Piekarnie alarmują o cenach gazu i energii

Anna Wrona: Piekarze od dłuższego czasu alarmują o drastycznym wzroście kosztów produkcji, w tym gazu i energii. Jak dziś wygląda sytuacja?

Janusz Kazimierczuk, prezes Spółdzielni Piekarsko-Ciastkarskiej w Warszawie: Od początku roku mierzymy się ze stale rosnącymi cenami na rynkach energii i surowców, które rok do roku wzrosły o kilkadziesiąt, a nawet blisko o dwa tysiące procent. Porównując miesiące IV kwartału 2022 do grudnia 2021, ceny gazu wzrosty o 1 900% , ceny energii  o 470%, surowce i opakowania o 37% oraz wzrastają również pozostałe koszty między innymi: wynagrodzenia, transport, usługi. Gdzie trzy pozycje łącznie dają ponad 5 milionów zł miesięcznie do kosztów. Są to kwoty, które musimy pokryć, ale bez możliwości przeniesienia ich w całości na ceny pieczywa na rynku. A z drugiej strony, skąd mamy wziąć 5 mln zł na pokrycie tych kosztów? Przecież nie mamy takiej zyskowności? Na dziś wstrzymaliśmy wszystkie inwestycje z wyjątkiem tych zmierzających do oszczędności energii. Ale na dłuższą metę nie możemy tak funkcjonować, bo urządzenia się zużywają i trzeba je wymieniać. Niestety, aktualna sytuacja dotycząca cen jest bardzo niestabilna, wciąż dostajemy podwyżki cen na surowce, które często uzależnione są od kursu Euro oraz cen gazu i energii .

Jak przekłada się to na ceny i dostępność pieczywa?

Jeżeli nie będzie ograniczeń w dostawach mediów, to pieczywa nie powinno zabraknąć na rynku. Tylko w jakiej cenie? W najbliższym czasie cena za jeden bochenek chleba może dojść do 10 zł.

Czy handel zaczął akceptować podwyżki cen?

Drastyczne zmiany kosztów produkcji zmusiły nas do przeprowadzenia we wrześniu podwyżki na nasze pieczywo, które przez wielu klientów detalicznych zostały przyjęte ze zrozumieniem. Jednakże wiele dużych sieci handlowych nie przyjęło nowego cennika, czekając na podwyższenie cen pieczywa w dyskontach. Liczymy jednak, że i tu ceny na pieczywo zostaną również podniesione podobnie jak pozostałe produkty dostępne w tych sieciach. Uważam, że od walki inflacją jest rząd i bank centralny, a nie sieci handlowe. Sztuczne utrzymywanie niskich cen pieczywa poniżej kosztów wytworzenia doprowadzi do upadku wiele piekarń, ale również mniejszych i większych sklepów.

Czy czeka nas fala bankructw wśród piekarni?

Jeżeli piekarnie znacząco nie podwyższą swoich cen, to tak duże wzrosty kosztów produkcji, jakie notujemy od początku roku, dla wielu piekarń mogą skończyć się zamknięciem i zwolnieniem pracowników. Dochodzą do nas informacje o  zamknięciu wielu piekarń lub zadłużaniu się u swoich dostawców surowców. Sytuacja dla całej branży jest bardzo poważna.

Czy strona rządowa pomaga w jakikolwiek sposób? Czy udało się m.in. uzyskać status odbiorców chronionych?

Rząd chyba zapomniał o przedsiębiorcach. Mam wrażenie, że oddał giełdom zarządzanie gospodarką. Jak można było dopuścić, że jednego dnia gaz kosztuje prawie 1. 500 zł/MWh a po kilku dniach 800 zł? Przecież to państwowe spółki wydobywają gaz w Polsce i one też go kupują za granicą na wcześniej określonych warunkach. Energia elektryczna wytwarzana jest w Polsce, więc dlaczego jej cena rośnie z dnia na dzień bez jakieś konkretnej przyczyny. Bolesne są również dysproporcje cenowe dla poszczególnych odbiorców, ponieważ niszczą zdrową konkurencję. Jeśli jedne firmy płacą dziś po 300 zł/MWh energii, a inne po 2.000 zł, to kto pokrywa różnicę w cenie dla tych pierwszych? Rząd chyba nie zdaje sobie sprawy, że jak zbankrutują firmy, to nie będzie miał kto płacić podatków i ZUS-u a tysiące ludzi przejdzie na bezrobocie. Nasza firma zatrudnia około 800 osób plus setki w firmach świadczących nam usługi. Co się z nimi stanie, gdy brak działania ze strony rządu doprowadzi do naszego upadku? Kto pokryje zapotrzebowanie na pieczywo w Warszawie i okolicach? Firmy z zachodnim kapitałem może zostaną poratowane przez swoich zagranicznych właścicieli, ale kto poratuje firmy ze 100% polskim kapitałem? Wiem, że brzmi to smutno i gorzko, ale bardzo obawiam się o naszą gospodarkę. Trzeba ją realnie ratować zamiast rozprawiać o dacie wyborów samorządowych.

Jak wpływa to wszystko na Wasze plany? Jaką macie strategię na końcówkę tego roku i rok następny?

Mając na uwadze tak duże wzrosty cen gazu i energii, rozpoczęliśmy prace związane z dywersyfikacją używanych przez nas paliw (zmiana gazu ziemnego na olej opałowy) oraz zakładaniem dodatkowych odnawialnych źródeł energii na potrzeby własne. Niestety, są to inwestycje obarczone dużymi kosztami i długim czasem realizacji. Ponadto nikt nie wie, jak zmienią się ceny poszczególnych paliw. Na przykład może okazać się, że opalanie gazem stanie się tańsze niż olejem opałowym lub gazem LPG. Jak można coś racjonalnie planować w takiej sytuacji?