• partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
  • partner portalu
Partnerzy portalu

Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja (relacja + zdjęcia)

Kto napędza kategorię roślinnych zamienników? Które produkty i surowce mają największy potencjał? Jakie są największe wyzwania tej branży? O tym rozmawialiśmy podczas debaty "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja", która odbyła się 8 listopada 2021 roku w ramach Forum Rynku Spożywczego i Handlu.
  • Autor: Anna Wrona/portalspozywczy.pl
  • Data: 21-11-2021, 08:29
Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja (relacja + zdjęcia)
W debacie "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja" wzięli udział: Rafał Czech i Igor Sadurski, założyciele Bezmięsny, Mateusz Kowalewski, prezes Hortimex, Joanna Rewaj, Strategy & Innovation Associated Director Dragon Rouge, Agnieszka Szymecka-Wesołowska, wspólniczka i współzałożycielka Centrum Prawa Żywnościowego, Marcin Tischner, Corporate Engagement & Sustainability Specialist ProVeg Polska oraz Katarzyna Zgieb, starszy menedżer ds. żywienia i rozwoju jakości Jerónimo Martins

Debata "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja" rozpoczęła się od rozmowy z założycielami firmy Bezmięsny: Rafałem Czechem i Igorem Sadurskim.

Bezmięsny na FRSiH

– W 2015 roku byliśmy swego rodzaju niespodzianką, czymś, co wywoływało z jednej strony niedowierzanie, z drugiej trochę śmiechu. Osobom, które interesują się rynkiem spożywczym, pewnie świtała myśl, że jest to przyszłość. Rynek był w powijakach – mówił Igor Sadurski.

Jak dodał, firma rosła i nadal rośnie od 100 do 300 proc. rok do roku. W tym momencie rynek roślinnych zamienników produktów spożywczych jest wart mniej więcej 600 mln zł w Polsce. 

– Rynek surowców rozwija się jeszcze szybciej niż rynek roślinnych zamienników. Testujemy surowce zupełnie od drugiej strony. Korzystamy z półproduktów i surowców wielu różnych dostawców, dzięki czemu mamy dostęp do bardzo szerokiej wiedzy z rynku. W połączeniu z wiedzą i kreatywnością naszych technologów możemy tworzyć zupełnie nowe rozwiązania – powiedział Rafał Czech.

– Rynek surowców w ostatnim roku niezwykle się rozwinął. Dostajemy katalogi nowych źródeł protein, dodatków funkcjonalnych, przypraw. Widzimy po tych ofertach, że dostawcy półproduktów widzą szansę na rozwój swoich biznesów. Mam takie poczucie, że najbliższe lata będą kluczowe nie tylko dla samych producentów zamienników mięsa, ale też dla producentów surowców – dodał prelegent.

Rafał Czech przyznał, że konsumenci bardzo uważnie patrzą na skład produktów, jednocześnie oczekują względnie długich terminów ważności.

Które proteiny mają największy potencjał? – W tej chwili trzy główne trendy to: soja, pszenica i groch. To są najsilniejsze wzrosty w ramach roślinnych protein. W najbliższych latach soja ma szansę dalej mieć najwyższy udział w proteinach używanych do roślinnych zamienników. Znacznie mniejsze wzrosty są prognozowane w ramach białka pszennego (m.in. ze względu na nietolerancje pokarmowe). Widzimy też powstawanie protein, które nie są tak często używane, np. łubin, proteiny różnych fasol, mykoproteiny. Ten rynek bardzo się rozwija. Prowadzimy wiele prób i testów bardzo różnych alternatyw surowców. Wierzymy, że klient będzie miał na półce do wyboru nie tylko produkty na bazie białka sojowego, pszennego czy grochowego, ale też znacznie większy wybór – przewiduje Rafał Czech. 

ProVeg na FRSiH

Podczas debaty Marcin Tischner, Corporate Engagement & Sustainability Specialist ProVeg Polska, przedstawił dane dotyczące rynku żywności roślinnej.

– Kategoria żywności roślinnej rozwija się bardzo dynamicznie. Mówimy tu o wzrostach kilkunasto- kilkudziesięcio- lub też trzy cyfrowych z roku na rok w zależności od konkretnej kategorii, konkretnego rynku i stopnia jego rozwoju. W ciągu ostatnich dwóch lat ta kategoria łącznie wzrosła o ok. 50 proc. – mówił podczas FRSiH Marcin Tischner.

Obecnie najszybciej rozwijają się te kategorie, które miały dotąd najmniejszy udział i dopiero zaczęły pojawiać się na rynku, czyli np. zamienniki ryb i jaj.

– O ile kategoria "mleka" roślinnego funkcjonuje już na rynku od kilkunastu lat i te wzrosty są raczej kilkunastu procentowe, o tyle sektor zamienników ryb, zamienników sera czy zamienników jaj rozwijał się w tempie trzycyfrowym – przytoczył prelegent.

– Jeżeli chodzi o Polskę, to w 2020 roku królowało "mleko" na bazie owsa i ta kategoria bardzo dynamicznie się rozwijała. Co bardzo cieszy. Jak sprawdzaliśmy kilka lat temu, to polskich producentów bazujących na lokalnych surowcach było dosłownie paru. W tym momencie widzimy, że coraz więcej producentów w ten segment wchodzi i chce go rozwijać. Kategoria ta rozwija się szybciej niż poszczególne kategorie produktów odzwierzęcych. Wynika to ze stosunkowo małej skali udziału w rynku tych produktów. Tendencje są dosyć optymistyczne – dodał Marcin Tischner.

Kto kupuje produkty roślinne? – O ile jeszcze parę lat temu raczej była to żywność kierowana do wegan i wegetarian, o tyle widzimy, że to się zmienia. Już parę lat temu badania wskazywały, że głównymi odbiorcami tych produktów są osoby, które nie identyfikują się ani jako weganie, ani wegetarianie. Są to osoby, które ograniczają konsumpcję produktów odzwierzęcych z różnych powodów (zdrowotnych, etycznych, środowiskowych czy mają pewnego rodzaju nietolerancje pokarmowe i szukają nieco innych produktów do konsumpcji) – wymieniał prelegent.

Biedronka na FRSiH

Katarzyna Zgieb, starszy menedżer ds. żywienia i rozwoju jakości Jerónimo Martins, opowiedziała o rozwoju kategorii roślinnej w Biedronce oraz o wyzwaniach tego rynku.

– Produkty z kategorii zamienników mięsa zaczęliśmy w Biedronce wprowadzać w 2018 roku. Rok później wystartowaliśmy z naszą marką własną Go Vege. Wartość produktów roślinnych była wtedy o połowę mniejsza niż jest aktualnie – mówiła Katarzyna Zgieb.

Firma z roku na rok wprowadza coraz więcej żywności roślinnej. Aktualnie ma powyżej 120 takich produktów. Tylko w roku 2021 wprowadzono 41 nowych. Wzrosty w tej kategorii są bardzo widoczne.

– Wśród żywności roślinnej największą popularnością cieszą się w Biedronce napoje roślinne, tofu i humus. Te dwa ostatnie produkty kupują również ludzie starsi. Widać więc, że coraz więcej osób, nie tylko młodych, przekonuje się do tej kategorii pożywienia – tłumaczyła.

– Z badań wynika, że niedzielny schabowy jest bardzo mocno zakorzeniony wśród polskich konsumentów, kojarzy się bardzo domowo. A dieta oparta w większym stopniu na roślinach wciąż jeszcze wydaje się nam trudna – dodała.

– Organizacje zajmujące się żywieniem rekomendują, aby ograniczać spożywanie mięsa i jeść dużo warzyw, owoców, orzechów. Ograniczanie mięsa w diecie będzie głównym celem transformacji żywieniowej – podsumowała Katarzyna Zgieb.

Dragon Rouge na FRSiH

Joanna Rewaj, Strategy & Innovation Associated Director Dragon Rouge, opowiedziała m.in. o tym, jak żywność roślinna wchodzi do mainstreamu.

– W marketingu chodzi też o masę krytyczną i o przeniesieni kategorii do mainstreamu, a na końcu o obniżenie ceny prze efekt skali. Tego typu przedsięwzięcia i kierowanie tej żywności do tzw. fleksitarian wydaje mi się na obecnym poziomie rozwoju kategorii niezwykle interesujące –podkreślała Strategy & Innovation Associated Director Dragon Rouge.

Przyznała, że obecność produktów roślinnych w sieciach tak powszechnych jak Biedronka również spełnia te założenia: pozwala osiągnąć efekt skali i dotrzeć z produktami do osób nieprzekonanych.

– Najbardziej ikonicznym przykładem jest sukces marki Beyond Meat, która zasłynęła nie z tego, że jako pierwsza wprowadziła bezmięsne burgery, ale jako pierwsza odważyła się wejść na półkę mięsną z bezmięsnymi burgerami, czyli trafiła do ludzi, którzy szukali mięsa. Zresztą i dziś Beyond Meat mówi, że nie namawiają ludzi do „niejedzenia mięsa”, tylko proponują nieco inną „mięsną” przekąskę. Dzięki czemu osiągają swój cel wpisany w misję firmy, czyli tworzenie żywności, która karmi i ludzi i planetę – mówiła Strategy & Innovation Associated Director Dragon Rouge.

– Wciąż mamy 57 proc. osób, które nie zamierzają ograniczać mięsa i one stoją za wzrostem konsumpcji mięsa. 43 proc. w 2019 roku deklarowało, że chce ograniczać mięso. Wegan mamy 1 proc. Z punktu widzenia dużego biznesu jest to grupa niszowa – przyznała.

Prelegentka odniosła się do tematu problemów z nazewnictwem roślinnych alternatyw. Jej zdaniem  za nazwami typu "schabowy", "kaszanka" czy "kabanos" stoi przede wszystkim konkretny smak tych potraw, nie zaś ich pierwotnie mięsny skład.

–  Jedzenie jest sferą habitualną, sferą nawyków. Przyzwyczajamy się do potraw. To także sfera emocjonalna. „Schabowy” to niedzielny obiad (razem z ziemniaczkami i mizerią). „Kabanosy”, „schabowy”, „żeberka”, „kaszanka” mają określony smak – tłumaczyła.

– Robiliśmy badania przy okazji roślinnych kabanosów. Ludzie bardzo entuzjastycznie reagowali, że kabanosy będą smaczne. Smak jest bardzo ważnym driverem dla fleksitarian. Często też chodzi o mięsną teksturę. Tekstura, smak i wrażenia organoleptyczne są ważne dla fleksitarian. Smak kabanosa to nie jest smak mięsa. To jest smak właśnie kabanosa – przekonywała.

Joanna Rewaj podkreśliła, że jeżeli celem się osiągnięcie skali, warto się zastanowić, jak komunikować marki, żeby nie były „bezem” (bez czegoś).

Centrum Prawa Żywnościowego na FRSiH

Agnieszka Szymecka-Wesołowska, wspólniczka i współzałożycielka Centrum Prawa Żywnościowego, omówiła problemy prawne związane z nazewnictwem roślinnych zamienników mięsa i nabiału.

W odniesieniu do zamienników nabiału prelegentka przytoczyła orzeczenie TSUE z 2017 r.  (Tofu Town), w którym Trybunał potwierdził, że zdefiniowane nazwy takie jak "mleko", "masło", "śmietana" czy "kefir" nie mogą być stosowane w odniesieniu do produktów, które nie są pochodzenia zwierzęcego. Także wówczas, gdy tym nazwom towarzyszy wyjaśnienie, że jest to produkt roślinny.

– Pomimo tego, że mieliśmy na polskim rynku "mleko kokosowe" i wszystkie elementy oznakowania jasno pokazywały konsumentowi, że chodzi tutaj o produkt pochodzenia roślinnego, a nie zwierzęcego, to i tak mimo to na bazie tej regulacji Trybunał powiedział „nie” - przypomniała. Dodała jednocześnie, że owo "nie" nie jest bezwzględne. Mamy decyzję Komisji Europejskiej, która w załączniku wymienia szereg produktów objętych wyłączeniem od tego zakazu.

– Była duża inicjatywa państw członkowskich UE, które do pewnego czasu musiały zgłosić wszystkie produkty roślinne na swoim rynku, które, będąc roślinnymi zamiennikami nabiału, zawierały nazwy zarezerwowane dla produktów odzwierzęcych. Na tej liście np. w języku angielskim znajduje się "masło orzechowe", "mleko kokosowe", "mleko migdałowe". Te produkty konsument znajdzie na rynkach tych państw pod tymi nazwami. Polski konsument na naszym rynku takich nazw nie znajdzie. W załączniku do decyzji Komisji znajduje się tylko nazwa „ser jabłeczny”. Zabrakło inicjatywy ze strony polskich decydentów, żeby zainterweniować i powalczyć o te nazwy na polskim rynku. Wyjeżdżając za granicę, znajdziemy „mleko kokosowe”, natomiast na polskim rynku będzie to „napój kokosowy” – wskazała prelegentka.

W przypadku zamienników nabiału regulacja jest restrykcyjna i o ile producent może opisać konsumentowi, że produkt stanowi zamiennik jogurtu czy sera, to nie może powiedzieć, że jest to „ser roślinny” czy „jogurt roślinny”.

Z kolei w przypadku zamienników mięsa nie mamy prawnie zdefiniowanych takich pojęć jak „kotlet”, „kiełbasa” czy „kabanosy”. Mamy zdefiniowane tylko pojęcie „mięsa” jako produktu odzwierzęcego.

– Rekomendowałabym dużą ostrożność przy używaniu przy produktach roślinnych nazwy „mięso”. Inne nazwy, bardziej zwyczajowe, które odnoszą się do samej postaci produktu, jak „kotlet”, „kiełbaska”, „burger” nie są zdefiniowane i nie są objęte mocną ochroną w tym zakresie. Mogą być używane w odniesieniu do produktów roślinnych – tłumaczyła.

Dodała, że w ocenie znakowania produktów spożywczych zawsze trzeba patrzeć przez pryzmat podstawowego kryterium, jakim jest zakaz wprowadzania konsumentów w błąd.

Agnieszka Szymecka-Wesołowska przytoczyła badania konsumentów, w których wskazano, że - odwrotnie - to właśnie brak odniesień takich jak „kotlet”, „parówka” czy „kiełbaska” dezorientuje konsumenta. Stosowane alternatywne i długie nazwy są często zbyt skomplikowane i niejasne.

– Na rynku niemieckim stosuje się kryterium podobieństwa sensorycznego. Jeżeli dany produkt pod względem smaku, zapachu, tekstury faktycznie przypomina produkt odzwierzęcy, to może tę nazwę nosić. Nie powinny być natomiast stosowane nazwy odnoszące się do części zwierzęcia, np. filet. Budując komunikację swoich produktów, warto sięgnąć też do tych wytycznych. Jesteśmy na unijnym rynku, gdzie przepisy powinny być stosowane w sposób podobny. Wszędzie mamy zakaz wprowadzania konsumenta w błąd, więc można sięgać też do wytycznych niemieckich – radziła.

Hortimex na FRSiH

Mateusz Kowalewski, prezes Hortimex,  podczas debaty "Żywność roślinna – nowe produkty, nowa konsumpcja" zwrócił uwagę na to, że kategorię zamienników mięsa i nabiału napędzają fleksitarianie, a nie weganie i wegetarianie. Jak wskazał, roślinne zamienniki pojawiły się z potrzeby wegetarian i wegan, którzy nie mogli znaleźć produktów atrakcyjnych dla nich smakowo. To do nich była początkowo zaadresowana ta oferta. Dzisiaj jednak głównym driverem tego rynku i siła sprawczą są fleksitarianie.

– Dzisiaj największa siła, która pcha ten rynek do góry, to są właśnie nie weganie i nie wegetarianie. To nie ideologia czy chęć ulżenia cierpieniu zwierząt determinują wzrost tego rynku – podkreślił prelegent.

Mateusz Kowalewski opowiedział m.in. o nowej kategorii produktów hybrydowych o mniejszej zawartości mięsa.

– Jest spora grupa społeczeństwa, która chce redukować ilość mięsa i białek zwierzęcych w diecie, ale nie chce z nich rezygnować całkowicie. Niekoniecznie szukają produktów, które będą absolutnie czyste od składników odzwierzęcych. Już teraz pojawiają się produkty, które można nazwać produktami hybrydowymi, które zawierają mięso w mniejszej ilości – wskazał. 

– Tu historia zatoczyła koło. Jeszcze niedawno firmy szczyciły się tym, że jest jak najwięcej mięsa w mięsie, a teraz zaczynamy komunikować, że zastępujemy je np. wartościowymi białkami – dodał.

Prezes Hortimex przytoczył, że bardzo wiele firm, zwłaszcza na zachodzie Europy, już od dłuższego czasu opracowuje różnego rodzaju surowce mogące stanowić alternatywę dla białek zwierzęcych.

– Dzisiaj najpopularniejsze jest białko sojowe, z racji tego, że przez wiele lat ono było w zasadzie jedynym dostępnym. Dziś jego skala jest tak duża, że ekonomicznie jest najbardziej opłacalnym. Pojawiło się białko pszenne, ale tam jest gluten, co siłą rzeczy ogranicza możliwość stosowania. Coraz więcej jest białka grochowego, ale tutaj podaż jest ciągle dużo mniejsza niż potencjalny popyt. Są inicjatywy, żeby zwiększać produkcję białka grochowego. Pojawiają się też nowe rzeczy, np. białko z bobu. Rośliny strączkowe są wdzięcznym źródłem białek. Mowa też jest coraz częściej o białkach konopnych – wymieniał.

Jak przyznał, wyzwaniem w tworzeniu alternatyw dla mięsa i nabiału jest krótki skład.

– Mięso to jeden składnik. Tworząc alternatywę musimy to „zlepić” z różnych składników. Siłą rzeczy etykieta się wydłuża, co jest z kolei wbrew trendowi krótkiej i prostej etykiety. Konsument pragnie prostego rozwiązania, a tu jest ograniczona ilość takich prostych rozwiązań. Druga rzecz, której klient pożąda, to smak. Jeżeli zrobimy coś zbyt proste, to może nie smakować – mówił.

Powiązane tematy:

subskrybuj portalspozywczy.pl

Portal Spożywczy: polub nas na Facebooku



Obserwuj Portal Spożywczy na Twitterze


NEWSLETTER

Zamów newsletter z najciekawszymi i najlepszymi tekstami naszego portalu.

Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

NEWSLETTER

Bądź na bieżąco!

Drogi Użytkowniku!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych możemy przetwarzać Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane dodatkowo jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do odwołania zgody oraz prawo sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl. Wycofanie zgody nie wpływa na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego przed jej wycofaniem.

W dowolnym czasie możesz określić warunki przechowywania i dostępu do plików cookies w ustawieniach przeglądarki internetowej.

Jeśli zgadzasz się na wykorzystanie technologii plików cookies wystarczy kliknąć poniższy przycisk „Przejdź do serwisu”.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Logowanie

Dla subskrybentów naszych usług (Strefa Premium, newslettery) oraz uczestników konferencji ogranizowanych przez Grupę PTWP

Nie pamiętasz hasła?

Nie masz jeszcze konta? Kliknij i zarejestruj się teraz!