 2008 r. udzielił zarządzanej przez siebie organizacji 3 mln zł pożyczki. "Rzeczpospolita" dotarła do dokumentów, z których wynika, że polityk PSL nigdy nie wykazywał tak wysokich dochodów ani oszczędności, spłacał natomiast kredyty i miał zajęcie komornicze.

Serafin argumentuje, że pożyczka pochodziła ze środków, jakie uzyskał ze sprzedaży Janowi Wejchertowi części swojej ziemi z przeznaczeniem na pole golfowe. Miał za to otrzymać 3,5 mln zł. Transakcję potwierdza rzeczniczka ITI. Nie ma jednak dokumentów wskazujących ,że rzeczywiście część tych pieniędzy Serafin pożyczył kierowanej przez siebie organizacji - czytamy w "Rz".

Polityk jako dowód prezentuje umowę pożyczki datowaną na 2008 r. Została ona jednak zarejestrowana notarialnie i zgłoszona do urzędu skarbowego dopiero w tym roku, już po kontroli resortu. Informacji o jej zawarciu nie było też w oświadczeniach majątkowych Serafina. Co więcej, o pieniądzach pożyczonych przez Serafina nie wie nic skarbnik kółek rolniczych - pisze "Rz".