We wtorek rano za euro trzeba było zapłacić 4,16 zł, za dolara 3,20 zł, a za szwajcarskiego franka 3,35 zł.

Analityk X-Trade Brokers Mateusz Adamkiewicz stwierdził, że we wtorek wydarzeniem dnia była publikacja przez GUS wstępnych danych o PKB za pierwszy kwartał br. "Odczyt okazał się wyjątkowo słaby i wyniósł zaledwie 0,4 proc. rdr. Takie dane potwierdzają negatywne trendy panujące w polskiej gospodarce, przede wszystkim słaby popyt wewnętrzny. W zaistniałej sytuacji czerwcowe posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej będzie jeszcze uważniej śledzone, gdyż tak słaby odczyt może skłonić członków Rady do kolejnej obniżki stopy procentowej" - stwierdził.

Podobnego zdania jest analityk TMS Brokers Bartosz Sawicki, który stwierdził, że mimo słabszych danych polska waluta zachowywała się relatywnie stabilnie. "Złoty względem euro utrzymuje się na poziomie 4,16 i tylko chwilowo +wychodził+ ponad 4,17, mimo że wzrosły oczekiwania na obniżki stóp procentowych" - powiedział Sawicki.

Jak tłumaczył osłabienie złotego jest niewielkie, gdyż oczekiwanie na obniżkę stóp jest "wodą na młyn napływu kapitału na rynek długu".

"Złoty pozostaje relatywnie stabilny względem z euro z zastrzeżeniem, że raczej oczekujemy podejścia pod 4,20 zł za euro, niż spadku do poziomu 4,12 zł" - powiedział.

Analityk dodał, że w środę poznamy kolejne dane z polskiej gospodarki, które mogą jeszcze bardziej zwiększyć oczekiwania rynku na cięcie stóp. "W środę poznamy dynamikę inflacji CPI, spodziewamy się poziomu 0,9 proc. rdr" - wskazał. Dodał, że odczyt może być jednak jeszcze niższy.

GUS podał we wtorek, że PKB w pierwszym kwartale br. wzrósł o 0,4 proc. rdr oraz o 0,1 proc. kdk. Ekonomiści oczekiwali, że dynamika roczna wyniesie 0,6 proc.