Kto napędza kategorię roślinną?

Mateusz Kowalewski podczas debaty "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja" zwrócił uwagę na to, że kategorię zamienników mięsa i nabiału napędzają fleksitarianie, a nie weganie i wegetarianie.

Jak wskazał, roślinne zamienniki pojawiły się z potrzeby wegetarian i wegan, którzy nie mogli znaleźć produktów atrakcyjnych dla nich smakowo. To do nich była początkowo zaadresowana ta oferta. Dzisiaj jednak głównym driverem tego rynku i siła sprawczą są fleksitarianie.

– Dzisiaj największa siła, która pcha ten rynek do góry, to są właśnie nie weganie i nie wegetarianie. To nie ideologia czy chęć ulżenia cierpieniu zwierząt determinują wzrost tego rynku – podkreślił prelegent.

Produkty hybrydowe

Mateusz Kowalewski opowiedział m.in. o nowej kategorii produktów hybrydowych o mniejszej zawartości mięsa.

– Jest spora grupa społeczeństwa, która chce redukować ilość mięsa i białek zwierzęcych w diecie, ale nie chce z nich rezygnować całkowicie. Niekoniecznie szukają produktów, które będą absolutnie czyste od składników odzwierzęcych. Już teraz pojawiają się produkty, które można nazwać produktami hybrydowymi, które zawierają mięso w mniejszej ilości – wskazał. 

– Tu historia zatoczyła koło. Jeszcze niedawno firmy szczyciły się tym, że jest jak najwięcej mięsa w mięsie, a teraz zaczynamy komunikować, że zastępujemy je np. wartościowymi białkami – dodał.

Rynek roślinnych białek

Prezes Hortimex przytoczył, że bardzo wiele firm, zwłaszcza na zachodzie Europy, już od dłuższego czasu opracowuje różnego rodzaju surowce mogące stanowić alternatywę dla białek zwierzęcych.

– Dzisiaj najpopularniejsze jest białko sojowe, z racji tego, że przez wiele lat ono było w zasadzie jedynym dostępnym. Dziś jego skala jest tak duża, że ekonomicznie jest najbardziej opłacalnym. Pojawiło się białko pszenne, ale tam jest gluten, co siłą rzeczy ogranicza możliwość stosowania. Coraz więcej jest białka grochowego, ale tutaj podaż jest ciągle dużo mniejsza niż potencjalny popyt. Są inicjatywy, żeby zwiększać produkcję białka grochowego. Pojawiają się też nowe rzeczy, np. białko z bobu. Rośliny strączkowe są wdzięcznym źródłem białek. Mowa też jest coraz częściej o białkach konopnych – wymieniał.

Jak przyznał, wyzwaniem w tworzeniu alternatyw dla mięsa i nabiału jest krótki skład.

– Mięso to jeden składnik. Tworząc alternatywę musimy to „zlepić” z różnych składników. Siłą rzeczy etykieta się wydłuża, co jest z kolei wbrew trendowi krótkiej i prostej etykiety. Konsument pragnie prostego rozwiązania, a tu jest ograniczona ilość takich prostych rozwiązań. Druga rzecz, której klient pożąda, to smak. Jeżeli zrobimy coś zbyt proste, to może nie smakować – mówił.

Zaczynamy też na nowo odkrywać niektóre dodatki do żywności. Przykładem jest chociażby agar.

– Jest to bardzo ciekawa substancja żelująca budująca strukturę, którą można by zaliczyć do superfoods jeżeli chodzi o właściwości, ale ma symbol E. To jest jego potencjalna wada – stwierdził Mateusz Kowalewski.

Mateusz Kowalewski był prelegentem debaty "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja", która odbyła się 8 listopada 2021 w ramach Forum Rynku Spożywczego i Handlu.