Waldemar Topolski, dyrektor zarządzający Aryzta Polska tłumaczył, że branża piekarnicza w Polsce jest dość mocno skonsolidowana, a eksport stanowi bardzo dużą część jej przychodów.

– Gdy rozpoczęła się pandemia koronawirusa, musieliśmy z tygodnia na tydzień dokonać bardzo wielu zmian organizacyjnych w naszym eksporcie, aby dostosować się do nowej sytuacji na rynku. Całe szczęście, że nasze główne rynki, na które eksportujemy i na które eksportuje większość firm z naszej branży, czyli Niemcy, Czechy, Wielka Brytania i Francja, najmniej ucierpiały – mówił.

– Pomogło nam to wszystkim przetrwać, natomiast i w marcu i teraz pojawiły się cztery główne zmiany, które my jako eksporterzy pieczywa musieliśmy wziąć pod uwagę – dodał.

Pierwsza zmiana, to jak tłumaczył Waldemar Topolski, elastyczność w przełączaniu się między kanałami i między krajami. – Z dnia na dzień rynek HoReCa zamknął się, musieliśmy więc pomóc naszym klientom zagospodarować produkty, które trzymali w magazynach, musieliśmy bardzo umiejętnie dostosować się do sytuacji w zależności od jej rozwoju i tak regulować eksportem, żeby działać na tych rynkach, które były jeszcze otwarte – wyjaśniał.

– Bardzo ważny element, który mógł być problemem w czasie pandemii dla wielu firm, to kwestia zarządzania ryzykiem płatniczym oraz dostępność do informacji – mówił.

Trzecia zmiana to zarządzanie nadwyżkami surowców i produktów gotowych. – Dostępność pewnych surowców ze względu na przerwanie łańcuchów dostaw uległa ograniczeniu. Wydłużył się też znacznie termin oczekiwania na te surowce. A dobrem bezcennym, ze względu na charakter naszego eksportu, stały się opakowania – tłumaczył Waldemar Topolski.

– Podobnie też jak inni, musieliśmy szukać szukać nowych rynków zbytu, takich jak Białoruś, Rosja, Ukraina. Tam regulacje były trochę inne niż w Unii Europejskiej – dodał.

– Myślę że najciekawsza, szczególnie w kontekście naszych obowiązków, była kwestia zmiany roli eksportera. W czasie pandemii mamy do czynienia z infodemią, czyli z zalewem najróżniejszych informacji – mówił.

Tłumaczył, że ludzie gubią się w nadmiarze informacji i trudno im rozróżnić, które z nich są prawdziwe, a które nie. – W tym momencie duże firmy spożywcze, takie jak Aryzta, zostały niejako zmuszone w czasie pandemii koronawirusa, aby wziąć na siebie obowiązek informowania klientów – zarówno odbiorców, czyli sieci handlowych i sieci restauracji, ale również klientów końcowych, dla konsumentów. Wyjaśnialiśmy więc, dlaczego produkty żywnościowe, w tym pieczywo, są bezpieczne, dlaczego nie należy się ich obawiać. Myślę, że to jest bardzo ciekawy aspekt, którego wcześniej nie było – podsumował.