Partnerzy portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu

Wicepremier Piechociński: Patriotyzm gospodarczy - co to dziś znaczy

  • Autor: Jacek Ziarno, wnp.pl
  • Data: 05-02-2013, 10:07
Patriotyzm gospodarczy to często cierpliwość, zimna krew, podejmowanie trudnych decyzji, wybór mniejszego zła - mówi Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki, w rozmowie z miesięcznikiem Nowy Przemysł.
Wicepremier Piechociński: Patriotyzm gospodarczy - co to dziś znaczy
Janusz Piechociński, wicepremier i minister gospodarki

- Panie ministrze, coraz częściej używa pan terminu "patriotyzm gospodarczy". Można go interpretować rozmaicie. A jak pan go rozumie?

- Tutaj populistyczne i prymitywne zawołania w rodzaju "Kupuj, bo polskie" nie pomogą. W ogóle trzeba zapytać, co to dziś znaczy polskie? W ilu pralkach zmontowanych w naszym kraju są jedynie rodzime części? Ile podzespołów w montowni monitorów w Mławie powstało nad Wisłą? Jesteśmy dziś potęgą w produkcji sprzętu AGD, z tego biorą się miejsca pracy i podatki. Gdzie się znajdziemy, gdy rynki zagraniczne mniej go będą kupować? Trzeba rozróżnić patriotyzm i nacjonalizm gospodarczy.

Dalsza część artykułu (80%) jest dostępna dla zarejestrowanych subskrybentów serwisu, którzy wykupili dostęp do usługi "Strefa premium". lub poznaj nasze plany abonamentowe i wybierz odpowiedni dla siebie

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum
  • Ryszard 2013-02-05 11:37:20

    Zadziwiają mnie sprzeczności, które występują w tym artykule. Nie chce mi się wierzyć, że takich sprzeczności nie widzi wicepremier i minister gospodarki. Raczej chciałbym sądzić, że wynikają z niefortunnego dokonania skrótów całego zapowiadanego artykułu. Zaczynać od słów, że "kupuj, bo polskie" jest prymitywnym zawołaniem i nic nie pomoże - jest chyba dywersją. Zresztą jest tu jakieś obcięcie, bo dalej czytamy, że "patriotyzm gospodarczy to także ... " - a przecież jeszcze żadnego pozytywnego określenia wcześniej nie napisano. Bezsens logiczny mnie poraża. Problem z Fiatem i w ogóle z polską gospodarką jest problemem braku polskiego kapitału. Pytam jak mamy cierpliwie wypracować polski kapitał, jeśli będziemy kupować jogurty Muller produkowane w Niemczech, z niemieckiego mleka, przez niemieckie zakłady mleczarskie i dowożone do Polski przez, być może, niemiecki transport, do portugalskich hurtowni, a potem do wszelkiej maści zagranicznych sklepów. Kupując ten jogurt Polak buduje kapitał Niemcom, Portugalczykom, Anglikom, Francuzom, Amerykanom, a my dostajemy tylko marne pensje i podatki. Te same pensje i podatki mógłby płacić polski przedsiębiorca, a jednocześnie wszelki zysk budowałby polski kapitał. W przypadku groźby wybuchu wojny (bo bynajmniej nie jest to coś, co w Europie wykorzeniono) wszystkie firmy montujące w Polsce zabiorą swoje klocki na swoje terytorium, a my zostaniemy z brakiem kapitału i możliwości, za to z ludźmi, którzy "kupowali jogurt Muller". Jeszcze jedna rzecz. Jest wpis dotyczący zimnej krwi w postępowaniach upadłościowych i naprawczych. Po co ta zimna krew, jeśli w tym samym czasie polska firma mająca kłopoty, nie będzie miała wsparcia zbytu swojej produkcji wśród własnych obywateli. Wtedy redukcja zatrudnienia, i w ogóle nic, już nie pomoże.

    Odpowiedz
  • Zbigniew 2013-02-05 14:05:27

    Ma rację Pan Premier, bo co będzie jak Niemcy, Anglicy, Czesi, Słowacy, Rosjanie, Francuzi zastosują to samo prymitywne rozwiązanie czyli kupuj tylko swoje. Gdzie wtedy wyślemy 30 % naszej produkcji żywności? Patriotyzm gospodraczy to powinno być przede wszystkim znoszenie barier w rozwoju polskiej gospodarki i stwarzanie dogodnych warunków do inwestycji.

    Odpowiedz
  • Ryszard 2013-02-05 17:12:38

    W rozumowaniu Pana Zbigniewa tkwi jeden błąd, choć też nie jestem zwolennikiem autarkii. To nie jest sytuacja "co będzie jak ...", tylko rzeczywistość, o czym mówi np. artykuł na tym portalu pt. "Netto rezygnuje z planów zwiększenia sprzedaży polskich produktów w Danii". Gdybym mieszkał w którymś z krajów Europy Zachodniej, nie miałbym potrzeby zamieszczania takich wpisów jak poprzedni, gdyż na Zachodzie każdy ma to "we krwi". A w Polsce musiałem sam do tego dojść i teraz innych do tego zachęcam. Poza tą jedną rzeczą, zgadzam się ze wszystkim, co jest w powyższym artykule, a także z ostatnim zdaniem Pana Zbigniewa. Za znoszenie barier powinien odpowiadać ustawodawca i rząd, a za "właściwy" popyt - my.

    Odpowiedz

Powiązane tematy:

Bądź na bieżąco!Subskrybuj nasz newsletter
Obserwuj nas

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!