Zmiany wynikają z roboczych ustaleń Komitetu Stałego Rady Ministrów, który - jak wynika z opublikowanego dokumentu - zajmował się projektem 14 lutego.

Projekt przewiduje, że na rekompensaty za wzrost cen energii dla branż energochłonnych będzie można przeznaczyć do 25 proc. przychodów ze sprzedaży przez rząd uprawnień do emisji CO2 w roku poprzednim. W przypadku, gdy wartość wniosków o rekompensaty przewyższa pulę dostępnych środków, kwota rekompensaty pomniejszana jest proporcjonalnie dla wszystkich uprawnionych.

W zmienionej wersji zastrzega się, że ustawa nie będzie obejmować sprzedaży 55,8 mln uprawnień do emisji, z których wpływy mają być przeznaczone na zwrot różnicy ceny sprzedawcom energii elektrycznej - czyli mechanizmy przewidzianego w ustawie o cenach prądu. Jednocześnie koryguje się limit wydatków na rekompensaty dla branż energochłonnych w 2019 r. o różnice, wynikające z ustawy o cenach.

Zgodnie z projektem limit wydatków na rekompensaty za 2018 r. wynosi niemal 531 mln zł. Za 2019 r. limit ten ustalono na 1 mld 281 mln zł z zastrzeżeniem, że zostanie on pomniejszony o kwoty zwrotu różnicy cen, wynikające z ustawy o cenach prądu. Do 2028 r. limity na poszczególne lata zawierają się w przedziale od niecałego miliarda do niemal 1,77 mld zł.

Do rekompensat prawo mają mieć instalacje służące m.in. do produkcji aluminium, ołowiu, cynku, cyny, żeliwa, stali, miedzi, stopów, rud żelaza, wskazanych tworzyw sztucznych, chemikaliów nieorganicznych, wydobycie minerałów do produkcji chemikaliów i nawozów, produkcja samych nawozów i związków azotowych, papieru i tektury. W OSR szacuje się, że uprawnionych będzie ok. 300 podmiotów.

W uzasadnieniu MPiT napisało, że wysokie obecnie i rosnące w przyszłości ceny energii będą miały bardzo negatywny wpływ na konkurencyjność krajowego przemysłu energochłonnego, a w przypadku firm energochłonnych, koszty energii mogą stanowić nawet 40 proc. kosztów i są kluczowym czynnikiem wpływającym na międzynarodową konkurencyjność polskiego przemysłu.

Jako główny powód wzrostów cen energii elektrycznej wskazuje się mocny wpływ na jej cenę uprawnień do emisji CO2, w warunkach gdy polska produkcja energii jest oparta na wysokoemisyjnym węglu, a rynek jest "praktycznie w całości izolowany od rynków krajów sąsiednich w związku z brakiem efektywnie działających połączeń transgranicznych i wynikającym stąd brakiem zewnętrznej presji konkurencyjnej na ceny energii".