Jak czytamy w Gazecie Wyborczej w polskich rolników kryzys uderzył nieco słabiej niż w innych krajach Europy, ale także w ich przypadku spadek dochodów szacuje się na kilkanaście proc. Ich sytuację ratuje to, że jedna piąta produkcji jest eksportowana. 

Zdaniem ekspertów rolnictwo wchodzi w spowolnienie później niż reszta gospodarki, ale wychodzi z niego znacznie dłużej. Obecnie producenci borykają się ze spadkiem zapotrzebowania, bo konsumenci oszczedzają. Poza tym polscy rolnicy mają silnych konkurentów. Dla przykładu coraz większą rolę jako producenci mleka zaczęły odgrywać USA i Brazylia. Globalna produkcja mleka wzrosła, a udział krajów unijnych w światowym eksporcie się zmniejszył.

Jak czytamy w Gazecie Wyborczej kilka miesięcy temu w najgorszej sytuacji byli europejscy producenci mleka, którzy w ubiegłym roku wylali na pola, ulice i pod oknami urzędów około 40 mln l mleka. Protestowali, bo ceny mleka dramatycznie spadły.

Teraz sytuacja trochę się poprawiła. - Z pewnością ta produkcja nie przynosi takich dochodów, jakich rolnicy by sobie życzyli, ale ceny są zdecydowanie powyżej kosztów wytwarzania - mówi Sawicki. Jego zdaniem jeśli małe gospodarstwa zrezygnują z tej produkcji, już do niej nie wrócą. - Dlatego zwracamy się do KE, żeby również dla tego rynku podjęła działania interwencyjne - mówi Sawicki.